Tutaj znajdziesz informacje z wydarzeń roku 2017.

czwartek, 14 grudnia 2017

  

4 Grudzień 2017

Kościół w Brzezince - godzina 13.00

Górnicza tradycja nakazuje, że spotykamy się na corocznej Mszy Świętej w kościele w Brzezince. Poniedziałek.    Dzień roboczy. Szaro, zimno. Wiadomo - zima za pasem.
4 grudnia, od niepamiętnych czasów to data, która  nierozerwalnie kojarzona jest z naszym świętem.
To sztywna data - nie  przenoszona na inny termin.
  Jest to pierwsza, część naszego święta. Przeżycie duchowe dla nas   i naszych rodzin. Jest też czasem refleksji  nad   swoimi   dokonaniami życiowymi.
Górnicy w mundurach galowych. Okazja, by się tak zaprezentować. Spotykamy się w tym szczególnym dniu, na Mszy Świętej dedykowanym  ludziom ciężkiej, niebezpiecznej pracy. Pracy - pod ziemią. Bez możliwości oglądania światła dziennego. Zawód górnika - to walka z własną słabością - walka z żywiołem.  Towarzyszącym nam w naszej pracy.  Tu, nie ma miejsca  dla słabych! Silni ludzie  - silne charaktery, to szansa na sukces.

Poczty sztandarowe

Na zdjęciu  po prawej koledzy: Kazimierz Rydzoń, Ryszard Flasz i Adam Ślimak
Wprowadzenie pocztów Sztandarowych Stowarzyszenia Górników oraz zaprzyjaźnionego
z nami pocztu Sztandarowego Straży Pożarnej w Brzezince - jest sygnałem: że msza  za chwilę się rozpocznie. Powaga chwili.


Mszę poprowadzi Wikariusz kościoła w Brzezince: Dawid Tabor



Będzie wspominał o patronce górników, o etosie pracy górniczej na dole,
o niebezpieczeństwach z nią związanych.
Odczytane zostaną  fragmenty Pisma Świętego i Modlitwa do Wiernych przez Przewodniczącego Stowarzyszenia Górników w Brzezince;
Władysława Ziajkę oraz Sołtysa Brzezinki: Andrzeja Ryszkę.


Pamiątkowe zdjęcie, przed ołtarzem kościoła w Brzezince
4 grudzień 2017

Piękna wzruszająca chwila, którą będzie się pamiętać po latach.

Następuje przemarsz do Remizy Straży Pożarnej w Brzezince - rozpoczyna się druga część uroczystości. 

 


Obchody "Barbórkowe". Karczma Piwna. Brzezinka - 2017

12 lat istnienia Stowarzyszenia Górników w Brzezince

Karczma piwna godzina 14.30 - rok 2017 - Brzezinka

Kolejna Karczma piwna zorganizowana przez Stowarzyszenie Górników
w Brzezince - wpisana  już na stałe w działalność Stowarzyszenia.
Zadbano o wszystko. Zaproszono   przedstawicieli władz powiatowych
i gminnych. Zadbano o dobre jedzenie i oczywiście, jak tradycja nakazuje zamówiono piwo najlepszego "sortu". Słowo, które często zaczyna, być obecne w obiegu opinii publicznej. Po wejściu na salę wita nas logo Stowarzyszenia.  Rok 2017Symbole miasta Oświęcim i Starostwa.

  Spojrzenie na salę Remizy Straży Pożarnej w Brzezince -  nie ma jeszcze  uczestników  Karczmy piwnej 2017 - możemy za tym spokojnie - pozwolić sobie "zajrzeć" na zaplecze głównych wydarzeń.
To, tutaj  decydują się losy imprezy.......... co nie wszyscy wiedzą! Tu rozgrywa się batalia o zapewnienie odpowiedniego klimatu na sali - poprzez przyrządzane smaczne posiłki. Jest kogo wykarmić. Liczba uczestników zbliża się do magicznej liczby - 100. Ta liczba uczestników musi być obsłużona w miarę szybko!

 Kolega Stanisław w punkcie wydawania pamiątkowych kufli piwnych.
Funkcja niezwykle ważna i odpowiedzialna. Właściwy człowiek - na właściwym miejscu; jak mówi stare przysłowie:
i to pasuje - "jak "ulał" do Stanisława! Na środkowym zdjęciu;  pamiątkowy kufel piwny 2017.


Piękne panie jeszcze "wolne". Za chwilę - jednak zacznie się "harówka". Pierwsi goście zaczynają  pojawiać się na sali - to sygnał, że za chwilę Karczma piwna otworzy swoje podwoje. Jeszcze cisza, a za kilka minut gwar, ruch, śpiew  i okolicznościowe przemówienia.  Atmosfera wyczekiwania.
Za nim się to stanie - wykorzystamy okazję:
i opowiemy sobie o początkach powstania naszego Stowarzyszenia. Uprzedzam: będzie dużo o dokonaniach Stowarzyszenia. Będzie dużo o historii Stowarzyszenia. Będzie dużo o ludziach tworzących podwaliny pod dzisiejsze sukcesy. Będzie poważnie i mniej poważnie.
Dzisiaj bohaterem naszej wędrówki przez krótką, ale zaznaczoną sukcesami drogę będzie - Władysław Ziajka.
Człowiek, który doszedł na sam szczyt w hierarchii Stowarzyszenia.
Jak pamiętacie o poprzedniku Władysławie Piętce napisałem,  już wszystko - jeszcze tylko filmu..... Mu nie nakręciłem.
Pozostał mi drugi Władysław - to obecny Prezes Stowarzyszenia, który o sobie czasami mówi skromnie;
że jest "PO".
Dla niezorientowanych - pełniący obowiązki Prezesa. My o tym zapominamy i traktujemy jego funkcję - jako Szefa Stowarzyszenia - bez "PO"! Tak, lepiej i wygodniej i nie ma co ukrywać - szacunek do jego dokonań nakazuje nam używać formy przewidzianej dla osób pełniących - to stanowisko.


Rok 2005 - Historia. Bez tego nie ma Stowarzyszenia!

 Zebranie założycielskie Stowarzyszenia Górników, Emerytów i Rencistów Górniczych w Brzezince odbyło się w dniu 16.12.2005. Nasz bohater po lewej stronie na pamiątkowym zdjęciu.
Pytanie - które trzeba sobie na wstępie postawić:  czy osoby bawiące na Karczmie piwnej wiedzą o tym fakcie? Rok 2005 to data - symbol!
Początek wszystkiego - co dalej ma się wydarzyć wokół Stowarzyszenia!

Śmiem twierdzić, że nie! Wiedza o tym fakcie jest znikoma. Przychodzący na Karczmę piwną mogą tego
nie wiedzieć - nie ich wina. To, nasze zaniechania!

Dlaczego nie wspominamy o tym wydarzeniu w czasie trwania Karczmy piwnej - tylko bawimy się papierem toaletowym owijając zawodników biorących udział w tzw. zabawie?
Dodam, że nie mam nic przeciwko takim zabawom - stać nas jednak na coś więcej! Możemy zabawiać się nawet takimi - tanimi - nie górnych lotów - pomysłem na zabawę, ale celem do którego będziemy dążyć: powinno być kultywowanie naszych tradycji i historii przedstawianych na wesoło -

  z poczuciem humoru, gdzie  finał:  jest  pamięć i wiedza o tamtych wydarzeniach w głowach obecnych.
Mamy obowiązek wracać i pielęgnować przeszłość.  Zrobienie konkursu wiedzy o Stowarzyszeniu podczas Karczmy piwnej - nie byłoby głupim pomysłem. Ja o tym do znudzenia dzisiaj będę tu przypominał,
ale nie mam silnego "przebicia" do swoich poglądów. 

W naszym Stowarzyszeniu są osoby, które by spokojnie podołały przypilnowania dbałości o dostrzeganie
i pielęgnowanie historii Stowarzyszenia - mają pozycję - cieszą się dużym autorytetem tylko.... trzeba dać im szansę! Ja również chętnie pomogę na łamach strony internetowej, nagłaśniając wydarzenia.

  Rok 2005 - to zdjęcie ma 15 lat

To właśnie Oni założyli Stowarzyszenie i dalej kontynuują to wspaniałe dzieło! Brak śp. pamięci Waldemara Bartza.
 

Rok 2017 - Trochę zmienionym składzie, ale trzon założycielski Stowarzyszenia....... pozostał!

                       
Dzięki osobom na zdjęciu - możemy się bawić, przeżywać wspólnie radość  bycia razem na wycieczkach, zabawach, spotkaniach.
Możemy trochę ponarzekać - taką mamy mentalność - że coś jest nie tak, że można by zrobić to... lepiej.
Tylko pytanie - które zaraz się nasuwa? Co by było, gdyby nie zaangażowanie właśnie tych "krytykowanych" czasem osób? Gdzie, bylibyśmy dzisiaj? Czy w ogóle istniałoby Stowarzyszenie?
Dają z siebie więcej niż można od nich wymagać! Są wspaniali! Pracowałem z Nimi przez krótki czas
i poznałem ich dobre strony. Złych nie zauważyłem!

Ja - ze swej strony mogę tylko o Nich wspomnieć na stronie internetowej, bo na to zasługują wieloletnim poświęceniem - dają swoją pracę i czas dla innych - co w dzisiejszych trudnych czasach jest skarbem.
Teraz będę nieskromny: gdyby nie strona internetowa -  ich dokonania pogrzebane zostałyby w mrokach niepamięci. Na to... nie można pozwolić i do tego dopuścić!
Na następnej Karczmie piwnej od uczestników - będzie się wymagać podstawowej wiedzy o naszym Stowarzyszeniu! Jak, to zrobić? Pomyślimy wspólnie - zapraszam do dyskusji. Niech, to będzie z jednym tematów na Zebraniu. Tematy powinny się rodzić  - już wcześniej. Powinny być obrabiane z każdej możliwej strony.


Początki. Karczma Piwna - to trzeba wiedzieć - rys historii 

Skąd się wywodzi ?
Tradycja ta wywodzi się ze średniowiecza. Gwarkowie byli to udziałowcy  kopalni. Spotykali się oni raz
do roku,  by dokonać rozrachunku rocznego, a jedynym miejscem, gdzie mogli się wszyscy pomieścić były karczmy.
Co w takich przybytkach się piło? Na pewno nie wodę! Najczęściej spotykana odpowiedź: wszystko co dostępne.

 Po ciężkich walkach zwyciężyło piwo! Myślę, że długo jeszcze będzie na czele listy używek! Co, do słowa używka - nie jestem pewny - określenia!

Piwo nie jest trunkiem nowym, bo istniało już wiele lat przed Naszą Erą.   W czasach obowiązującego surowego kodeksu Hammurabiego, czyli około   1750 lat - przed Naszą Erą w Babilonii istniał przepis regulujący  zasady    działania karczm piwnych. Jeden z punktów kodeksu mówił, że  niesolidny  karczmarz,
któremu udowodniono rozwadnianie złotego trunku - był skazany  na  śmierć poprzez utopienie. 
Tyle ostrzegawczego mojego wstępu! Mam nadzieję, że polewoje na naszej Karczmie piwnej wezmą sobie to do serca!

Karczmy piwne przez lata.......

Pozwolę sobie  przypomnieć  obchodzone Karczmy piwne, organizowane przez nasze Stowarzyszenie
na przestrzeni 12 lat.

Uważny obserwator dostrzeże wiele zmian - do porównywalnej pierwszej Karczmy piwnej z roku 2007.
Od, której zaczynamy naszą wędrówkę. Do czegoś musimy się odnieść.

  Wiele rzeczy ewoluowało na przestrzeni pokazanych przeze mnie lat - odniesieniu do wydarzeń na Karczmach piwnych.  Zobaczycie to sami, podczas wędrówki w czasie - zobaczycie co się zmieniało? Wędrówka będzie mieć charakter edukacyjny - na wesoło, ale z elementami powagi, jeżeli uznamy to za stosowne. W mojej dzisiejszej relacji mogłem wkleić kilka zdjęć i napisać - coś w stylu:
{na karczmie piwnej piwo lało się strumieniami, podano golonko, dobrze się bawiono i po 10 minutach sprawa załatwiona - tak nas oceniają i widzą miejscowe media - a My zasługujemy na coś więcej}

Proszę sobie sprawdzić relację z barbórki 2017 na gminnych portalach - gdzie nawet nie podano zmiany
na stanowisku Przewodniczącego naszego Stowarzyszenia, a skupiono się na rzeczach mało istotnych!

Zaczynamy!

Na pewno byliśmy młodsi o lat 12. Mieliśmy więcej włosów na głowie i kolor też... jakoś był inny.
Stół prezydialny na Karczmie piwnej 2006 - nie istniał - wszyscy byliśmy "równi".
Grzecznie siedzieliśmy przy stolikach
w równych rzędach. Pomysły na usprawnienie - przyszły później.
Stół prezydialny pojawi się w roku 2009 i on również będzie cichym bohaterem naszej wędrówki w czasie.
Zasiadać za nim będą różne osoby: zacne, bardziej zacne, jeszcze bardziej zacne lub znajome szefostwa.

Będziemy nadawać im odznaczenia, wyróżnienia, nagradzać dyplomami. Będziemy im "bić" brawo, bo tak będzie wypadało.
Nad głową Przewodniczącego dumnie będzie  wisieć nasze godło i symbole górnicze.... do czasu.
Po pewnym czasie, a dokładnie w 2015 roku - dołożymy herb miasta Oświęcim i Starostwa.
Szczerze mówiąc nie wiem - po co? Nadgorliwość też nie jest dobrą cechą!

Można sobie jednak to wytłumaczyć - ukłonem w stronę przedstawicieli Władz Miasta, czy Starostwa goszczących na naszych Karczmach piwnych.
To nie będzie koniec ewolucji, jaką przeszliśmy - ale o tym później.
Przypomnienie: rok 2006



Co teraz sobie myślisz, gdy po tylu latach oglądasz te zdjęcia! Pamiętasz tamte dni?


Rok 2008 - rok tragedii w górnictwie - odwołane uroczystości


Przypomnienie: rok 2009


Życzenia posła Janusza Chwieruta dla członków Stowarzyszenia.
 
Dzisiejszy

Prezydent Oświęcimia - od
tego czasu - już się nie pojawi!
Szkoda!

  Starosta - Józef Kała  podczas składania życzeń na ręce Przewodniczącego Władysława Piętki. Uśmiechy, uśmiechy  - sielanka. Przyszły, a "obecny" - Szef Stowarzyszenia - daleko od stołu prezydialnego. Jeszcze za wysokie progi!



