Aktualności  Stowarzyszenia

 

wczoraj, 15:16

Prażone - Pławy

                  Witam

Zarząd Stowarzyszenia Górników w Brzezince zorganizował tradycyjne prażone. Frekwencja dopisała?
I, tak i nie. Brzmi odpowiedź. Postawiłem znak zapytania, ponieważ zawsze odnoszę się do czasów, gdy ta mała, kameralna salka Domu Ludowym: pękała w szwach! Mało, kto pamięta, ale były to czasy, gdy trzeba było dobrze się natrudzić - by pomieścić wszystkich chętnych!
Czy, tak teraz było? Odpowiemy sobie w dalszej części relacji.
Pogoda - trochę mniej łaskawie nas potraktowała. Zimny, wietrzny popołudniowy czas. Nasz kociołek z ziemniakami pod parasolem. Tak to wygląda na dworze. Godzina 16.00 Pławy.
Zaszczyt przywitania przybyłych gości przypadł: Przewodniczącemu Stowarzyszenia: Stanisławowi Bartuli.
Przedstawił kilka informacji o planach Stowarzyszenia na najbliższy okres. Życzył wszystkim uczestnikom wesołej zabawy i oficjalna część zakończona.
....................................................................................................................................................................
                    Krótka informacja dotycząca planów Stowarzyszenia do końca roku 2019.
Wyjazd na "Koncert Wiedeński" do Chrzanowa.
Ciekawa pozycja w naszym życiu stowarzyszeniowym. Wydaje mi się , że jest to pierwsza taka nasza impreza kulturalna w której będziemy brać udział! Szczerze mówiąc nie pamiętam żadnego wyjazdu do teatru, czy na operetkę pod firmą "Stowarzyszenie Górników".
Wspomniał o zbliżającej się 14 Karczmie piwnej 4 grudnia 2019. Pieniądze można już wpłacać!
                                               Koszt uczestnictwa wynosi; 60 złotych.
Ważne, by zrobić to, jak najszybciej ponieważ ułatwi to dalszą pracę Zarządowi Stowarzyszenia.
Wspomniał o  planowanej na przełomie stycznia 2020 - Zabawie Karnawałowej. Szczegóły jak zawsze na bieżąco, będę podawał!

..................................................................................................................................................................
                      Widok, który zawsze cieszy smakoszy potrawy, która w Polsce nie wszędzie jest znana.               Prażone.
Na zdjęciu kociołek..........a w środku przysmaki o których wspomniałem.
                      Widzimy płonące ognisko, a nad nim nasz kociołek........
Prażone
– potrawa pochodząca z Zagłębia Dąbrowskiego. W Porębie w woj. śląskim co roku organizowany jest „Światowy Festiwal Prażonek”. Prażone sporządzane są z ziemniaków krojonych w plastry lub kostkę i duszonych w kotle ze smalcem, cebulą, kiełbasą, boczkiem, , przykrywane liściem kapusty lub ew. papierem śniadaniowym, które to następnie dociska się ściśle i szczelnie pokrywką dokręcaną na śrubę. Doprawiane odpowiednio solą i pieprzem.
Klasycznie przygotowywane na ognisku w żeliwnym kociołku z dokręcaną pokrywką. Tyle krótkiego wprowadzenia w historię pieczonego ziemniaka w garnku żeliwnym. Różne nazwy ma ta przyprawa.

 Przygotowania. Rano skoro świt - zbiórka.







Mozolna praca wykonana przez koleżanki i kolegów. Trzeba wcześniej włożyć dużo swojej pracy, by zadowolić uczestników dzisiejszej imprezy. Jestem pełen podziwu, dla zaangażowania osób na zdjęciu.
 Cisi "bohaterowie". Nie wymieniam po imieniu - wszyscy się na tyle znamy, że byłoby, to nawet nie na miejscu.
To, tu rozstrzygają się losy każdej imprezy, zabawy. Od pomysłowości i pracy tu włożonej, zależy nasze samopoczucie na dzisiejszym spotkaniu!