To, była moja pierwsza Karczma piwna - jako członka Stowarzyszenia. Nikt jeszcze nie brał pod uwagę możliwości przeprowadzenia relacji dla Was - o powstaniu strony internetowej nawet nie marzyliśmy.
Pomysł jednak narodzi się w 2009 roku i będzie kontynuowamy ......... do roku?
Tu stawiam znak zapytania. Dużo będzie zależeć od lutowych wyborów; Przewodniczącego, Zarządu Stowarzyszenia. Ogólnie mówiąc - jaka powstanie atmosfera w Stowarzyszeniu - jaka będzie forma współpracy ze mną - jest wiele niewiadomych i dlatego zostawmy ten wątek.

Proszę zauważyć - jak wyglądał  konkurs na króla piwoszy. Kufle, a nie naparstki.  Prawdziwa walka piwoszy.
Zdjęcie u dołu - po prawej!

Zalążki
wielkich dni Stowarzyszenia. Przewodniczący - wypływa na głęboką wodę! Ma wszelkie podstawy, by być - "Wielkim".
Początek pięknych dni Stowarzyszenia.

 

Przypomnienie: rok 2010




5 - lecie




 

   

W  dybach zamknięci delikwenci. Widocznie ich zachowanie było naganne,  albo mieli pecha?
Zawsze trzeba karać - z przestrogą dla innych!  Porządek na karczmie  - musi być!

Okrutny rodzaj kary stosowany od lat - "Dyby". Kto się z nimi "zapoznał", doznaje szoku! Byłem zamknięty, aż zrozumiałem swoją rolę. Masz być Redaktorem.
  Do dnia dzisiejszego prowadzę naszą stronę internetową - wbrew "zdrowemu rozsądkowi".
Wcześniej ją zaprojektowałem, oprogramowałem, podłączyłem do sieci, robię zdjęcia, piszę teksty
........i czy to jest "normalne"?

  Zostałem Redaktorem - dyby były tym straszakiem, który mi "pomógł", podjąć  jedynie "słuszną decyzję".
I, jak tu nie słuchać mądrych ludzi - kara, kara i jeszcze raz kara -  prostują twój charakter!
Czy żałuję godzin spędzonych za komputerem - przygotowując materiał dla - Was?
Trudno odpowiedzieć - łatwo nie mam. Podtrzymuje mnie serdeczny stosunek do mnie koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia okazywany mi na co dzień - stosunek do mojej pracy, którą - ja nazywam zabawą
- dlatego łatwiej mi jest pokonać zwątpienie - mówiące zostaw to!
Zdaję sobie nieraz sprawę z naiwnego przekazu na stronie - ale wymagać poprawności można,
od zawodowca, który z tego żyje i to jest jego źródło utrzymania. Nie od gościa podchodzącego do tego na tzw. podwójnym luzie!
Poważnie traktując temat - miałem tylko w pierwotnym zamyśle "puszczać" zdjęcia z naszych imprez stowarzyszeniowych ......i nic więcej - wyszło ....jak widać.

Byłem ojcem - stworzycielem godła Stowarzyszenia - co nikt z władz Stowarzyszenia, nigdy nie
raczył napomknąć
- myślę tutaj o władzach stowarzyszeniowych. Czy mam żal o takie podejście - raczej nie. 
Ale refleksja i nutka żalu pozostawiają zadrę.

Właśnie na 5 lecie Stowarzyszenia powstało godło, którym się posługujemy.  Pojawiło się w takiej formule po raz pierwszy! To nie jedyna wersja jaką wykonałem - było ich kilka. Wybierał je Zarząd i tak pozostało do dzisiaj.

Ława Lewa i Ława Prawa, czyli wszystko z zasadami Karczmy Piwnej. Brak  podziału na "prezydialni
i nieprezydialni". To, były piękne chwile. Chwile, które będą trudne do powtórzenia. Nie byliśmy "zepsuci" rutyną, która przyjdzie później!

Odznaczenia i wyróżnienia.

Nadanie Honorowego Członkostwa Stowarzyszenia
Przewodniczący jest w swoim żywiole, zachowując klasę - jaka przynależy w tej sytuacji.
Wyprodukował towar  - jakim jest organizacja Karczmy piwnej i odpowiednio........go sprzedał.
A, że ma "gadane", to wypadło znakomicie! Dla takich płomiennych przemówień warto przyjść
i tylko słuchać!

Piękna oprawa Karczmy piwnej - dodam, że w tym dniu obchodziliśmy 5 lat istnienia Stowarzyszenia.

 

Przypomnienie: rok 2011

Stół prezydialny nieśmiało zaczyna dominować. Jest, już okazalszy. Ale do lat późniejszych - jeszcze mu sporo brakuje. Na razie nieśmiało, drobnymi kroczkami - "wielkość" dopiero za kilka lat!



 

Rok 2011 - Moment nadania "Honorowego Członkostwa Stowarzyszenia Górników" -  Pani Wójt.
Na  przyszłego Starostę Powiatu oświęcimskiego - Zbigniewa Starca.....jeszcze nie pora.
Jest w kolejce zainteresowań naszego Zarządu Stowarzyszenia. Organu nadające te tytuły - po dogłębnej analizie zasług dekorowanego - na rzecz naszego Stowarzyszenia.
To, Pani Wójt zapracowała na ten honor dzisiaj. Moment ogłoszenia przez Przewodniczącego - tej radosnej nowiny. Cieszyliśmy się bardzo!

Pani Wójt - Małgorzata Grzywa.   Będzie pojawiać się jeszcze na dwóch kolejnych Karczmach piwnych.
A, szkoda, że tak krótko - bo piękny widok..... za stołem prezydialnym.

Wesoła atmosfera na sali. Wodzirej Marian w akcji! 

Przypomnienie: rok 2012

 

                   Stół Prezydialny                                                              Ikona Stowarzyszenia - Pani Helena

 

"Spokojna", bez fajerwerków Karczma piwna. Stół prezydialny - bez zmian.
Wiesiu: Twoje zdrowie!
KWK "Janina".

Bez tego konkursu - Karczma Piwna, jest jak szachista bez króla na  szachownicy. Wygrany bierze nagrodę
i tytuł Króla piwnego, którego nazwę  za brzydkie skojarzenie nie cytuję.
Na zdjęciu po prawej zwycięzca. Gratulacje. I, tak na naszej Karczmie piwnej pojawił się niezwyciężony
Król Piwoszy.


Przypomnienie: rok 2013

              To ostatnie zdjęcia Pięknej Pani Wójt. Na następnej Karczmie piwnej, już się nie pojawi.

Głos zabiera Pani Wójt Gminy Oświęcim: Małgorzata Grzywa.
Nawiązuje do tradycji górniczych pielęgnowanych przez nasze Stowarzyszenie. Życzy sukcesów.
Dziękuje za zaproszenie.
Życzy dobrej zabawy. To - co mówi jest przekonywujące.
Później - degustacja golonka.
Porcja golonka nie do "przejedzenia". Na oko ważąca ponad kilogram.  Dlatego z podziwem patrzyłem na idealną "linię" Pani Wójt, której ta  olbrzymia dawka kalorii nie zaszkodziła! Tak wtedy opisywałem to zdarzenie


                           Ale to nie koniec emocji!
Za szczególne zasługi dla Stowarzyszenia uhonorowano trzech członków miejscowej braci górniczej:  Adama  Dybczaka, Ryszarda Strasza i Zdzisława Guta.        
          Fragment  cytatu z pisma nadesłanego przez Starostę;
                                    Józefa Krawczyka

   Proszę zobaczyć - powiem to inaczej; nagrodę otrzymali członkowie "nieprezydialni". Ci, dalej od stołu prezydialnego. Do tej pory - było to nie do pomyślenia. Dla dociekliwych - jaka to była nagroda?  Odpowiadam: Dyplom. Z pieczątką - lecz bez podpisu. Produkowany seryjne na takie właśnie okoliczności. Chwała i za to!

Specjalnie wyeksponowałem zdjęcia kufla piwnego roku 2013. Kufel  -   atrybut Karczmy Piwnej musi zająć miejsce na jakie zasługuje. Co warta jest Karczma Piwna bez kufla? Ten kufel ma wyeksponowane godło Stowarzyszenia. To jest ważna sprawa. Czy jest ładny, czy brzydki - rzecz gustu.

Przypomnienie: rok 2014

Tradycyjne przyśpiewki górnicze dominują na dzisiejszym spotkaniu. Podsumując "spokojna" zaliczona kolejna Karczma piwna. Żadnych tytułów nie nadawaliśmy. Nikt "nowy", przy stole prezydialnym się nie pojawił.
"Stare towarzystwo". Godło i symbole typowo górnicze na swoim miejscu. Nikt, nic jeszcze nie usprawnił. Skromnie "przycupnięty" na boku stołu przyszły szef Stowarzyszenia! Czeka cierpliwie ma swoją szansę!


                          

Na parkiecie zabawy i konkursy. Zwyciężcy i pokonani. Na twarzach uśmiechy, bo tego w życiu pragniemy najwięcej.
Cenne nagrody i ten uśmiech zadowolenia! To i tak ma szczęście, że nikt - Mu dyplomu za zasługi
nie wręczył!


Przypomnienie: rok 2015
Ten pan idący dziarskim krokiem: to dzisiaj najważniejsza figura. Prezes Karczmy Piwnej. Od jego decyzji: złej czy dobrej woli, zależy wszystko co się dzisiaj wydarzy! Jego władza jest absolutna. 
Piękna oprawa. Pamiętam do dzisiaj tą atmosferę panującą na sali.
Naszym zadaniem, jest jednak śledzić zmiany zachodzące przy stole prezydialnym.
Pojawiły się przy naszym godle symbole miasta Oświęcim i Starostwa.
Stół prezydialny podzielił się na części. Pojawił się  Wójt Albert Bartosz - ważne historyczne wydarzenie.

 

Nastąpił wysyp odznaczeń. To rok szczególny dla naszego Stowarzyszenia 10 - lecie. Natłukliśmy wtedy odznaczeń! Oj! Pięknie było!

 
Uchwałą Zarządu Stowarzyszenia nadane zostają

tytuły;
Honorowy członek Stowarzyszenia Górników w Brzezince

Prezes OMAG-u Łukasz Dziędziel,
Wójt Gminy Oświęcim Albert Bartosz 
Starosta  oświęcimski Zbigniew Starzec
 


Okolicznościowe przemówienia gości: nawiązujące do ich przeżyć  osobistych, a związanych z tematyką górniczą. Nie wiedziałem, że tylu mamy "znawców" w tym temacie.

Prezes OMAGu  Łukasz Dziędziel       Wójt Gminy Oświęcim  Albert Bartosz         Proboszcz Józef Święcicki

Życzenia i   jeszcze raz życzenia. Karczma Piwna 2015 przechodzi do historii.  Koledzy z Zarządu Stowarzyszenia na czele z Przewodniczącym, mają się z  czego cieszyć. Kawał dobrej roboty.
Ale nie chcę być teraz w ich skórze i powiem - dlaczego? Ta Karczma, będzie wyznacznikiem następnej.
I nie da się już wytłumaczyć, że nie da się zrobić takiej samej o  podobnej oprawie. Poprzeczka została zawieszona wysoko i nikt nie będzie  przyjmował do wiadomości innego rozwiązania. Chyba, że będziemy skakać pod poprzeczką i to też jest rozwiązanie!

To były moje prorocze słowa? Czy tylko jedna z gaf, które popełniam nieustannie?

  





 

Piękne wspaniałe przeżycia - pytanie: kiedy powtórka? To pytanie musi być na porządku dziennym.

 

Przypomnienie: rok 2016 




      Stół prezydialny - już robi wrażenie.                                        Widać, że słuszna partia doszła do władzy.









     Było wesoło. Rozgrzana do czerwoności sala zaśmiewała się do  "rozpuku". Pan Bogdan i jego ludzie!
 

    To dopiero początek zabawy. Każdy stolik ma swojego wodzireja. Czas na przyśpiewki górnicze.



   Trwają różne konkursy - pod czujnym okiem prowadzącego dzisiejszą Karczmę piwną: pana Bogdana.




                                   Przy stolikach i parkiecie - sami państwo widzicie. Słowa są tu ...zbędne

 

Po długiej podróży  - dotarliśmy do roku 2017
Karczma piwna - Brzezinka 2017
 

Pięknie prezentujący się stół prezydialny. Najdłuższy stół prezydialny w historii Stowarzyszenia - by objąć
  go w obiektywie aparatu fotograficznego - musiałem wycofać się o 2 metry do tyłu od miejsca
z poprzedniego roku. Dalej, już nie mogę; za plecami schody. Ani, kroku do tył!

  Co będzie dalej? Jestem dobrej myśli - były  Przewodniczący Stowarzyszenia, obiecał: że za stołem prezydialnym nie  zasiądzie! Będzie z nami. Takie jest jego marzenie od lat {Cytuję - Jego słowa}.
  Słowa, które poszły w świat i stały się pierwszą informacją na lokalnej stronie internetowej Gminy!
To, że kolega Władysław Ziajka - został szefem Stowarzyszenia Górników w Brzezince - ani słowa - komuś brakło wyobraźni! Powstaje pytanie? Kogo zapraszamy na karczmę i oczekujemy rzetelnej relacji?
Później z wypiekami na twarzy oczekujemy - co też o nas mówią, piszą? Cieszymy się jak dziecko z kilku zdawkowych zdań pojawiających się na portalu internetowym lokalnej stronie. Tak, to się dzieje, jak nie umiemy dbać o własne interesy - interesy Stowarzyszenia!

Zaciekawiło mnie; co też  takiego jest tam magicznego za tym stołem, że co roku lub dwa stół zaczyna nam się powiększać?!
Zrobiłem zdjęcia odwrotnie - czyli na salę gdzie siedzi "nieprezydialny" uczestnik Karczmy piwnej - mogę porównać to wydarzenie do zdjęć  zrobionych na drugiej niewidocznej  stronie księżyca. Ten widok był  do tej pory zarezerwowany dla nielicznych. Dzięki mojej dociekliwości - dane będzie Wam,  zobaczyć Karczmę piwną z innej perspektywy! 
Widok za stołu prezydialnego - tak postrzegają nas osoby zasiadające za stołem prezydialnym.
Daleko od nas i naszych problemów. Wydajemy się tacy malutcy, nieobecni.

Przejaskrawiam sytuację, ale mam nadzieję,
że po dyskusji, którą chcę wywołać, wspólnie zastanowimy się, czy tak rozbudowany stół prezydialny - to potrzeba chwili.
Nie - od dzisiaj widoczny jest podział My za stołem, Wy na sali.



Na Barbórce 2017 - o "Redaktorze" strony  internetowej: Szef  Stowarzyszenia podczas swojej mowy powitalnej nie wspomniał, nie "pochwalił" - u poprzednika było to regułą - od tego zaczynał każde wystąpienie.
Promował w taki właśnie sposób... Siebie - jako Prezesa Stowarzyszenia, oraz Stowarzyszenie na zewnątrz.
Dawał cząstkę satysfakcji tzw. "redaktorowi". Wszyscy byli w miarę zadowoleni.
  Dlaczego poruszam, tak banalny z pozoru temat? Gra się toczy o coś więcej. Chodzi mi o powagę Stowarzyszenia. 
Forma grzecznościowa skierowana pod moim adresem - przekłada się  na  promocję Stowarzyszenia
i ich członków!
Powinniśmy szanować nasze wspólne dokonania - mówić o nich głośno. Goście dowiadują się, że jesteśmy mobilni, że nasze wydarzenia są widoczne w sieci, że możemy o lokalnym polityku, czy samorządowcu napisać dobrze lub źle. Napisać prawdę!
Możemy  przedstawić go w dobrym świetle - {mam na myśli korzyści dla Stowarzyszenia} lub do gościa podejść z rezerwą czyli: chłodno.
To - Oni wielcy tego lokalnego światka powinni dbać o naszą przychylność. Później to się będzie przekładało na ich  pozycję w ewentualnych wyborach, których kandydują!
Przecież My i nasze rodziny to potencjalni wyborcy. Ci potencjalni wyborcy czytają, analizują - to co na naszej stronie się ukazuje!
Możemy idąc dalej tokiem naszego rozumowania ubiegać się o jakąś formę dotacji  na potrzeby Stowarzyszenia.
 Ważne jest zaistnienie w świadomości osób decyzyjnych, że Stowarzyszenie prowadzi i posiada takie możliwości.
Trzeba zrozumieć, że to co robię - nie robię tego dla siebie. Za dużo kosztuje mnie to pracy i czasu,
by pozwolić sobie na nieobecność. Wszyscy niby pracujemy dla dobra Stowarzyszenia i co mam powiedzieć..... jak nie czuję wsparcia!

Taka okazja promocji w  obecności  władz miejskich i starostwa szybko się nie nadarzy. Mamy się promować zawsze i wszędzie. To powinien być kanon.
Mam  nadzieję, że to się nie powtórzy? Że będziemy umieli wykorzystać każdą szansę, jaka się pojawia - podkreślam: "Dla dobra Stowarzyszenia". Ta zachowawczość nie jest drogą do celu - lepszego postrzegania naszego Stowarzyszenia.

Moja relacja nie jest typową formą przekazania wydarzeń z Karczmy  piwnej - będziemy na to wszystko patrzeć z przymrużeniem oka, lub przechodzić  do spraw tu poruszanych z powagą.
  Chcę pokazać, że można poruszyć każdy temat - nie naruszając dobrego smaku - nikogo nie obrażając.
Granice szaleństwa tego opisu mogą spowodować wrażenie chaosu. Może mi o to chodzi?
Pokazuję naocznie,  jak zmieniał się stół prezydialny, jak zmieniało się otoczenie wokół niego.
Będziemy przeskakiwać z tematu na temat.
Pokazać, jak decyzje wyważone i sensowne podejmowane przez Zarząd - nie zawsze znajdowały zrozumienia
u członków Stowarzyszenia. Mijały się z ich oczekiwaniami.

Musimy sobie jednak znowu coś wyjaśnić!
To, co tutaj w czasie mojej relacji się  pojawiło i będzie pojawiać - nie ma nic wspólnego z krytyką -  jakkolwiek pojętą. Jest to forma -  przekazania moich spostrzeżeń. Może chaotycznych i nie oddających głębi spraw, ale jest to moje postrzeganie.
Jest to moja  relacja trochę przedstawiona w tzw. przysłowiowym krzywym zwierciadle i pod nią -  po raz pierwszy w ostatnim akapicie się podpiszę. Tego, do tej pory nie czyniłem.
Nie chciałem, by  było poważnie i wiało nudą. Nikogo nie chcę urazić - lecz traktować  temat trochę przekornie wbrew -  poprawności, jaka tu powinna obowiązywać. Poruszamy różne tematy, problemy, ale nie chcemy na siłę służyć radą lub ich rozwiązywać, chociaż nieraz można takie wrażenie odnieść.
 

Przedstawiam
również człowieka; - teraz Szefa Stowarzyszenia, który doszedł na szczyt i tam "musi"  pozostać.
Zbliżające się Zebranie Wyborcze Stowarzyszenia
w lutym 2018 roku - mogą okazać się kontynuacją dotychczasowej formy zarządzania Stowarzyszeniem.
Nie widzę chętnych do wdrapania się na szczyty władzy w Stowarzyszeniu. A, odpowiedzialność za kierowanie Stowarzyszeniem pozostanie w obecnych rękach - mimo sygnałów o rezygnacji. Wiadomo, że to wszystko może się zmienić. Pojawią się może nowe nieprzewidziane okoliczności i wtedy........?
Moim celem, było i jest w tej relacji pokazać sytuacje, ludzi po 12 latach ciężkiej pracy na rzecz Stowarzyszenia od dobrej strony. Ale również, trochę przekornie popatrzyć na ich zachowania z innej perspektywy, tej mniej "lukrowanej".
Wystarczy na dzisiaj.
Wracamy do Prezesa . Trochę był na na uboczu, pozycję "pierwszego"

w   Stowarzyszeniu wywalczy po latach. Dokładnie po 11 latach  panowania  kolegi Władysława Piętki.
Wydawało się, że kolega Władysław Piętka  będzie niezatapialny i jego panowanie będzie wieczne.
Ale w życiu  stowarzyszenia są chwile, których nikt nie może zrozumieć!
Odpowiedzialność za dalsze funkcjonowanie Stowarzyszenia - przejął Władysław Ziajka.
To, na nim teraz spocznie odpowiedzialność za każdą podjętą decyzję. Wiadomo, że to wszystko odbywa się w zespół współpracy z Zarządem Stowarzyszenia, ale kapitan zawsze jest tym - na którego spadają zaszczyty, ale często niezasłużona krytyka.

Przenosimy się w lata ubiegłego wieku

  Na pierwszą Karczmę piwną poszedłem mając staż pracy na kopalni - jak dobrze pamiętam;  15 lat. Ten dzień nie kojarzył mi się z Karczmą piwną, ona była w mojej świadomości  gdzieś na obrzeżach. To, była tylko ciekawość do sprawdzenia - jak bawi się brać górnicza.
  Ten dzień  kojarzył mi się z wypłatą dodatkowej pensji, z dniem wolnym od pracy.  Przypomnę, że mówimy  o  latach 80 - 90 poprzedniego wieku. Czasem z   przemarszem górniczej orkiestry kopalnianej.
I, tyle. Młody chłopak  pracujący na dole - na utrzymaniu żona, która pracuje na zmiany i dwoje   małych dzieci.
O, przedszkolu można tylko pomarzyć! Brak miejsc  spowodowany wyżem demograficznym.
Taki wolny dzień - to coś niebywałego, gdyż  przypomnę młodym adeptom sztuki górniczej - że fedrowało
się w sobotę i  nierzadko w niedzielę! Kryzys z nadprodukcją węgla dopiero przed nami.
Lata piękne i trudne zarazem.
Tak, to wszystko wtedy funkcjonowało. Można było w domu zobaczyć bawiące się dzieci. Całe 24 godziny wolne dla siebie.
Do  pracy jechałeś przepełnionym autokarem pracowniczym ....nie swoim autem. 
Za towarami pierwszej potrzeby stałeś w  długich kolejkach, a  teraz sklepy uginające się od towaru!
Inne dziwne czasy. Wszyscy mieliśmy w domach to samo!  Telewizor  kineskopowy zajmujący połowę powierzchni mieszkania, a w nim dwie stacje   telewizyjne - ale bez reklam! O, świątecznym obiedzie - słyszałem w radio.

Wspaniałe  czasy - dlaczego tak mi się podobały....byłem o 30 lat młodszy i nie  wiedziałem - co to jest bolący kręgosłup!

Przeziębienie leczyło się "stawianiem baniek", a nie antybiotykiem! Do specjalisty mogłeś  dostać
 się na drugi dzień. Nasze pokolenie wcale nie jest zachłyśnięte  czasami, które później nastały.
Ale, też nie chciałbym do nich wrócić!
Pewne wartości, które teraz nastały trzeba umieć ocenić z naszej perspektywy.

Dość wspomnień   

Wracamy na salę - do uczestników dzisiejszej Karczmy piwnej! Tak się zagadałem, że zapomniałem, że dzisiaj jest 4 grudnia 2017!

Święto   4 grudnia 2017, przypadło na  początek tygodnia - poniedziałek. Dzień  roboczy. Trochę jest, to niewdzięczna sytuacja, gdy inni ciężko pracują -  my górnicy bawimy na Karczmie piwnej.
Życie pisze jednak taki  scenariusz i z tym trzeba się zmierzyć. Jak, by nie mówić - przekłada to
się na  atmosferę spotkania.
Nie czuje się tego dreszczyku oczekiwania po tygodniu wyczerpującej pracy - gdy pracujesz cały tydzień
i nadchodzi....  tak oczekiwana sobota, niedziela - dni zarezerwowane na tzw. świętowanie.

Karczma piwna 2017 - otwarta? Jeszcze nie!


Przemawia Przewodniczący Stowarzyszenia Górników w Brzezince.
Zdążyliśmy - teraz słuchamy z uwagą, by nie uronić ani słowa:

Zaszczyt otwarcia Karczmy Piwnej przypadł w udziale Przewodniczącemu Stowarzyszenia Górników
w Brzezince - koledze Władysławowi Ziajce.
12 lat musiał czekać na ten moment. Upór i wytrwałość się opłaciła. To - On dzisiaj jest numerem  jeden
w naszym Stowarzyszeniu!

Przez 12 lat był człowiekiem od wszystkiego, ale tylko zawsze drugi, lub trzeci w hierarchii Stowarzyszenia.
Apogeum, jego władzy przypada na początek roku 2017 i trwa do dzisiaj!

Podejmując się tej odpowiedzialnej funkcji kilka miesięcy temu - wiedział, że lekko nie  będzie!
Wszyscy będą od tej pory patrzeć przez "grubsze okulary" na jego  dokonania. Każda gafa, czy niedociągniecie, będzie komentowane pod jego   kątem. To, już jest "Celebryta". Funkcja jaką pełni - pod tą kategorię podchodzi! Poprzednika miał "przedniego" - więc jest się na kim wzorować i  do niego równać! Celem powinno być, przejście do historii Stowarzyszenia jako - ten lepszy od poprzednika. To łatwe jednak nie będzie.

Dzisiaj to jego wielki dzień - jest szefem Stowarzyszenia Górników w Brzezince. Pierwsze ofekty panowania widoczne gołym okiem: umiejmy to uszanować!
 

                            Zrobiło się poważnie, bo poważne sprawy będą poruszane!


W swoim  przemówieniu: Przewodniczący po grzecznościowym powitaniu dzisiejszych gości nawiązał do spraw stowarzyszeniowych.
Podziękował imiennie za pomoc w przygotowaniach do przeprowadzenia Karczmy piwnej, koleżankom i kolegom ze Stowarzyszenia - co obecni z aprobatą przyjęli stukając kuflami.
Zarządził uczczeniem minuty ciszy nieobecnych na dzisiejszym spotkaniu -

Zmarłych członków Stowarzyszenia.

 

Jeszcze kilka bieżących informacji i Karczma piwna 2017 uznana została za Otwartą!


Odśpiewano hymn górniczy. Hymn górniczy - proszę o powstanie z miejsc.... tak od lat zaczynamy.
To jest zawsze wzruszający moment.

Przemawia Wójt Albert Bartosz - "przywołany" pozycją, jaką sprawuje w społeczności Gminy Oświęcim.
                 My, jednak wiemy swoje -
To nasze święto i my stanowimy jego wartość!
Święto ludzi ciężkiej i  bardzo niebezpiecznej pracy.

Bez nas górników, to święto nie ma żadnej  wartości.
My jesteśmy przysłowiową solą tego Święta. Największą wartością! Pamiętajmy o tym. Jesteśmy winni tym kolegom górnikom, którzy poświęcili siły i zdrowie. Niejednokrotnie   przepłacając to własnym życiem. To jest danina naszej     pracy pod ziemią.
Szczerze; brakuje mi  tych elementów podkreślających  charakter ciężkiej pracy górnika, lub jest to za mało eksponowane - podczas przemówień naszych dwóch Prezesów. Skupiamy się na zaproszonych gościach - zapominając o naszych dokonaniach. Myśmy nie powinni czekać - co  powiedzą zaproszeni goście - próbujący podkreślić swoją więź z nami:  Górnikami. Trzeba ich szanować, ale oni nie powinni dominować!
Brzmi śmiesznie  -  jak osoba zwiedzająca kopalnię Guido wypowiada się o pracy górnika. My w podzięce kiwamy głową, lub uśmiechamy się kwaśno!
To, myśmy powinni im "tłuc" do głowy wiadomości zaczerpnięte z naszego obcowania z naturą na dole. Nie boję się powiedzieć; walki z nią. Walki nieraz przegranej! Nie powinniśmy czekać zapartym tchem - co też napiszą  o nas lokalne media. Wypisujący - może nie głupoty, ale rzeczy mało ważne dla nas, a wręcz naiwne. Przyzwoitość każe, by zaproszony gość pisał o nas bardziej "prawdziwie", a nie banalne frazesy.
Mamy własną stronę internetową i mało ją wykorzystujemy do takich potrzeb. To, trzeba zmienić. To na razie tyle - muszę przyhamować! To co tu napisałem jest swoistym spojrzeniem na nasze dokonania.
Moim spojrzeniem. Zdaję sobie sprawę, ze wielu z nas ma inne zdanie na  temat, który tu poruszyłem. Każde spostrzeganie trzeba umieć uszanować! Nie trzeba się okopywać we własnym. Trzeba umieć się zreflektować, jak argumenty innej osoby okażą się mocne.