 

Gdy nasz kociołek jest starannie doglądany. Pilnowany. Na sali trwa już świąteczny nastrój.

Widok na salę Domu Ludowego na Pławach.

O spotkaniach na Pławach napisałem już wszystko. Nic tu nie jest w stanie mnie zaskoczyć! 

Trudno mi  jest  wychwycić coś nowego. Co roku przychodzimy - tu....znając warunki, z  jakimi przyjdzie  nam się zmierzyć.  Otoczenie naszego spotkania nie zmienia się od lat. Scenariusz wydarzeń ...również. Nic nie zmieniamy, bo to dobrze funkcjonuje. Do takich zachowań przyzwyczailiśmy się przez lata naszej tu bytności.
Tak zawsze rozpoczynam relację ze spotkań na Pławach.






Zapełniona sala do ostatniego miejsca. Ożywiona dyskusja. Ciasto, kawa, herbata - serwowane  na bieżąco.
Niczego nie może zabraknąć!


Gospodarze spotkania.
Szef Stowarzyszenia Górników w Brzezince: Stanisław Bartula wraz z honorowym gościem Krzysztofem Harmatą z żoną.

 Przy stoliku czas na wesołe pogawędki.


Bogato zastawione stoły.





















Pławy. 5 X 2019

Jakie potrawy serwowano na dzisiejszy wieczór? Wybór duży.

Zestawienie memu - oparte o przemyślane, dietetyczne potrawy.  Kalorie ograniczone do minimum.

Powiem tak: prawie postne dania.

By nikt nam nie zarzucił, że się objadamy - nie zdrowo. Wywód naukowy?
To naukowcy orzekli; że tłuste potrawy nie są szkodliwe dla zdrowia! To dietetycy {jakiś odłam} mający inne zdanie. 
Ja słucham tych pierwszych!  Jak, już sobie wyjaśniliśmy wątpliwości....czas na zabawę!

 Stasiu Paszek, już na stanowisku!


Pierwsze pary na parkiecie!

Były Szef Stowarzyszenia
na parkiecie tanecznym.

Po wielu latach "przewodzenia". Pilnowaniu spraw Stowarzyszenia, troski o losy Stowarzyszenia......czas na pełny relaks.
Gwarno i wesoło!



Piękna muzyka
i
nastrojowe
oświetlenie
są atutem, by
bawić się
dobrze!

To, już koniec. Czas kończyć spotkanie. Jak ten czas szybko biegnie!

To koniec Rysiu! Udana impreza.
Spotkanie na pławach - to już historia.
Przygotowanie i przeprowadzenie dużej imprezy stowarzyszeniowej; to praca zespołowa całego Zarządu Stowarzyszenia
i innych osób pomagających. Wysiłek zaowocował pięknymi wrażeniami, jaki tu nam było dane przeżyć!


Do zobaczenie za rok!


                                                                                                                                            Zdzisław Gut
Są, już zdjęcia w "Galerii".


niedziela, 29 września 2019

Leśna 21 IX 2019 

Wrześniowe opady deszczu, a później słoneczne dni sprawiły, że w lasach pojawiło się dużo grzybów!
Tak optymistycznie brzmiały komunikaty, jakie do nas docierały przed naszym planowanym wyjazdem
na grzyby.
Jak było.... zobaczycie w mojej relacji?
Nasza strona jest bezkompromisowa - więc relacja będzie wiarygodna.{Prawie!}
Jak pamiętamy w roku ubiegłym, nie zastała zorganizowana wycieczka na grzyby. Z różnych przyczyn. Najważniejsza to;  głęboki kryzys, jaki był nam dany. Zawirowania wokół dalszego istnienia Stowarzyszenia.
Nie było dobrej atmosfery, by myśleć o zorganizowaniu wyjazdu na grzyby. Pogoda również swoje zrobiła {upały, susza, zagrożenie pożarowe, zakaz wstępu do lasu}.
Dopiero po dwóch latach zorganizowano wycieczkę na grzyby.  Obawiano się o zapewnienie frekwencji. Pełny autokar - to "mniejszy koszty" jego opłacenia. Koszt wynajęcia autokaru - jest stały, ale rozłożony
na większą ilość uczestników pozwala organizatorom: lepiej gospodarować sumą, jaką muszą wydać.
Wydatki; to ubezpieczenie, zorganizowanie ogniska, zakup kiełbasek, napojów, itd.