Z pięknych pozytywów na naszych Karczmach piwnych - jest "obowiązkowa" obecność wszystkich        podkreślam wszystkich Starostów powiatu oświęcimskiego! Zdjęcia publikowane poniżej.

 

     Starosta J. Kała                                    Starosta J. Krawczyk                               Starosta  Z. Starzec 

Jeszcze, jeden ważny etap w życiu Stowarzyszenia. Jak, ważny jest to moment w historii człowieka, który przez dekadę prowadził sprawy stowarzyszeniowe. Osoby, która osiągnęła wszystko - co możliwe na niwie działalności w pracy na rzecz Stowarzyszenia.
Z ceremonii uhonorowania byłego Prezesa można, by było zrobić coś więcej - pokazać pracę Zarządu Stowarzyszenia - wspomnieć o koleżankach i kolegach, którzy przewinęli się przez pracę w Zarządzie.
Było duże grono osób i takie okazje musimy wykorzystywać, by pokazać naszą tożsamość.

Dotrzeć do mentalności obecnych, że bawią się tu dzięki organicznej pracy osób pozostających w cieniu wydarzeń. Trzeba - mówiąc wprost - chcieć o nich mowić!









  Moment wręczenia koledze Władysławowi Piętce, statuetki Świętej Barbary - patronki górników.
Kolega Przwodniczący Władysław Ziajka w asyście członka Zarządu Stowarzyszenia; Kazimierza Rydzonia.


Zaczynamy zabawę

Zespół kolegi Bogusława Lejnera towarzyszy nam od zawsze na imprezach barbórkowych.



Tradycyjna porcja golonka podana do stołu


Nie ma co się Krzysztof zastanawiać. Trzeba się brać do roboty. Ja "golonkę" miałem większą!

             Zabawy - może niezbyt wyszukane, ale tu nie chodzi o styl, ale o dobrą zabawę!



 

                                                                      Uczestnicy Karczmy piwnej 2017



Piękna oprawa dzisiejszej karczmy

Nie zapomniano o śpiewie



  Kolega Bogdan, któremu  przypadł zaszczyt prowadzenia i wymyślania konkursów na Karczmie piwnej nie próżnuje - wychodzi ze skóry, by uczestnicy dobrze się bawili - dopełnieniem zabawy są skecze opowiadane przez kolegę Józefa Wiśniowskiego. Tylko - przyklasnąć!


Siedziałem wśród wspaniałych kolegów. Bawiłem się dobrze. Dzięki Wam za to! Dzięki Wam, będę bardzo miło wspominał wydarzenia na Karczmie piwnej - Brzezinka 2017

Można pięknie się bawić. Trzeba, jednak pokłonić się osobom o których w dzisiejszej relacji wspomniałem.
O, jednych więcej, o
drugich mniej - co nie znaczy, że ich
wkład pracy jest pomniejszony.
Tylko zespołowa praca - daje efekty!





 Nie trzeba nikogo zachęcać do zabawy. Uczestnicy znakomicie się bawią.




Powoli żegnamy Karczmę piwną Brzezinka 2017. Dzięki pani Helenie i Jadzi na zdjęciu pośrodku i oczywiście duszy towarzystwa: Andrzejowi - mam tą satysfakcję, że jest się dla kogo "męczyć". Warto Was pokazać przy pracy i zabawie!
Leon, obiecał mi grzyby przesłać, które w jego okolicy są plagą w lesie - tak ich jest dużo!


Tradycyjnie, już od niepamiętnych czasów, żegnam się tym wspólnym zdjęciem
z Krzysztofem.
Teraz doszedł nam Kazimierz Rydzoń -  człowiek bez jego pomocy
nic się nie zaczyna i kończy na imprezach.
Jest, to wielka przyjemność napić się z nim łyk zimnego piwa

Opracował Zdzisław Gut

 
 

 

poniedziałek, 23 października 2017

Walne Zebranie Stowarzyszenia Górników
w Brzezince 21 X 2017

Pominę sprawy proceduralne. Prowadzący Zebranie Władysław Ziajka, na zdjęciu. Dzisiejsze  Zebranie  Stowarzyszenia Górników w Brzezince odbyło się na dużej sali Remizy Straży Pożarnej. Frekwencja, jak ostatnio często się zdaża ...niska. Budzi, to  niepokój Zarządu Stowarzyszenia. Mimo nagłośnienia terminu Zebrania nieliczna .....grupa członków wypełniła swój obowiązek!
Sprawy proceduralne. Omówienie działalności Stowarzyszenia na ostatnią część  roku 2017 -  przez prowadzącego Zebranie Władysława Ziajkę.
Podjęcie Uchwał - tak w telegraficznym skrócie przebiegło Zebranie. Utrzymano składkę czlonkowską na niezmienionym poziomie. Ustalono termin Zebrania Sprawozdawczo - Wyborczego na rok 2018. Szczegóły będę podawał na bieżąco w następnym wejściu.

 







Na zdjęciach powyżej kolega; Józef Strychalski, koleżanka: Helena Setkowicz i kolega: Andrzej Ryszka - Sołtys Brzezinki - aktywny członek naszego Stowarzyszenia - podczas dyskusji nad pracami dotyczącymi stanu przygotowań do obchodów "Dnia Górnika". Jak, już jestem przy temacie naszego święta - dodam, że kolega Andrzej Ryszka sponsoruje z własnych środków beczkę piwa na Karczmę piwną 2017.
Uczestnicy dzisiejszego Zebrania. Rok 2017. Trochę jest to przykry obrazek, gdy ilość członków Stowarzyszenia zamyka się liczbą 105 osób, a na Zebraniu pojawia się niewielka część członków stowarzyszenia.
Taki klimat!
Kolega Bogdan - w wolnych wnioskach zaproponował zorganizowanie turniejów gry w karty. Pomysł dobry, a rzekłbym bardzo dobry! Teraz trzeba ten pomysł nagłośnić poinformować  chętnych do uczestnictwa, ale jest warunek: objęcie tego pomysłu patronatem. Kto nim będzie.............może Prezes Stowarzyszenia Górniików w Brzezince?! Z racji stanowiska
i prestiżu osoba godna polecenia. Teraz pozostaje tylko dopilnować, by ten pomysł nie poszedł w zapomnienie.
Przyrzekam na łamach strony wracać do tego pomysłu i mu kibicować. Tak  w rozmowie z pomysłodawcą się zobowiązałem!
Na koniec relacji zostawiłem sobie temat "Zabawy Sylwestrowej". Kolega Przewodniczący podał cenę uczestnictwa:
170 złotych od pary dla członków naszego Stowarzyszenia. Koszt uczestnictwa osób spoza naszego Stowarzyszenia: 220 zlotych od pary.
Wszelkie szczegóły - tak, jak już wspomniałem wcześniej - będę podawał na bieżąco w osobnym wejściu!



piątek, 29 września 2017

Praczka

Wyjazd na grzyby 2017 - Grupa Stowarzyszenia Górników w Brzezince

Grupowe zdjęcie


                                                                      Brzezinka
       Przechodzimy szybko do chronologii wydarzeń. Pamiątkowe zdjęcie jest już uwiecznione.

Remiza Straży Pożarnej w Brzezince - 5.00 rano - zbiórka. Odliczanie uczestników obowiązkowe.

Wszyscy obecni. Naszym celem jest miejscowość - Praczka. Oczywiście zapomniałem dodać, że grzyby są mile widziane i to one stanowią prawdziwy cel naszej tam obecności.
Nasza wycieczka  pod przewodnictwem kolegi Prezesa w asyście członków Zarządu Stowarzyszenia zajmuje poczesne miejsca {kadra} z przodu  luksusowego autokaru. Reszta uczestników według zasług zajmuje miejsca im przynależne, ale już dalej od kierownicy. Każdy zna tu swoje miejsce i zajmowaną pozycję.
Jeszcze, tylko Prezes wita uczestników wyprawy na grzyby - wygłasza kilka krótkich zdawkowych zdań - jak na mój osąd trochę za krótkich. Tak, krótkich, że nie mogłem z nich  nic wynotować. Dba o nasze zdrowie, nie chce nam przeszkadzać - życzy miłego snu na te kilka godzin jazdy,  jaki  pozostał do celu podróży. Zajmuje swoje miejsce i możemy ruszać.
Po spełnieniu tego przypisanego z góry Prezesowi obowiązku - jaki zawsze spoczywa na organizatorze........nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy również zajął się swoimi sprawami. 
Ja oczywiście drzemką z polecenia Prezesa .....przyśnił mi się  kosz pełny prawdziwków, borowików,

o których tylko słyszałem z opowiadań, lub relacji przesłanych na stronę przez kolegów na zdjęciach poniżej.

Przyśnił mi się Krzysiek, Leon i drugi Krzysiek z koszami pełnych grzybów! Muszę zobaczyć w poradniku
o snach - co to oznacza -  gdy podczas snu:  śni ci się się trzech chłopów i grzyby? A o kobietach, ani śladu!
  




Sen o grzybach. Tak wpada się w depresję!
Co nas czeka w lesie... w dalszej części. Teraz trochę historii...........
  

Praczka

W widłach dwóch malowniczych rzek: Pilicy i Czarnej Włoszczowskiej  położona jest niewielka, ale niezwykle urokliwa wieś Praczka, oaza   spokoju, raj dla grzybiarzy, miłośników wędkowania i kontaktów
z   przyrodą. 

To nasze, już drugie spotkanie z Praczką. 2013 odwiedziliśmy te okolice zafascynowani pięknem tego miejsca. Na zdjęciu były Prezes, którego w imieniu swoim i członków Stowarzyszenia serdecznie pozdrawiamy.

Przypominam o obietnicy, jaką nieopacznie złożył. Jeżeli nie pamięta? Przypominam. Rok 2013 - spływ po rzece Pilicy! Mieliśmy wtedy o 3 lata mniej na karku i chęć przeżycia przygody. Czy teraz byśmy się odważyli się wsiąść do kajaku, pontonu.... szczerze mówiąc nie wiem?
Podobno to bardzo bezpieczny spływ. Jeden na pięciu przeżywa  przygodę bez szwanku. To procentowo brzmi nieźle. Reszta, ma mniej szczęścia.
Zdjęcie zrobione na podwórzu Państwa Moroń w 2013 roku. Gdyby nie strona internetowa, ten moment uchwycony w kadrze zginąłby w mrokach zapomnienia.
      Rozmowa między mną, a kolegą Przewodniczącym - tam na miejscu wyglądała w ten sposób:
{popatrz Zdzisek: jedziemy w te strony nie wiedząc co nasz czeka, a jednak się udało! Teraz muszę "strzelić" płomienną gadkę na podkręcenie atmosfery i podtrzymanie ducha uczestników, bo nie wszystko tu mi się podoba
i ludzie zaczynają lekko psioczyć.}

Jak powiedział, tak zrobił. Koleżanki i koledzy byli zachwyceni. Jaki z tego jest morał? "Gadką" wyrównasz, zatuszujesz braki organizacyjne, ale trzeba chcieć uchwycić ten moment - i powiem szczerze za to go zawsze podziwiałem!} Tak się zagadaliśmy z kolegą Władysławem, że:
zapomnieliśmy o grzybach!

Po pierwsze: grzyby warto jeść. Podpierając się wiedzą pani dietetyk Urszuli Somow, która opowiada
o   zdrowotnych właściwościach grzybów. - Nie wiem skąd się wziął mit, że grzyby to tylko smak i zapach,
bo są  naprawdę bardzo zdrowe i mają dużo składników mineralnych - twierdzi.  Zwraca uwagę na ich właściwości antynowotworowe. - Nawet zwykła pieczarka kupiona w sklepie zawiera związki, które  działają anty - nowotworowo - mówi.

Nasza grupa

Ruszamy na podbój lasu. Grupa już w lesie... drżyjcie grzyby.
Godzina 8.00 nieprzebyte lasy przed nami i wcale nie przesadzam: piękne, ale groźne bajora, rzeki płynące zakolami, dziki i żmije - jak masz trochę szczęścia, napotkasz to wszystko na swojej drodze.
Czy to straszne? Chyba nie. Większe niebezpieczeństwo nam zagraża po zjedzeniu kiełbasy z grilla po powrocie
z lasu. Pokażę to później.....

Drzewa przygotowane przez bobry na tamę dla spiętrzenia wody. Bajorka i płynąca rzeczka przez las.

Nasze dzisiejsze zbiory. Pytanie - gdzie te grzyby. W telewizji mówią...... że jest wysyp!

 


A, jednak coś można znaleźć - jak dobrze się postarasz!


Wspomnienia z roku 2013 - Praczka

Podpieram się wspomnieniami. Chcę poprzez powrót do roku 2013 - pokazać zmiany i oczywiście nie zanudzić. Pokazać co się zmieniło - trochę przejaskrawić, trochę prowokować. Trochę być złośliwy - co mi dobrze wychodzi, bo taki mam charakter! Znowu, to jest Wasz pomysł, by jak  jest możliwość powracać do wspomnień i je pokazać poprzez publikowane zdjęcia - to realizuję!

Rok 2013 - Kolekcja grzybiarzy

Sala biesiadna - rok 2013

Co rzuca się w oczy - zastawa stołowa, której w roku 2017 nie uświadczysz! "Prawdziwe talerze". Kawa podawana do stołu - teraz nie. Było gwarno i wesoło! Co teraz się z nami dzieje? Gdzie entuzjazm? Gdzie radość ze spotkania z koleżankami, kolegami? Proszę porównać zdjęcia z roku 2013, a przejść do roku 2017.

Pani Danuta; gospodyni dzisiejszego {rok 2013} spotkania i szefowa firmy, jaką  prowadzi. Można, tutaj dobrze zjeść,  wyroby z domowych świń zamówić   można u Danuty i Lucjana   Moroniów we wsi Praczka. Gospodarz,  był kucharzem w wojsku. W tym wszystkim pomaga  groźny pies, który za rok wart, będzie tego określenia.

Tak opisywałem nasz pobyt tutaj w roku 2013 - czysta propaganda rodem z poprzedniej epoki, w której się wychowałem i to mi się udzieliło!

A, tu już rok 2017 - Powrót z lasu. Krzysztof - dzięki takim, jak Ty nie zniechęcam się i ta strona dalej funkcjonuje. Jesteś recenzentem, krytykiem, rzadko mnie chwalisz, ale doceniasz to co robię. Jest Was więcej i dlatego to wszystko dalej się kręci. Dla takich - jak Ty można dalej bawić się w redaktora.

Powiem, tylko tyle - że zasługujemy na coś więcej! Te puste stoły nie są dobrze kojarzone. Tutaj na pewno zabrakło nam wyobraźni! Ja zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych - tylko zadaję sobie pytanie; czy zawsze cena musi przesłaniać ........nie kończę tej kwestii!? Powie, ktoś: chłopie to tylko wyjazd na grzyby! I, też będzie miał rację! Specjalnie pokazuję tą sytuację, bo wiem, że jest grupa uczestników wyprawy na grzyby, którym to wszystko wystarcza, ale jest grupa, która oczekuje czegoś więcej! Jak pogodzić tak rozbieżne interesy? Przynajmniej trzeba o tym mówić otwarcie, a nie udawać, że jakoś to będzie....

Obrazki dla odważnych

Obiecałem, że pokażę czego należy się obawiać podczas wycieczki na grzyby.
Z lasu przychodzimy głodni i zmęczeni.
Tylko zmęczeniem możemy wytłumaczyć, że to coś nazywamy kiełbasą z grilla i jest to jadalne!
Podejrzewam, że kiełbasę nie robił gospodarz, który przypominam był kucharzem wojskowym. Podejrzewam, że gdyby podał  to w wojsku - pluton egzekucyjny pewny.
Zjeść można.... i co dalej? Wracam do tego , że musimy się umieć szanować. Dbać o swoje i cudze zdrowie!

Jeżeli, ta wersja będzie zbyt drastyczna można wrócić do wersji z roku 2013. Ona jest poprawna. Nikt się nie obrazi.
Dla odważnych proponuję kliknąć i powiększyć zdjęcie i wtedy zobaczycie - czy ostrzegając - nie miałem racji?! Wiem, że przesadzam, ale tylko tak mogę dotrzeć do wyobrażni osób odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo. {Mam na myśli kucharza wojskowego}. Nie straszne Wam dziki, żmije, czy inne niedogodności. Tu, trochę się zagalopowałem.......... - ale napięcie trzeba potęgować.
Muszę być lepszy od tej pani z TVN, co łazi po kuchni i zawsze wybrzydza. Właśnie kiełbasę jej dedykuję.

Mimo trudności z zebraniem do "kupy" [odpowiedniej frekwencji}, takie wycieczki są niezwykle potrzebne. Zasługa to słabe słowo dla oddania ciężkiej pracy Zarządu Stowarzyszenia. O, tych osobach trzeba pamiętać przy każdej organizowanej imprezie stowarzyszeniowej.

 


Wszystkie publikowane zdjęcia i sytuacje są uzgodnione i za wiedzą zainteresowanych - szczególnie te poniżej!

  
 

Jak państwo widzicie, bawiliśmy się dobrze. Na drobne przypadki niedogodności nie zwramy uwagi. Muszę zmienić już narrację, bo zbliża się zakończenie i jak w bajce wszystko musi się dobrze zakończyć!
Nie zawsze, to co opisuję należy traktować poważnie. Trzeba do tego zachować dystans. Trzeba wiedzieć, kiedy lekko zbaczam z kursu na poprawność.

 

To naprawdę koniec pięknego dnia. Bawiliśmy się pięknie. Grzybów za wiele nie "wieziemy", ale "wieziemy" dobre wspomnienia i to jest w tym wszystkim najważniejsze. Zdjęcia z autokaru.
Pozdrowienia dla pana Mariusza - naszego kierowcy oraz do miejscowości Sarstedt.

Dopisek: za życzenia do miejscowości Sarstedt - odpisano:
Życzenia dla wszystkich członków Stowarzyszenia Górników w Brzezince, z najgorętszymi pozdrowieniami!

 

 

piątek, 9 czerwca 2017

Pławy 3.VI.2017

 Pierwsze plenerowe spotkanie na Pławach w tym roku.
Tak, by się chciało  zacząć relację. Lecz, tak nie mogę napisać. Pogoda......idealna. Piękna słoneczna aura, przywitała przybyłych gości. Cóż takiego przeszkodziło napawać się na dworze świeżym powietrzem, wentylować swoje płuca, gdy klimat na dworze sprzyjający? Jest powód  poważny; komary które opanowały okolicę Domu Ludowego - skutecznie wybiły z głowy organizatora pomysł ulokowania się na dworze.  Trudno - taki klimat.
Znowu przyszło nam spędzić czas w małej salce, gdzie klimatyzacja jest skuteczna poprzez otwarcie wszystkich okien i drzwi. To jest urok tej sali. Tu panuje niepowtarzalna atmosfera, którą można porównać do komory klimatycznej w Bytomiu, gdzie ratownicy górniczy przechodzą próbę na wytrzymałość organizmu. Tam taka próba trwa 1.0 godzinę. Temperatura około 50 stopni i wilgotność prawie 60 % i ratownicy
którzy przetrzymają te nieludzkie warunki - wychodzą na kolanach. Dlaczego na kolanach - bo tam ratownik górniczy ... leży na posadzce  i  liczy czas kiedy próba na wytrzymałość organizmu na skrajne warunki się zakończy. Szybkie opuszczenie komory grozi utratą równowagi. Ratownik staje  na wadze i dowiaduje się, że masa ciała jego ciała spadła o jakieś 3 - 4 kilogramy. Muszę się pochwalić, że 9 krotnie przechodziłem to badanie. Otwarcie powiem: nie było łatwo.

Wracając na nasze podwórko
Tu,  po kilku godzinach nie widać, by ktoś słaniał się ze zmęczenia, a masa jego ciała wzrasta, a nie maleje - o ilość zjedzonych potraw. Nie jest, to błyskotliwe wprowadzenie w temat dzisiejszego spotkania, ale do czegoś musiałem się odnieść. Trzeba też zrozumieć, że nie wszystko, co jest tu napisane....trzeba traktować "poważnie".
Powiem tak; ta sala ma coś w sobie -  uczestnik imprezy po jej przekroczeniu czuje, że nie zamieniłby
ją na inną. Ona na swoją pozycję pracowała lata. Twarde krzesła dopełniają atrakcji - są elementem, który pamięta się na drugi dzień.
Ostatnie przygotowania sali - kolega Franciszek i Kazimierz w "akcji".

Do potraw serwowanych na spotkaniu wrócimy w dalszej części relacji. Mamy przecież tradycyjny kącik kulinarny, gdzie pewne rzeczy są wynaturzone - ale to zabawa.
Podsumowując ten krótki wstęp: widać;  że okrzepliśmy w starciu z przeciwieństwami natury i nic nie jest nam w stanie zaszkodzić!

  "Nowy Przewodniczący" Stowarzyszenia Górników w Brzezince - Władysław Ziajka.

  Krótkie powitanie.
Podziękowanie koleżankom i kolegom ze Stowarzyszenia, którzy poświęcili swój czas i pracę,  dającą możliwość przeprowadzenia imprezy.
{Skromnie swoje zasługi przemilczał}.
Nakreślił plany Stowarzyszenia na najbliższe miesiące tego roku.
Obiecywał dużo:
dwie wyprawy na grzyby, spotkanie na Pławach "prażone", karczmę piwną, zabawę sylwestrową. Nawet wspomniał coś o jednodniowej wycieczce, ale już z dużą rezerwą. Zabrzmiało to wszystko dość przekonywująco. Kalendarz imprez w drugiej połowie roku - obfity.
Czas pokaże - co można zrealizować, A, co się nie uda. Nawet najlepsze plany przegrywają
z przeciwieństwami losu..... których życzę, by było ich jak najmniej! Czasem życzenia jednak wychodzą naprzeciw oczekiwaniom i tego się trzymajmy!
Panie Przewodniczący wszystko, to co Pan powiedział mam udokumentowane. Niczego z Pańskiego przemówienia - nie przegapiłem! Byłem niezwykle skupiony - co przyznam rzadko mi się zdaża!

 
Życzył spędzenia miło czasu - zachęcił do dobrej, wspólnej zabawy. Nawet mnie pochwalił - co Mu się przedtem też nie zdarzało! Idzie więc ku dobremu.
Spotkanie na Pławach 2017 - otwarte!
       

Powrót do lat ........           

     Zanim przejdziemy do dzisiejszego spotkania: mam pytanie? Jaki to jest rok na zdjęciach publikowanych poniżej?
Czy koleżanki i koledzy poznają siebie na publikowanych zdjęciach? Czy państwo się domyślacie - jeżeli nie - podpowiem:  spotkania na Pławach, to już prawie historia! Można będzie już niedługo o naszych perypetiach  związanych z tym miejscem..... napisać książkę! Zabieram Was
o dekadę lat wstecz. Tak, to dziesięć lat do tyłu! Skok w przeszłość.

Historię Stowarzyszenia trzeba zawsze kultywować. To, co działo się wczoraj, przedwczoraj można jeszcze pamiętać.
Ale po tylu latach - śmiem twierdzić, że mało kto pamięta wydarzenia, które po upływie czasu zanikają
w pamięci. Mamy stronę internetową i trzeba to wykorzystać maksymalnie. Nie popadając w samozachwyt - nie znam drugiego Stowarzyszenia Górników posiadającego własną stronę internetową. Piszę dlatego
o tym, bo nie mam się na kim wzorować. Nie mam kogo podpatrzyć.
Również trzeba zauważyć, by ta strona oddawała rolę pomocną w realizacji zadań stowarzyszeniowych - musi być poprawna bieżąca relacja między prowadzącym stronę internetową, a Zarządem Stowarzyszenia.

Zdjęcia archiwalne






            Jak klikniesz na zdjęcie dla powiększenia - to wyświetli się Ci - więcej zdjęć z tamtego okresu!
Proszę zauważyć - ile nas tam było?  Dużo. Dużo, więcej niż ostatnio pojawia się na Pławach.
W tamtym okresie wszyscy byliśmy "głodni", tego rodzaju spotkań i trzeba dodać to były początki Stowarzyszenia.
Wszystko było nowe. Każdy pomysł chwytał. Teraz co prawda można zrozumieć różne sytuacje życiowe, które udaremniają nam przyjść na spotkanie, ale trzeba sobie wyraźnie i szczerze powiedzieć... takich spotkań już nie będzie! Chyba, że priorytetem spotkań na Pławach, będzie ...plener! Proszę spojrzeć na zdjęcia, gdzie przebija radosna atmosfera spotkania - uśmiech na twarzach uczestników - to kanon.

 Można
pięknie
spędzać
czas.
Zdjęcia
tamtego
okresu.
Oglądając publikowane zdjęcia na naszej stronie internetowej - można się zapytać; to jestem ja?
Czas szybko ucieka i chciałoby się powiedzieć.....zwolnij!

Dom Ludowy
Impreza od kuchni w dosłownym tego słowa znaczeniu!

To, tutaj rostrzygają się losy każdej imprezy, zabawy. Od pomysłowości i pracy tu włożonej, zależy nasze samopoczucie na parkiecie.
Nie można pominąć faktu, że każda impreza organizowana w ramach Stowarzyszenia nie może obyć się
bez pomocy koleżanek, które w kuchni przygotowują te smakowite specjały.

Tu, jest serce wydarzeń. Tu, jest maszynownia tego urządzenia zwanego Stowarzyszeniem.
Tu zaczyna się kształtowanie atmosfery na sali. Brzmi to może patetycznie, ale chyba mam trochę racji.










Te kilka kotletów i placek na zdjęciu - to tylko namiastka smakołyków - tego jest dużo więcej, ale nie chciałem przekroczyć granicy przyzwoitości. Jak oprowadzasz gości po domu - nie pokazujesz, gdzie masz ukryte dolary!
Pokazuję tylko mały wycinek pola walki naszych pań walczących z czasem
i pomysłowością, jak urozmaicić potrawy serwowane na dzisiejsze popołudnie.

Kolega Stanisław Paszek

Odchodzimy od widoków zapierających dech w piersiach na kameralną salę Domu Ludowego. Co, tam się dzieje? Kolega Stanisław Paszek, ze swoją "orkiestrą". Proszę podziwiać jakim sprzętem Stanisław dysponuje!
Ostatnie poprawki, sprawdzanie sprzętu. Jeden z bohaterów dzisiejszego spotkania. Wszystko, jak zawsze perfekcyjnie przygotowane.
Jaki zestaw repertuaru dzisiaj przygotował Stanisław.....za chwilę wszystko będzie jasne! Zabrzmi pierwszy akord i się zacznie.........

 

Koleżanki i koledzy ze Stowarzyszenia Górników w  Brzezince na corocznej, tradycyjnej imprezie          czerwcowej 3.VI 2017. Następne planowane jest na jesień - czyli" prażone". Następne spotkanie na Pławach
za dwa miesiace, jak dobrze policzyłem?  Nie ma wyjścia - trzeba poczekać!     
                             



     Pan Sołtys Pław z małżonką na dzisiejszej imprezie w Domu Ludowym. Witamy!

          Pięknie prezentująca się sala Domu Ludowego na Pławach

Czas na niekończące się plotki. Upał na dworze, a na sali przejaw dobrej atmosfery.
Czas oczekiwania na skromny poczęstunek. Jaki to będzie wyjaśniam - poniżej.

Koleżanki i koledzy zauważyli, że główny nacisk w czasie naszych spotkań, zwracamy na zdrowe odżywianie.
Co roku pani Helenko to zdjęcie jest aktualne. Mowa o paterze pełnej ciasta naszych wypieków, które Pani trzyma w rękach. 
Smakowite wypieki, dietetyczne kiełbaski i inne smakołyki, to Pani również duża zasługa. Jest Pani niezmordowana - zawsze uśmiechnięta. Zadowolona.... nawet z ciężkiej pracy, którą tu można doświadczyć.
Na koniec jeszcze moja uwaga; nie wszystkie osoby zaangażowane w pomoc przy organizacji imprez mam przyjemność wymienić i przyznam się......nie chcę wyręczać Pana Przewodniczącego - bo to jego działka.
On je musi dostrzec i odpowiednio przedstawić ich pracę. Rola Przewodniczącego w tej sprawie, jest przyznam się......delikatna. Trzeba chcieć pewne rzeczy zauważyć i je odpowiednio przedstawić. Nie wystarczy mieć mikrofon w ręce i opowiadać o rzeczach wszystkim wiadomych - trzeba uchwycić detale, które poźniej przerabia się na swój wizerunek, który po latach będzie pamiętany.