  Zaczynamy relację. {Opowiadanie}
Będzie dotyczyła wyjazdu na grzyby, ale porozmawiamy sobie również trochę o historii naszych wyjazdów na grzyby do Leśnej - podpartej zdjęciami jakimi dysponuję z tamtego okresu.

Wyjazd na grzyby. Leśna. Czołówka dzisiejszej relacji - od wspólnego zdjęcia.
Od pewnego czasu wspólne zdjęcie jest podstawą relacji z każdej wycieczki!



Godzina 5.30 zbiórka
. Remiza Straży Pożarnej w Brzezince.


"Odprawa ".

Krótkie powitanie, przez kolegę Malickiego Zbyszka. Instruktaż poruszania się po lesie i ewentualny kontakt w przypadku zagubienia się .....możemy być teraz pewni, że procedury zostały spełnione - każdy uczestnik wie co ma robić i na co może liczyć w przypadku kłopotów! Sprawdzenie obecności
...... ruszamy w drogę. Nasz luksusowy autokar zabiera nas do Leśnej. To mała miejscowość na skraju pięknych lasów z których ta okolica słynie. Miejsce nam bardzo dobrze znane z kilku poprzednich wyjazdów.
Kolega Malicki Zbyszek: szef wyprawy - oczywiście w asyście członków Zarządu Stowarzyszenia. To praca zespołowa. Teraz przed nami 2 godziny jazdy.

Wieś Leśna to wieś leżąca w gminie Olesno. Należy do województwa opolskiego, powiatu oleskiego.
Więcej: http://www.polskawliczbach.pl/wies_Lesna_opolskie
Wieś Leśna to wieś leżąca w gminie Olesno. Należy do województwa opolskiego, powiatu oleskiego.
Więcej: http://www.polskawliczbach.pl/wies_Lesna_opolskie

Z za okna autokaru ukazuje się cel naszej podróży: parking leśny w Leśnej.
Ładnie brzmi. W to miejsce przybywaliśmy już wielokrotnie.
W dalszej części naszej relacji przypomnę kilka zdarzeń które, dane było nam tu doświadczyć!. To, później. Teraz mamy inny problem. Dziesiątki samochodów osobowych - plus autokary: to daje setki osób takich jak my, którym marzy się kosz pełen prawdziwków! Oni są już w lesie - my dopiero startujemy. Mają nad nami przynajmniej godzinę przewagi. Co to znaczy nie muszę tłumaczyć.

Już na parkingu!





Szybko przebieramy się w odpowiedni strój i ruszamy.......
. Preparaty na kleszcze i inne insekty, koszyki, buty gumowe, czapka - podstawa. Katalog grzybów ładujemy do plecaka - ma być pomocny, że nie zbierzemy "muchomorka". I, w drogę!
Przed nami ukazuje się widok, który cieszy: potęga lasu.


Piękne widoki.
Dla nich warto tu być obecnym.





Moi towarzysze wyprawy do lasu; Krzysztof, Mirek. Pierwsze prawdziwki dzisiaj.







Nie wiadomo co podziwiać?

 Szansa na dobre zbiory? Płonne nadzieję. Nasz zapał gaśnie z każdym kilometrem przebytej drogi, po lesie. Grzybów, jak na przysłowiowe lekarstwo. Wyjazd o godzinie 5.30 z Brzezinki - plus droga powoduje, że jesteśmy w gorszej sytuacji - niż inni grzybiarze, którzy dotarli tu przed nami. Na parkingach pełno samochodów z rejestracją "KOS" i innych. W lesie - co rusz spotykamy grzybiarzy. Las jest dokładnie "przeczesany". To, co piszę nie jest złośliwą uwagą pod adresem organizacji wycieczki.
Padła taka decyzja, że jedziemy o 5.30 i koniec! Chciałbym, tylko wspomnieć, jak już jednak o tym piszę,
że, startowaliśmy, poprzednio o godzinie 4.30. Może trzeba będzie przy następnym wyjeździe zweryfikować godzinę wyjazdu? Takie skromne zapytanie do decydentów. Dać nam równe szanse!