          Pani Helena

  Ostrzeżenie!   
   Te obrazy mogą
u jaroszy i dietetyków     wywołać trwałą niezdolność do przyjmowania pokarmów.
  To nasz coroczny kącik kulinarny.
Troszeczkę przejaskrawiam to fakt, ale to ma swój sens.

Pokazuję, że nie straszne są nam upały i..dieta. Gdyby się ktoś pytał.. to przecież przy tym małym kotleciku jest zielenina. Czyli proporcje zostały zachowane.

Serwowane tu dania są przeznaczone dla osób nie mających żadnych kompleksów.
My do nich  się zaliczamy i będziemy to powtarzać do znudzenia -  bo tak nakazuje tradycja spotkań na Pławach! To co napisałem wpisze się kiedyś do kanonów zachowań na Pławach.

Po skromnym  posiłku czas na tańce!

Mała salka
Domu
Ludowego
przeobraża
się w ogromną
salę balową.
I
niech, ktoś powie
że nie ma
miejsca na
parkiecie!

Sala Domu Kultury na Pławach robi wrażenie.....ale to tylko gra pozorów. Zdjęcia, gdy  pokazana jest głębia obrazu mogą zamazać rzeczywistość...... ale przecież o to mi właśnie chodzi!
  Kazimierz Rydzoń, Franciszek Miodowicz


Dzięki, takiemu oddaniu siebie w pracę na rzecz Stowarzyszenia
kolegów na zdjęciu - możemy tak pięknie się bawić. Mowa o;
  koledze Franciszku Miodowiczu i Kazimierzu Rydzoniu.
To im slę należy  podziękowanie. Są zawsze przed imprezą
i po imprezie na tzw. stanowisku pracy.
Dla nich koniec dzisiejszego dnia, to dopiero dalsza część pracy. Trzeba po  każdej imprezie ........posprzątać salę, umyć talerze - krótko mówiąc oddać salę w takim stanie
w jakim się ją otrzymało!

 






Kazimierz i Franciszek są wszędzie tam, gdzie robota!

Po kiełbaskach zostały wspomnienia.
Pozostało tylko - to, co widzimy na zdjęciu!
Pusty ruszt i kromka suchego chleba.
Informuję Pana Przewodniczącego, że od dzisiaj nie tylko ja - jestem głodny na imprezach. Do tej pory... to do mnie przykleiła się ta łatka. Teraz jest nas dwoje. Ten obrazek na zdjęciu, jest namacalnym dowodem na prawdziwość zaistniałej sytuacji.


Wykorzystano każdy centymetr parkietu.
Na dworze za chwilę zacznie świtać, a zabawy nie widać końca.








Powoli pozastawię gości na parkiecie i pożegnam się z Wami. Zbliża się dużymi krokami czas wyjazdów na wakacje. Podejrzewam, że nastąpi ogłoszona tzw. przerwa wakacyjna. Biuro Stowarzyszenia zostanie zamknięte. Spotkamy się po wakacjach. Na dzień dzisiejszy Zarząd Stowarzyszenia nie podjął wiążącej decyzji.
Relację z dzisiejszej imprezy potraktowałem na dużym luzie. Wszystkiego to co ukazało się na stronie nie należy brać na serio. Chciałem pokazać bawiących się uczestników - nie zapominając o koleżankach
i kolegach, których zaangażowanie okazało się niezbędne do przeprowadzenia tej pięknej imprezy. Lepiej
i ciekawiej jest dla mnie pokazać tańczące pary - niż pokazać nieciekawą robotę na zapleczu imprezy. Myślę, że udało mi się to wszystko wypośrodkować.
Zarząd Stowarzyszenia, to też ludzie - mają  jak każdy z nas słabe i dobre dni. Od decyzji tych dobrych dni
w ich wykonaniu...zależy dużo. Życzę Zarządowi podejmowanie tylko tych ciekawych i dobrych.
Nawiązuję do wcześniejszych zapowiedzi Pana Przewodniczącego o planach na drugą połowę roku. Program planowany niezwykle napięty i bogaty - można powiedzieć że zrealizowanie go, będzie wyczynem nie lada.
Poprzednik rządził 10 lat i Stowarzyszenie kwitło. 
Plany Nowego Przewodniczącego są niezwykle ambitne, ale trudne zarazem. Ale ma również czas - jak poprzednik 10 lat na podtrzymanie dobrego imienia Stowarzyszenia Górników w Brzezince.



Zdjęcia do "Galerii" dogram za kilka dni.

poniedziałek, 29 maja 2017

Wycieczka 22 i 23 maj 2017 w Góry Sowie  

Zaczynamy naszą wyprawę od wspólnego zdjęcia na rynku w Kłodzku.
 Wspólne zdjęcie - potem  powrót do chronologii wydarzeń. Tak, od dzisiaj zaczynamy relację  z wycieczki.  Wspólne zdjęcie na każdej wycieczce - to będzie kanon! 
Jednak, by to przelać w rzeczywistość...muszę znaleźć trochę czasu i powrócić do poprzednich wycieczek 
zachowanych w naszym "Archiwum", a przypominam było ich na przestrzeni 10 lat istnienia Stowarzyszenia - sporo.
Jest to ukłon w stronę kolegów, którzy na wycieczce poprosili  mnie o taką  formę pokazania zdjęć na stronie.  Dostosuję się do tych sugestii.
Mile mnie one zaskoczyły. Powiem szczerze - nie wpadło mi to do głowy. Moim wrogiem jest czas, który muszę na to poświęcić - ale obiecuję...że spełnię proponowane zmiany.  Do tej pory miałem wrażenie, że nie specjalnie  koleżankom i kolegom... zależy na wspólnym zdjęciu. Okazuje się, że tak nie jest.

Na zdjęciu grupa koleżanek i kolegów z Zasola i oczywiście kwiat Stowarzyszenia Górników w Brzezince
z "Nowym Przewodniczącym" Władysławem Ziajką na czele.
Dla niezorientowanych rozpoznaniem Szefa - podpowiadam; najbardziej uśmiechnięta osoba na zdjęciu.
Nie zapomniałem o Pani Przewodnik i Panu Kierowcy. Do umiejętności Pana Kierowcy jeszcze powrócę
w późniejszej relacji.


  

Dzień 1
Brzezinka 22.V. 2017- 7.00 Remiza Straży Pożarnej.
Zaczynamy.......

Czeka nas kilkaset kilometrów jazdy. Można uciąć sobie drzemkę, można zjeść kanapkę, można gadać przez komórkę..... aż bateria się zbuntuje i powie - dość!  Można  śpiewać do wtóru z puszczaną myzyką z radia Pana Kierowcy, można nic nie robić - gapiąc się na piękną Polskę " uciekającą" za oknem autokaru.
Można słuchać pani Przewodnik, która jednak rzadko próbowała zakłócić nam spokój.
Miałem nadzieję jadąc na wycieczkę, że można  podawać więcej informacji, które na pewno pani Przewodnik posiada w swoich zasobach.
Proszę pamiętać, że to są moje spostrzeżenia i każdy uczestnik wycieczki, będzie miał może inne zdanie.
Co nie znaczy, że mamy z tego powodu się "gniewać".

 

  

Zdjęcia z autokaru na  trasie  

Piękne widoki za oknem
...... do czasu.

 Czar pryska w
okolicach Wrocławia.
Korek ma 25 kilometrów
długości.
Trochę nas to spowolniło.
Powoli przemieszczamy się
i docieramy do celu.

Naszym celem jest miasto Świdnica

Świdnica miasto w województwie dolnośląskim, siedziba powiatu świdnickiego. Miasto leży historycznie na Dolnym Śląsku, na Przedgórzu Sudeckim, nad rzeką Bystrzycą.
Osada wspominana już w 1243 r, po raz pierwszy wzmiankowana jako miasto już 3 września 1267 r. Niegdyś stolica księstwa świdnicko-jaworskiego.

Krótkie wprowadzenie. Każdy może pogłębić swoją wiedzę, ciekawość...... z ogólnie dostępnych źródeł.


       Kościół Pokoju w Świdnicy

Nigdy nie byłem w Świdnicy - moja wiedza o zabytkach tu zgromadzonych - jest znikoma. Wiem w tym momencie
z relacji  przewodniczki, że naszym obiektem zainteresowania:  jest  Kościół Pokoju,  powstał on na mocy pokoju westfalskiego (stąd nazwa), kończącego wojnę trzydziestoletnią 1618-1648.
Jednak budowa tego kościoła została obwarowana wieloma obostrzeniami: ewangelicy mogli wznieść świątynię wyłącznie poza murami miasta, bez wież i dzwonnicy, tylko  z nietrwałych materiałów – z drewna, piasku,  słomy
i gliny. Nie mogła przypominać kościoła, a jej budowa nie mogła  przekroczyć roku.  Piekielnie trudne zadanie postawił Cesarz Ferdynand  przed ewangelikami. Musiał długo myśleć, jak wypełnić zobowiązania traktatu, a nie być posądzony o brak dobrej woli.
Miał, to być gest tolerancji. Dziękuję za taką tolerancję! Jednak udało się spełnić..... żądania niemożliwe!

Jako dodatkową ciekawostkę podam, że na powierzchni 1090 m kw. mieści się 7,5 tys. osób.
W ławkach i lożach mieści się 3 tys. osób, a na stojąco 4,5 tys. Łącznie: 7,5 tys. głów!





Rodzi się pytanie? Miał kościół przetrwać najwyżej kilka lat, a stoi już 350. Co takiego się wydarzyło?
Kościoł Pokoju w  Świdnicy to największa
w Europie świątynia zbudowana z drewna, gliny, piasku i słomy. Trudno w to uwierzyć -
byliśmy tam
i na własne oczy widzieliśmy.....świątynia ma się dobrze!
Będąc w środku kościoła - nie wiadomo, gdzie skierować wzrok. Wszystko jest piękne.
Na zdjęciu po lewej: nasza grupa w ławach kościelnych. Zwiedzający jest przytłoczony kunsztem mistrzów, którzy wykonali te wspaniałe dzieła.
Przepychem bijącym z każdego miejsca.
Nie jesteś w tak krótkim czasie przeznaczonym na pobyt tutaj, zobaczyć szczegóły - odnieść się do motywów przedstawianych przez głos lektora dochodzący
z głośnika.
Napawać się pięknym niepowtarzalnym wychodzącym z każdego zakątka. Piękne detale uzupełniają całokształt.
Słowa nie oddają walorów tego miejsca. Trzeba czegoś ...więcej. Podpowiem - ponownego powrotu w to miejsce!

Pozwoliłem sobie zamieścić ten kilku minutowy film, który na pewno warto oglądnąć.
Na miejscu w kościele mimo głosu lektora nie jesteśmy wstanie wchłonąć w tak krótkim czasie wszystkich ciekawostek.
Pobyt w kościele dobiega  końca.

 

Katedra św. Stanisława i św. Wacława. Widok zapierający dech.

Z inicjatywy kolegi Prezesa - udajemy się do Katedry.  Z informacji
późniejszej otrzymanej od  przewodnika - jest miejscem rzadko odwiedzanym przez wycieczki. Bierze się to stąd, że Kościół Pokoju, jest bardziej wyeksponowany w przekazach medialnych, niż Katedry św. Stanisława i św. Wacława. Decyzja okazała się "strzałem w dziesiątkę".
To gotycki kościół, pierwotnie parafialny, od 2004 r. katedra diecezji świdnickiej. Znajduje się przy placu Jana Pawła II, w południowo-wschodniej części  średniowiecznego miasta lokacyjnego. Jeden z najważniejszych zabytków  miasta.
Jeden z największych kościołów Dolnego Śląska. Wieża o wys. 103 m,
jest obecnie najwyższą na terenie całego Śląska i piątą co do wielkości
w Polsce. Stojąc na dziedzińcu katedry, nie byłem w stanie uchwycić go
w obiektywie mojego aparatu.To coś mówi.


Niesamowite widoki. Do, tego kompetentny przewodnik dopełniają,

że czujemy się, tak jak byśmy przenieśli się w czasie. Żyjemy
i oddychamy atmosferą tamtych dni.
Pana przewodnika pozdrawiamy.
Za jego radą wchodzimy na stronę Urzędu Miejskiego w Świdnicy
i mamy dostęp do rzeczy, ktore
są nam potrzebne. I, tak robimy.
 


Ogrom wnętrz
robi na nas duże wrażenie. Poniżej film udostępniony
przez Urząd Miejski
w Świdnicy.
Warto obejrzeć. 

 

Te miejsca są dla nas niezwykle ciekawe. Program pobytu w pierwszym dniu niezwykle napięty.
Nikt nie czuje się zawiedziony. Nie wiadomo, gdzie spojrzeć. Na miejscu nie jesteś w stanie tego ogarnąć.

Prawdziwi koneserzy po pierwszej wizycie - przyjeżdzają ponownie  bogatsi  o  już nabyte poprzednie doświadczenie. To owocuje  nowym spojrzeniem na unikaty tu oglądane.
By poznać namiastkę szczegołów, poznać co artysta przedstawia w rzeźbach, co chciał powiedzieć przez swoje dzieło - trzeba mieć dużo czasu i dobrego przewodnika, i takim właśnie mieliśmy przyjemność obcować.
Wycieczka rządzi się swoimi prawami.... czas kończyć pobyt tutaj. Nowe wyzwania przed nami!



                  Zamek Książ

 Książ to jeden z największych zamków w Polsce. Tak monumentalny
i pięknie położony kompleks architektoniczny jest wyjątkowy w skali całej Europy.
Z dawnej świetności pozostała fasada - wnętrza rozkradzione. Zwiedzający jest "karmiony", historią zamku na przestrzeni burzliwych lat. Przewodniczka, zdaje sobie sprawę z niedostatków wyposażenia wnętrz. Dlatego w jej opowiadaniu, jak mantra wraca sprawa grabieży, przez różne nacje "bawiące" na zamku. Sale robią smutne wrażenie.  Porównać zasoby w Pszczynie, a tutaj ....przepaść! To jest dylemat zamków, przez  które przewijały się trudne losy historii.

 

        Zdjęcia za złotówkę                                                                                             Ściana  życzeń 


Pan Jan wie do czego "piję".
Zdjęcie dostał, a złotego nie dał!
Ściana życzeń - po prawej.
By było trudniej; spełnia się tylko
jedno! Trzeba wybrać te jedno, ale właściwe!



Wystrój wnętrz nie zachwyca, ale otoczenie zamku - warte podziwu.