Piękno lasu jest nie do ogarnięcia. Jeszcze ten szum
i nawoływanie zagubionych grzybiarzy, dodają kolorytu dla tego miejsca!
Na poboczu lasu można spotkać jelenia, dzika. Las żyje swoim życiem, jednak zakłóconym przez takich: jak ja.
W lesie pełno kopców mrówek - co świadczy, że las jest zdrowy, ze żyje!

Puste kosze nie odbierały nam dobrego humoru, ale wniosły niepokój, że pójdziemy z "torbami". Przepraszam z koszami których widać dno! Pamiętacie, że towarzyszy mi w wędrówce po lesie Krzysiek i Mirek. Teraz zaczynamy liczyć na cud! Że znajdziemy coś - co zapełni nasze kosze.
Moje opowiadanie - skupia się na na wąskiej grupie osób,
z którymi miałem przyjemność z tym czasie przebywać. Tylko i wyłącznie do nich się odnosi - oraz mojej skromnej osoby. Nie wiem, jak inni sobie radzą? Każdy poszedł w "swoją" stronę, a las duży... więc kontakt z reszta grupy - miałem ograniczony. Chwila odpoczynku na pniach  świeżo ściętego drzewa. Ten zapach żywicy unoszący się w powietrzu. Piękno dokoła. Można tak godzinami napawać się widokiem, jaki się roztacza za moimi plecami! Może trzeba przyjechać: usiąść i napawać się pięknem przyrody? Zadowolić się tylko tym, a grzyby kupić na targu?

{Zastanawiam się co "widzimy" zbieraniu grzybów. Może i one są smaczne? Ale musicie przyznać, że grzyb przed 10 laty pachniał: gdy był suszony - teraz nie pachnie, albo jakoś słabiej? To, nie te same grzyby co kiedyś. Chyba straciłem powonienie}.

Gdy tak sobie siedzieliśmy: podziwiali piękno lasu - pojawiła się pani, później druga na  uginającym się rowerze od ciężaru grzybów! Patrzyły na nasze kosze kosze ... żal się im nas zrobiło! I, podarowała mam kosze pełne grzybów. Szkoda, że to tylko grzyby. Inni dostają samochody, mieszkania! Ale, dobre i to.
To jednak bajka!
To jednak był krótki sen. Mam, nikt nic nie chciał podarować. Panie stoją mocno w realiach tego świata. Może nie czytają gazet?







To mobilny punkt sprzedaży grzybów.
Nawet kartą można płacić. Pani rozlicza w każdej formie płatności! 21 wiek - postęp widoczny w każdym miejscu!

Teraz o godzinie
10.30
nasze pełne kosze grzybów.
Wracamy dumni do autokaru.
Mamy czym się chwalić!

{ Opisany epizod proszę nie traktować poważnie. Proszę potraktować to z przymrużeniem oka. Wymyśliłem go na potrzeby relacji na stronie, a zdjęcia  fałszowałem!}

 Tak, oto po 3 godzinach spaceru po lesie jesteśmy w pełni zadowoleni z dzisiejszej wyprawy na grzyby. Mobilny punkt sprzedaży grzybów pokazał nam dobitnie, gdzie jesteśmy.
Grzyby w lesie są! Tylko nie wiemy gdzie? Przepraszam teraz już wiemy.......Teraz będę wiedział, gdzie ich szukać na przyszłość!


Historia wypraw na grzyby do Leśnej! Przenosimy się w czasie!

Rok 2009 Leśna

Wspominałem, że wyjazd do Leśnej nie jest naszym pierwszym tu pobytem. Pozwalam sobie przypomnieć zdjęcie sprzed dekady lata wstecz. To pierwsza  wyprawa. Zaczynamy przygodę w Leśnej!
 Dwa zdjęcia powyżej i to powiększone poniżej to: 10 lat naszego życia wstecz! Przenosimy się w czasie!

 

Sami znajomi ! Rok 2009! Zrobione przez kolegę Władysława Ziajkę. Ja dopiero pojawię się za rok
w Stowarzyszeniu. W roku 2010 zostanę przygarnięty w szeregi Stowarzyszenia. A, za rok uruchomię stronę internetową. W moim archiwum udokumentowane, jest sześć wyjazdów do Leśnej.
Są jeszcze wyjazdy na grzyby do Miejscowości Wachów i Praczka. Nas interesuje:Leśna


Rok 2011 Leśna



Ten sam scenariusz
zachowany
do dzisiaj!

Po długim spacerze po lesie, pieczona kiełbaska smakuje, jak prawdziwy rarytas.


Rok 2012 Leśna
 

Grzybobranie - powiem inaczej: poszukiwanie grzybów po lesie. Efekty widoczne na zdjęciu.



Takie grzyby zbierali uczestnicy wycieczki na grzyby w dniu 26 września 2012 w miejscowości Leśna.
Powiem tak: nie liczy się ilość zbieranych grzybów, tylko udział w wycieczce!
A, co miałem pisać. Musiałem podtrzymać dobrą minę do złej sytuacji!

 

Na koniec podsumowanie dzisiejszego "grzybobrania".
Podjęto uchwałę, która przeszła przez aklamację:
wszystkie grzyby , które zostały znalezione przez uczestników... przeznaczamy wylosowanej osobie....biorącej udział
w naszej imprezie!


Rok 2013 Leśna
 

Wyjazd na "grzyby" do miejscowości: Leśna, mamy już za sobą. I, całe "szczęście". Mimo dużego zaangażowania organizatorów w przygotowanie i  doprowadzenie do wyjazdu dużej grupy grzybiarzy. Wyjazd, to wielka  klapa. Zimno, deszczowo, brak grzybów, brak możliwości rozpalenia  ogniska, by upiec kiełbaski - dopełnił czarę goryczy. Gdyby, tego  było mało krótkotrwała burza z piorunami w lesie zrobiła na grzybiarzach "wrażenie". O, takiej przygodzie, trzeba szybko zapomnieć! Przypominało  mi to tzw.  "szkołę przetrwania". Ten, obrazek wyjaśnia wszystko. Przemoczony do przysłowiowej "suchej nitki".
Jak sami widzicie los nas nie rozpieszczał!

 

Rok 2016 Leśna 
Na trzecim zdjęciu poniżej "odwrót", ale jak widać bez paniki i ubezpieczany od tyłu. Prawdziwy profesjonalizm.



Dotarliśmy do miejsca, którego nazwa powinna od dzisiaj brzmieć:
    Postój dla zawiedzionych grzybiarzy!
To, tutaj przeanalizowaliśmy naszą sytuację. Przeliczyliśmy zapasy i .....nie wyglądało to źle!

Mieliśmy zapasy żywności i wody na kilka dni.
Tak opisywałem wyjazd w roku 2016



Posiłek na "świeżym powietrzu" w głębi lasu jest nieporównywalny z posiłkiem spożywanym
w domu.

Tu wszystko lepiej smakuje.
Tak opisywałem nasza wyprawę na grzyby.



Nie zawsze  trafialiśmy na obfite zbiory grzybów! Takie można odnieść wrażenie. Zawsze jednak; podkreślam  mi nie wolno całkowicie wierzyć!
Mam udokumentowane nasze wyprawy na grzyby do Leśnej. Zawsze jest wesoło, rodzinnie, a czy zawsze mamy kosze grzybów? Czy to takie ważne? Jak widzimy - tych wyjazdów na grzyby było sporo. Przygód też różnych doświadczyliśmy. Były wyjazdy
w deszczu, przy zimnej aurze na dworze, przy braku grzybów, były również przy znakomitej pogodzie - ale zawsze było wesoło i te wyjazdy zapadały nam w pamięci; jako znakomity czas spędzony razem!  Mam pewność, że od czasu, do czasu wiele osób zagląda do "Archiwum stowarzyszeniowego" i zadaje pytanie? Ja, tam byłam, byłem?
Dobrze, że prowadzimy, jako Stowarzyszenia, taką formę przekazu.
Widzimy siebie po latach i może potrafimy czasem się wzruszyć. Czasem uśmiechnąć. Widzimy koleżanki, czy kolegów, których, już nigdy nie zobaczymy.