 
Podobno w komnatach można słyszeć śpiew księżnej Daisy.
Losy księżnej są inspiracją
, dla przewodników. Dużo czasu jej
 poświęcają dla podkreślenia zasług.
  Portret


Zamiast "bawić' się w opisy historyczne, które każdy sobie sam znajdzie - postanowiłem
udostępnić film.
Nie wszyscy uczestnicy naszej wycieczki "zaglądnęli" w te miejsca.

Godzina dobrej zabawy. Teraz można na spokojnie zobaczyć, to czego nie zobaczyliśmy na miejscu,
lub umknęło naszej uwadze. Można będzie oglądając film i zobaczyć - czego pani przewodnik nie powiedziała ograniczona czasowo limitem  przeznaczonym na grupę.


Palmiarnia


Palmiarnia w Wałbrzychu powstała z  inicjatywy ostatniego przedstawiciela rodu Hochbergów na Zamku Książ –Jana Henryka XV. Książę budował ją z myślą o swojej małżonce Marii Teresie Cornwallis - West, zwanej Daisy, która była miłośniczką pięknych kwiatów i oryginalnych roślin. Do dziś ten wyraz miłości i największy"bukiet kwiatowy" zachwyca - czy wiesz, że jest to jedyny taki obiekt w Polsce zachowany
w swej historycznej konstrukcji?
 
Byliśmy tu i potwierdzamy słowa wyjęte z kontekstu opisu powyżej.

 

Powrót na nocleg
  

Pan kierowca z lewej.
By się jednak tam dostać {mowa o noclegu} trzeba dysponować dobrym autokarem, który ma sprawne hamulce - dysponować kierowcą, który musi mieć znakomite umiejętności na wąskich i krętych drogach - bo innych tutaj nie ma.
Zjazd lub podjazd po tych serpentynach - powodował, że pasażerowi zamykali oczy, by chociaż przez chwilę nie widzieć zagrożeń za oknem autokaru. Dobrze, że Pan Kierowca tego nie robił! Tylko przyklasnąć, takim umiejętnością.


Zdjęcia zrobione z przodu autokaru. Zobaczcie;  jak wąska i kreta jest droga, a jak potężny pojazd, którym się przemieszczamy! Autokar zajmował całą szerokość jezdni!

   

  Dotarliśmy do celu! Lasocin

Czas na podziwianie miejscowego krajobrazu i po krótkim odpoczynku czas na posiłek.
W sercu Gór Sowich, w uroczej, małej miejscowości Lasocin położony jest Pensjonat „Magda”.
Pensjonat „Magda” to właśnie w nim przyszło nam spędzić noc. Dodam, od siebie, że bardzo piękny ośrodek.


Obiado - kolacja


To nie był obiad, ani kolacja.
Skromny posiłek... tyle
o nim  można powiedzieć.
Ten posiłek nie pasował, do pięknej, eleganckiej sali. Kłócił się z jej wystrojem.
Zawsze byłem zwolennikiem  powiedzenia; przez żołądek do serca.
A, tak na  poważnie. Wiem, że organizator wycieczek liczy koszty. To, co  robi - nie robi za przysłowiową złotówkę.  Musi zarobić. Mówię o biurze turystycznym.
Przedstawia cenę do zaakceptowania... która jest do przyjęcia lub nie. Zachwycamy się jadąc na wycieczkę względnie niską ceną oferty. Problemem jest jednak nasza zgoda na "byle jakość". Wszystkie wycieczki kierują się zasadą: liczyć koszty. Oszczędzać, gdzie się da.
Po drugiej stronie stoi uczestnik  wycieczki, który ma zostać obsłużony i ma myśleć, że za swoje wydane pieniądze należy mu się względnie odpowiedni standard usługi. I, tak powinno być.
Trzeba jednak przełamać myślenie.... tanich wycieczek. Bo, takich nie ma. To, co piszę może nie wszystkim się spodoba. Dlatego stawiam pytanie:
 czy nie warto się zastanowić; by niewielka korekta cenowa w górę, a wrażenia są zupełnie inne?
To, tylko chciałem powiedzieć i nic więcej.

Ta sala miała więcej trofeów myśliwskich na ścianie - niż  Zamek Książ. Wcale nie
przesadzam
Zdjęcia można powiększyć. 


Koniec pięknego dnia.

Idziemy grzecznie spać. Jutro czekają nas nowe atrakcje.


2 dzień wycieczki 23. V. 2017

 Lasocin  8.00 rano

Sztolnie walimskie


Przed wejściem do sztolni
obowiązkowe hełmy. Trzeba
pamiętać o ciepłym odzieniu.
Temperatura wewnątrz  około 6 - 7 stopni.
Wilgotno.

Reise - Kompleks Rzeczka - Podziemne Fabryki Walimia


Podziemna trasa turystyczna Sztolni Walimskich, w kompleksie“Rzeczka”, jest pozostałością po jednym z najbardziej tajemniczych przedsięwzięć górniczych i budowlanych, prowadzonych w czasie II wojny  światowej przez III Rzeszę w Górach Sowich.
Imponują wymiary hal. Zostały one wydrążone na całej długości z nadanym kształtem ścian i  stropu. 
Za tym stoi krew, pot, śmierć wieźniów, tu pracujących.

Efekty multimedialne prezentowane przez przewodnika - nie powalają - nie przemawiają do głębi. 
Choć temat II Wojny Światowej i znajdujących się tam obiektów jest ciekawy, to mało porywająca opowieść przewodnika - przeciągającego swój wywód na siłę, powtarzającego się - powoduje,  że zwiedzanie staje się nudne. 
Wieczne przypominanie nam, że jak zgasi światło - to spadnie na nas "kupa nieszczęść" jest nie na miejscu.
Gość chyba za karę został przewodnikiem.
Widok ogromu prac wykonanych przez Nazistów robi wrażenie, ale tylko na tych odwiedzających, którzy się na tym znają..... widząc litą skałę, którą centymetr, po centymetrze musieli urabiać więźniowie.
Sama opowieść przewodnika, jak już wspomniałem nie robi takiego wrażenia - jakie powinna. Postawienie głównego akcentu o martylologię więżniów przytłacza. Czujemy się mało komfortowo w tej sytuacji, mimo że zdajemy sobie sprawę o tragiźmie tego miejsca. Myślę, że nie jesteśmy na to  przygotowani. Nie tego się tu spodziewaliśmy. Jeżeli się mylę - to proszę mi wybaczyć, ale ja takie odniosłem wrażenia.

W 1995 r. otwarto trasę zwiedzania w kompleksie "Rzeczka",przekształconą wiosną 2001 r. w Muzeum Sztolni Walimskich. To własnie tutaj się znajdujemy.



3 równoległe sztolnie, oddalone od siebie o 40 i50 m oraz system łączących je, pod kątem prostym, wyrobisk komorowych,  tzw. hal. Całkowita długość wyrobisk podziemnych wynosi ok. 500 m,powierzchnia 2 500 m2, a objętość 14 000 m3.

Wychodząc z podziemi ma się trochę poczucie niedosytu. Same sztolnie robią wrażenie - ogrom pracy tam włożonej.. wręcz przeraża. To katorżnicza praca więzniów.
Niestety infrastruktura związana ze zwiedzaniem na dość średnim poziomie. Do tego wszystkiego militarne eksponaty wprowadzają niepotrzebne zamieszanie i zupełnie nie pasują do tego obiektu.
A szkoda. Służą,  jak widzimy na pamiątkowe zdjęcia.


O Sztolniach Walimskich można mówić dlugo, przypuszczenia na temat ich przeznaczenia są do dziś zagadką. Dobrze  się stało, że tutaj  jesteśmy. Wiadomości internetowe co do oceny tego miejsca
są sprzeczne. Sami mamy możliwość przekonać się..... jak to chcemy odbierać.

 Udostępnione są jest jeszcze dwie sztolnie: Osówka i Włodarz. Czy z punktu zwiedzającego są ciekawsze? Nie wiem.
Moja wiedza jest podręcznikowa. Tu dużą rolę powinna odegrać nasza przewodnik - ale nie pamiętam, by na ten temat się wypowiadała.



Kłodzko

 




Spacer po uliczkach




Kłodzka - to największe miasto Ziemi Kłodzkiej - jednego z najpiękniejszych zakątków południowo - zachodniej Polski, będące stolicą historycznego hrabstwa kłodzkiego. Leży w północno-wschodniej części Kotliny Kłodzkiej,
u południowo- zachodnich podnóży Gór Bardzkich na wysokości ok. 290-370 m. 
Zaczynamy nasz spacer po zabytkach Kłodzka
z przewodnikiem, który mi zaimponował wiedzą i spokojem w wypowiadanych kwestiach.

Tym zdjęciem zaczynaliśmy przygodę i będziemy powoli kończyć.........




Spełniam Twoją prośbę Krzysztof. Wycieczka bez współnego zdjęcia.....to nie wycieczka - Twoje słowa!


 

   KOŚCIÓŁ PARAFIALNY PW. WNIEBOWZIĘCIA NMP. W KŁODZKU


jest jedną z  najpiękniejszych świątyń Ziemi Kłodzkiej i najstarszym  zachowanym  kościołem Kłodzka. Ponad sześćsetletnie dzieje tej budowli są  pasjonującą historią, którą odczytać można z nawarstwiającej się w  ciągu wieków architektury, dekoracji i wyposażenia wnętrza,  powstających zawsze pod okiem świetnych mecenasów i z  rąk doskonałych artystów.

Warto zobaczyć ten krótki film.

 

Nasza grupa w kościele
Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kłodzku –rzymsko - katolicki kościół farny położony na Starym Mieście w Kłodzku. Pierwotna budowla miała tu istnieć w 1194 roku, zaś obecna zbudowana wstylu gotyckim powstawała od połowy XV wieku, a prace przy  jej wykończeniu trwały jeszcze z przerwami do połowy XVI stulecia. Inicjatorem budowy obecnej świątyni był pierwszy arcybiskup metropolita praski Arnoszt z Pardubic, który ustanowił tę świątynię wotum za uzyskanie przez Czechy - metropolii kościelnej i usamodzielnienie się od obcych struktur kościelnych.

Tyle krótkiego historycznego wprowadzenia.

Twierdza Kłodzko


 Nie dane było nam ją zwiedzić. Nie chcę się wgłębiać ...dlaczego? Kolega Prezes obiecał, że postara się zorganizować wycieczkę w te strony. I, tego się trzymamy! Tylko niech nie obiecuje - jak jeden z naszych byłych premierów.

Most Karola w Pradze?







Most gotycki w Kłodzku  – zabytkowy kamienny most nad rzeką Młynówką w Kłodzku w województwie dolnośląskim. Most ma cechy budowli gotyckiej i łączy ze sobą Wyspę Piasek i staromiejską część Kłodzka na Fortecznej Górze z rynkiem i twierdzą, stanowiąc część jednej z głównych dróg komunikacyjnych tej części miasta. Most jest zamknięty dla ruchu kołowego.

Spacer po tym moście należy do głównych atrakcji Kłodzka. Tutaj kończę moją przygodę z Wami.
Zabrałem Was po miejscach, gdzie dane nam było przebywać. Wycieczka ciekawa i trudna zarazem. Uczestnik wycieczki otrzymał dużo ciekawych rzeczy o których słyszał, widział w telewizji, a teraz miał przyjemność skorygować osobiście. To co przedstawiłem - to widziana wycieczka moimi oczami.
Zdaję sobie sprawę, że każdy uczestnik może przeżywać to inaczej. Starałem się nie iść "pod przysłowiowy prąd" i nie zanudzać! Jak mi się to trochę udało - to dobrze.
Jak przystało na dwudniową wycieczkę - obfitująca w niespodzianki. Nie wszystko, co było planowane, udało się zwiedzić. Nie miało, to jednak wpływu, by uznać, że coś nam się nie powiodło.
Duża w tym zasługa naszego Nowego Przewodniczącego. Był zawsze tam, gdzie powinien. Czuwał nad całością i z tego miejsca trzeba, Mu serdecznie podziękować, bo wiem ile czasu i  przysłowiowych nerwów go to kosztowało!


Teraz to naprawdę koniec!
Zdjęcia, które umieszczę w naszej "Galerii",
będą służyć Wam, jako pamiątka z pięknej wycieczki
Stowarzyszenia Górników w Brzezince.

niedziela, 23 kwietnia 2017

                                           Stowarzyszenie Górników w Brzezince

Po zmianach personalnych w Zarządzie Stowarzyszenia minęło już sporo czasu. Trudno powiedzieć, czy one odbiją się na kondycji Stowarzyszenia. Nowe władze, które przyjęły na swoje barki trud kierowania pracami Stowarzyszenia są  jeszcze używając momenklatury sportowej na "rozgrzewce". Co prawda organizacja "Święta Kobiet" dla naszych pań ze Stowarzyszenia wypadła okazale, ale prawdziwe wyzwania są dopiero przed nimi.
Takim prawdziwym testem organizacyjnym, będzie zaklepana dwudniowa wycieczka majowa.
Wycieczki żyją swoimi prawami. Są wyzwaniem dla organizatorów. Wiele rzeczy nie da się przewidzieć. Trzeba wykazać się inwencją w rozwiązywaniu  problemów, które przy 40 osobowej grupie, są nie do uniknięcia.
Nowy Przewodniczący nie jest debiutantem - wraz z kolegami z  Zarządu, stanowią siłę, która jest w stanie podołać wszelkim przeciwieństwom, jakie na nich czyhają.

Na temat wycieczki powiedziałem już wiele. Ci, którzy pojadą na pewno przeżyją wspaniałą przygodę.

Poznają wiele ciekawych rzeczy, o których może słyszeli, ale zobaczyć to na "własne oczy", jest rzeczą z innej bajki.
Do wycieczki pozostał miesiąc czasu - myślę, że trzeba będzie jeszcze w następnym moim wejściu coś o niej wspomnieć.