Rok 2019
Ten obrazek niech zostanie w pamięci po pięknej wycieczce do Leśnej. Grzybiarz wśród pięknego, dużego lasu. Jakie to piękne. Chce się tu wracać.
To, koniec naszych wspomnień o miejscowości, która była przez nas odwiedzana. Na przykładzie tej krótkiej opowieści o naszych wyprawach do Leśnej, chcę zasygnalizować, że Stowarzyszenie, już od dzisiaj musi się zastanowić o zachowaniu ciągłość prowadzenia strony internetowej. Ona jest potrzebna, by te wszystkie prezentowane wspomnienia i bieżące informacje umieć i chcieć  przekazać. Ja jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa, ale trzeba szukać, już wcześniej takich rozwiązań, by nie zostać postawiony pod przysłowiową ścianą.

Teraz powiem coś jeszcze co jest dobrym przykładem poruszanego przeze mnie tematu. W naszym otoczeniu są zapomniane osoby, które kultywują pamięć o naszych wydarzeniach stowarzyszeniowych, a my
w pośpiechu naszego życia, naszych problemów nie raczymy tego zauważyć! My je słabo dostrzegamy!

Pani Helena Setkowicz prowadzi od lat album, gdzie dokumentuje nasze wydarzenia stowarzyszeniowe, poprzez gromadzenie zdjęć w albumie. Pieczołowicie prowadzi go od lat. Chciałbym wiedzieć ilu członków Stowarzyszenia wie o tym? Ilu członków raczyło go przeglądnąć? Trzeba o tym mówić
i przypominać, że to istnieje!!
Tylko powstaje pytanie, kto to ma robić?

Powrót z lasu.

Trochę się rozgadałem. Pełniący obowiązki Szefa: Zbyszek Malicki: ustalił godzinę 13.00 - jako  koniec zbierania grzybów. Grzybiarze wracają z lasu.

Co słychać na parkingu?


Ognisko zapalone - czas na kiełbaski. Czas na wspólny piknik.
Pokażę jeszcze kilka migawek z dzisiejszej wycieczki.







Chwila wytchnienia. Ostatnie rozmowy. Wymiana wrażeń po powrocie z lasu.
Przypominam, że każde zdjęcie można powiększyć!
Kliknij na niego!
Temat grzybów, gdzieś zapomniany - w tle. Liczy się
urok tego miejsca. Mam nadzieję, że znowu pojawimy się tu za rok? Było fantastycznie!

To  koniec miłej przygody. Ostatnie zdjęcia z autokaru.

Był czas na rozmowy. Był czas na drzemkę. Wszystko po trochu. Wspaniała organizacja, za którą stoją członkowie Zarządu Stowarzyszenia.
Już na koniec powiem: że tyle pochlebnych słów pod adresem organizatorów: dawno nie słyszałem. Organizacja od początku do końca pod pełną, dyskretną kontrolą.
Bez narzucania się. Pełna "kontrolowana" swoboda. Czuło się tzw. "luz".

Są dograne zdjęcia w "Galerii".
                                                                                                                                              
                                                                                                                                   Zdzisław Gut


poniedziałek, 10 czerwca 2019

Wakacje

Przed nami najcieplejszy okres roku szumnie nazwany; okresem wakacyjnym. 
A, co słychać w Stowarzyszeniu? Planowane na dzień 8 czerwca 2019 "Spotkanie integracyjne" zostało odwołane.
Dlaczego: p
ada pytanie? Brak chętnych: brzmi odpowiedź. To model odpowiedzi uproszczony.