 

            76 rocznica wysiedleń

Co roku w kwietniu spotykamy się na smutnej rocznicy wydarzeń, które 76 lat  temu odbiło tu swoje zbrodnicze piętno.
Mieszkańcy Brzezinki
i okolicznych wsi musieli
opuścić swoje domy.
W jednej chwili opuszczali to wszystko - co przez lata ciężką pracą stanowiło ich dobytek. Nie robili tego z własnej woli. To zbrodniczy okupant siłą ich tego pozbawił. Historycy mówią o liczbach wysiedlonych. Niemcy wysiedlili z Oświęcimia i pobliskich wsi co najmniej 5 tys. Polaków.
            Na zdjęciu Poczet Sztandarowy Górników w Brzezince.
                                                                        Franciszek Miodowicz, Ryszard Frasz, Marian Korczyk

76. rocznicę akcji wysiedlenia Polaków z Brzezinki i okolicy, którą Niemcy przeprowadzili, by utworzyć tam obóz Auschwitz II - Birkenau, upamiętnili w piątek mieszkańcy tych miejsc. Tak chciałoby się napisać.
Ale rzeczywistośc jest inna. Mieszkańców można policzyć na palcach jednej ręki. Przychodzą tylko przedstawiciele lokalnych władz, działających stowarzyszeń, dzieci z miejscowej szkoły i osoby zwiedzające obóz.
A, przecież, musimy przekazywać następnym pokoleniom kto był sprawcą zła i przemocy, a kto jego ofiarą.  Jestem  świadkiem kultywowania pamięci o tamtych czasach, poprzez relację na naszej stronie internetowej.
Jestem świadkiem zaangażowania ludzi, którzy chcą pokazać młodemu pokoleniu  ogrom  cierpień, jakie dane było przeżyć ludziom, którzy w ciągu jednej chwili stracili dorobek  całego życia. Ludzi, którym większości nie dane było tu powrócić. Moje słowa nie oddają atmosfery wydarzeń odległych .....już czasów.
Brak mi większego udziału młodzieży ze szkół  miejscowości dotkniętych tymi smutnymi wydarzeniami.
Brak mi większego udziału  mieszkańców. Przecież, to ich rodziców, dziadków spotkało to nieszczęście. Starsze pokolenie boleśnie dotknięte dramatem tamtych dni, powoli odchodzi.
Brzmi to smutno, ale taka jest........ rzeczywistość. Jeżeli teraz nie zadbamy o wyeksponowanie prawdy
o tamtych czasach - jutro będzie ...za póżno.

Ten podniosły nastrój zadumy i powagi psują.... przejeżdzające  samochody, czy ciągniki rolnicze w czasie uroczystości - nie są one elementem skupienia i nie nadają powagi temu miejscu w czasie składania kwiatów przed tablicami, które społeczeństwo Oświęcimia ufundowało - by nadać pamięci tamtych dni odpowiednią rangę.
Trzeba cenić  i szanować - tych, którzy tutaj się pojawili, którzy swoją modlitwą i zadumą nad losem wypędzonych, przez kilka chwil się  pochylili.
Złożyli kwiaty i wspomnieli mroczne czasy okupacji. To w tym miejscu, od kilku lat zbieramy się by uczcić pamięć
tamtych ponurych dni.
Takie detale, jak stojący w głębi samochód z obsługi technicznej uroczystości - stanowi przykład, że ludzie odpowiedzialni za oprawę uroczystości muszą  jeszcze zdać sobie sprawę, że skupienie uwagi na powitaniu {wyczytaniu} obecnych władz lokalnych i innych przedstawicieli - to nie wszystko. Trzeba jeszcze widzieć więcej.

Wracając do sprawy powitania obecnych na uroczystości gości - dostrzegam coś... co mnie zaniepokoiło już w ubiegłym roku.
Pomijanie podczas wyczytywania przybyłych gości ......... obecności naszego Pocztu Sztandarowego Górników i Przewodniczącego Stowarzyszenia - co nie jest dobrą dewizą. Jest źle odbierane.
My musimy umieć się szanować i tego chcę od Przewodniczącego, by umiał się o to upomnieć na przyszłość!

Nasz Poczet Sztandarowy to coś więcej niż otoczka do tej ważnej uroczystości -  jego obecność ma być dostrzeżona i uhonorowana.

               Składanie kwiatów przy tablicach Bramy Głównej w Brzezince



Moment składania kwiatów, przez kolegę Przewodniczącego Stowarzyszenia Górników w Brzezince Władysława Ziajkę

 
 

sobota, 11 marca 2017

Dzień Kobiet 8 marca 2017 - Brzezinka

                               Ostatnie przygotowania przed ........

     Koledzy z Zarządu Stowarzyszenia Górników
w Brzezince przygotowali przyjęcie. Jak wypadli? Panie ocenią!
Dzisiaj - po raz pierwszy pod przewodnictwem "Nowego" Przewodniczącego Władysława Ziajki. Starali się bardzo. Ambitnie postanowili wszystko sami przygotować, efekty...widoczne. Pięknie wypadło.
Przydało się doświadczenie nabyte w domu. Tyle mojego wstępu.
Jeszcze ostatnie poprawki, jeszcze krzesła nie stoją - jak na paradzie. ...... Panie, za chwilę powinny się pojawić. Chwile oczekiwania.
Pomysł zorganizowania spotkania z naszymi Paniami, w dniu 8 marca narodził się kilka  lat wstecz...  i był pomysłem wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom, docenienia wielkiej roli kobiet w życiu naszego Stowarzyszenia.
Dzisiaj już po raz piąty spotykamy się w kameralnej salce Biura Stowarzyszenia.
Można podzielić się wiadomościami, wymienić poglądy na temat sytuacji w kraju. Najzwyczajniej w świecie - poplotkować! Ważne jest - odejść chociaż na chwilę od tzw. zajęć domowych.


Nadszedł moment składania Życzeń naszym miłym paniom.W roli Szefa wystąpił kolega Władysław Ziajka.Tremy nie miał, jak na widać na załączonym zdjęciu. Firmowy uśmiech i co zauważyłem?
Zauważyłem drodzy państwo - kwiatek... piękne róże wręczane

przez kolegów z Zarządu Stowarzyszenia. Czyżby odwrót od tulipana?
Róża to bardzo popularny kwiat, dlatego też warto zastanowić się nad  jego symboliką. Symbolika róży jest niesamowicie rozbudowana i nawet
w  obrębie jednej kultury może posiadać znaczenia zupełnie przeciwstawne. Dlatego wręczając kwiat róży pani - trzeba wiedzieć jaki kolor i ile ma być kwiatów wręczanych. Kiedyś zrobimy wykład na ten temat. Obiecuję.


                                                                        Brzezinka 2017









Były kwiaty, były życzenia, Był poczęstunek i jeszcze coś, co potrafi rozgrzać nie tylko atmosferę panującą na sali. Piękne panie w eleganckich kreacjach, podreślają, że panowie "muszą ubrać garnitury", by nie odstawać poziomem, od narzuconej konwencji spotkania.


Najbardziej prawdopodobnym powodem powstania Dnia Mężczyzn zdaje się zazdrość panów w stosunku do pań, które od lat z powodzeniem obchodzą swoje święto 8 marca. W naszym środowisku święto to nie cieszy się dużą   popularnością. Jakież, było moje zdziwienie - kiedy panie w nagrodę, za zorganizowanie przyjęcia na ich cześć - obdarzyły nas mężczyzn drobnymi upominkami. Co, to było? Pozostanie tajemnicą.

Było miło i wesoło. Były plotki, były opowiadania. O czym mówiono?
Szczegółów nie zdradzam. Tak wypada.
Przypominam, że można kliknąć na zdjęcie dla powiększenia.


Wspomnienia z poprzednich lat


Rok 2013


Rok 2014



Rok 2015

                                                                                 Rok 2016

Do zobaczenia za rok

 

niedziela, 5 marca 2017

Zebranie Stowarzyszenia 25.II. 2017

25 luty 2017 przejdzie do historii,  jako dzień dużych zmian personalnych w Zarządzie Stowarzyszenia. Były one - co nikt nie ukrywa......zaskoczeniem dla członków naszego Stowarzyszenia.  

Na Zebraniu, złożył rezygnację z funkcji Przewodniczącego Stowarzyszenia: kolega Władysław Piętka. Powód rezygnacji - sprawy osobiste.

I, tu mógłbym postawić kropkę.
Nie byłbym sobą....gdybym nie dodał: że to trudna i bolesna decyzja  dla wszystkich członków Stowarzyszenia i oczywiście  wcale nie  łatwa decyzja... dla samego Przewodniczącego.
Można mieć różne zdania, na temat rezygnacji kolegi Prezesa.
Polaryzacja wypowiedzi na ten temat - najlepiej o tym świadczy:
od zrozumienia dla podjętej decyzji .....po objawy niezadowolenia.

Nowym pełniącym obowiązki Przewodniczącego Stowarzyszenia Górników w Brzezince w miejsce ustępującego kolegi Władysława Piętki,  powołany został Uchwałą Zebrania: Władysław Ziajka.
Osoba znana, szanowana - obyta ze sprawami Stowarzyszenia, jak mało kto! Gratulacje!  Wiem na pewno,
że jest to wyważona decyzja członków Stowarzyszenia w sytuacji, rezygnacji kolegi Władysława Piętki.

Do Zarządu Stowarzyszenia zostali wybrani: Stanisław Paszek i Józef Strycharski. Również osoby znane, szanowane w środowisku Stowarzyszenia. To, tyle w błyskawicznym skrócie o zmianach personalnych.









Nie wdawaję się szczegóły, by odtworzyć atmosferę Zebrania - Ci, którzy byli obecni, muszą przyznać,
że dawno dyskusja - nie  była tak gorąca. Emocjonalne wypowiedzi uczestników, świadczyły o powadze problemu. Problemu z którym  trzeba było się zmierzyć.... a wszystko to, w kontekcie zachowania ciągłości istnienia Stowarzyszenia.

Nie próbuję relacjonować szczegółowo wydarzeń... lecz dodaję właśne spostrzeżenia.
One wcale, nie muszą się zgadzać odczuciami uczestników z dnia 25 lutego. Każdy uczestnik wyrobił sobie własną ocenę sytuacji. 

Ja nie chcę wpływać swoim komentarzem, na ocenę sytuacji odbieraną... może inaczej przez innych uczestników Zebrania - tak się umawiamy. Każdy w tym przypadku decyduje za siebie.
Ja mam takie odniesienie, do powstałej sytuacji i tak ją przedstawiam. Jeżeli masz ochotę podzielić się swoimi uwagami - zapraszam do dyskusji.
                                                           
Teraz cofniemy się do roku 2009.

   Moje pierwsze spotkanie z Prezesem

Zastanawiałem  się, jak opisać historię człowieka, którego losy od samego początku związane są ze Stowarzyszeniem. Człowieka, który przez 11 lat sterował Stowarzyszeniem. Był wizytówką - twarzą Stowarzyszenia. Zbierał pochwały, był na świeczniku wydarzeń stowarzyszeniowych. Podejmował decyzje o wszytkim... co tyczyło działalności Stowarzyszenia. To wszystko o czym wspominam: to fakty.
Nie wystarcza w moim przekonaniu uścisk dłoni prowadzącego dzisiejsze Zebranie; kolegi
Andrzeja Ryszki i zmiankowe przedstawienie zasług ustępującego Prezesa. To nie jest podziękowanie za trud 11 letniej pracy.
Trzeba czegoś więcej. Był szefem z prawdziwego zdażenia. To, trzeba chcieć widzieć
i pamiętać.

A, jednak, jest potrzeba  czasu, by już bez emocji do tej sytuacji się odnieść. Na ten moment, nie jestem gotowy, by to co się wydarzyło - dobrze opisać. Zadowolę się tylko małymi zmiankami.
  Przedstawię migawki, które zapadły w mojej pamięci. Nie mylić z oceną osoby, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem do tego upoważniony.

Moje pierwsze spotkanie z Kolegą Przewodniczącym; rok  2009  Zebranie Sprawozdawcze - Brzezinka. Remiza Straży pożarnej.
Wchodzę na małą salę, podpisuję swoją obecność na liście... zasiadam na krześle - nie znam nikogo oprócz kolegi  Władka Ziajki.
Jestem trochę zagubiony. Poprawię się....calkowicie zagubiony. Trwa  Zebranie z którego niewiele pamiętam. "Gość" {przepraszam za taką formę} prowadzący Zebranie - mówi  szybko i nie wszystkie  jego wypowiedzi jestem w stanie zrozumieć. Rozwiązuje problemy które omawia ...i  szybko bez zbędnych formalności decyduje  jak należy postąpić. Typowy - przywódca.
Wiem i pamiętam do dzisiaj, że  przydziela: różne zadania poszczególnym członkom Stowarzyszenia do wykonania. Mi przypadło w udziale upiec ciasto na następne spotkanie  na Pławach, które ma się odbyć za dwa miesiące. Jakże, ważne zadanie! Ile, ja się namyślałem, by nie podpaść Przewodniczącemu.
Zbudzał szacunek i respekt.
Pamiętam to  zobowiązanie do dziś! Szkoda, że póżniej odszedł od tej formy  dyscyplinowania swoich członków.  Jak , już wspomniałem mówił szybko, składnie... właściwie na Zebraniu, to On był wszystkim.

Zadawał pytania  i  odpowiadał. Dziękował i ganił. Był "alfą i omegą". Silna osobowość. Długo byłem pod wrażeniem pierwszego spotkania z człowiekiem,  który póżniej przez 3 kadencje pelnił funkcję Przewodniczącego Stowarzyszenia. Taka moja wstawka.
             
               Wracam na Zebranie, na którym kolega Prezes na zakończenie swojej misji powiedział:

Wcześniej podziękował za lata wspólnie spędzone na różnych imprezach stowarzyszeniowych.
Życzył powodzenia "Nowemu Zarządowi". Wyliczał sukcesy i .....swoje porażki?

Moim największym błędem było zaniechanie, czyli nie wypromowanie człowieka, który mógłby po mnie objąć stery prowadzenia Stowarzyszenia!? {Cytat może niezbyt dokładny}


Tu się z Prezesem nie zgadzam! - oczywiście jest, to moja opinia i mam nadzieję, że nie jestem odosobniony
w tym względzie.
Zostawiłeś Stowarzyszenie w znakomitej kondycji.
Zostawiłeś wspaniałych, ukształtowanych ludzi w Zarządzie Stowarzyszenia, którzy teraz wsparci o dwóch nowych członków wybranych do Zarządu - stanowią znakomitą ekipę. Każda z tych osób stanowi kapitał,
na którym można budować dalszą przyszlość Stowarzyszenia! Tym osobom należy się szacunek i wdzięczność za godziny pracy wyrwane z ich życia prywatnego - dla nas. Tym osobom, trzeba dać szansę na kontynowania pracy na rzecz Stowarzyszenia. Oni na pewno dadzą radę.

  Brzezinka 25 II 2017
Jeszcze sprawozdanie o stanie finansów Stowarzyszenia. Przedstawiają  pani  Jadwiga
i Helena .
Prowadzący dzisiejsze Zebranie kolega Andrzej Ryszka.