Podejmuję próbę wgłębienia się w przyczyny odwołania spotkania. Tak pobieżnie - oczywiście.
Termin czerwcowy dla wielu nie kojarzy się z przeprowadzeniem zabawy tanecznej.
Zmiana lokalizacja spotkania na 
Remizę Straży Pożarnej w Brzezince, też swoje dokonała. Dom Ludowy
na Pławach był świętością - do czego przez lata byliśmy przyzwyczajeni w tym czasie. Miesiąc maj, czerwiec zarezerwowany, był zawsze dla Pław. Proszę sprawdzić w Archiwum.
Sprawy rodzinne {choroba, opieka nad członkiem rodziny, lub inne}.

Brak chęci uczestnictwa w spotkaniu - taką wersję również należy brać pod uwagę.

Formuła spotkania się wyczerpała? Cena, którą, trzeba uiścić za udział w spotkaniu {za drogo}.
Powody, którymi kierowali się nieobecni.....są różne, ale to są moje przypuszczenia, które przedstawiłem powyżej. Jaka była rzeczywista przyczyna?
Chyba wszystko po trochu, taka jest moja diagnoza. Podpieram się zawsze informacją: to tylko moje zdanie i wcale nie muszę mieć racji. To są moje dywagacje.
Te pytania zostały na pewno postawione na spotkaniu kolegów Zarządu Stowarzyszenia.
Wszystkie planowane działania - trzeba było zamrozić {orkiestrę, salę, sprawy wyżywieniowe, zwrot pieniędzy dla osób, bo takie również były - trzeba zwrócić!
Trudne decyzje. Trzeba zdać sobie sprawę, że koledzy
w Zarządzie pracują na sukces - a nie na finał,
gdy trzeba to wszystko tak pieczołowicie zaplanowane - odwołać!.
 Po sukcesach w przeprowadzeniu poprzednich imprez stowarzyszeniowych - "mała zadyszka".
Świat się nie zawali, ale jest, to ostrzeżenie dla kolegów z Zarządu, do bardziej wnikliwej analizy - mówiąc wprost - trzeba wysondować wcześniej zapotrzebowanie na taką , a nie inną  formę przeprowadzenia imprezy.
Wiadomo, że kuligu nie przeprowadzimy w lecie, Dnia kobiet nie będziemy obchodzić w listopadzie,
na grzyby nie pojedziemy w marcu! Łatwo mi pisać - po fakcie. Intencje Zarządu były dobre.
Nie wyszło! Trudno - ale przecież nie pierwszy i ostatni raz odwołujemy  imprezę, i nikt z tego tytułu nie robi sobie wyrzutów! Zostaje jednak niedosyt, który dopiero z czasem mija.
Tak się zdarza. Za poprzedników bywało podobnie. Te same problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby uczestników do przeprowadzenia imprezy. Nie ma dobrej rady - musimy się z tym już liczyć.  Czas euforii,
fascynacji - jaka panowała w początkach lat działalności Stowarzyszenia ....minął bezpowrotnie.
My, też mamy 15 lat więcej - od czasu zawiązania działalności Stowarzyszenia. Inaczej podchodzimy do tego. To inne czasy!
Co zrobić by na przyszłość; podjąć przynajmniej próbę wyeliminowania podobnych  przykrych niespodzianek? Mowa, oczywiście o zapewnieniu odpowiedniej frekwencji na organizowanych imprezach stowarzyszeniowych. Co zrobić?
Myślę.....mam nadzieję, że trzeba wcześniej w bardzo wyczerpujący  sposób na łamach strony internetowej, przedstawiać nawet tylko plany: o możliwościach przeprowadzenia imprezy, wycieczki, czy innego wydarzenia stowarzyszeniowego.
Próbować to omówić. Trochę pofantazjować - by obyć się z danym tematem. Wywołać dyskusję wśród koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia.
Posiadamy takie możliwości. Inne stowarzyszenia - mogą o tym marzyć. Posiadamy, jak to się modnie mówi: "potencjał". Trzeba przedstawiać więcej wiadomości o zamierzeniach Zarządu, by nie było dużych przerw informacyjnych. Nie może być pustki informacyjnej. Nie dopuścić do obojętnych zachowań! Nawet błahe sprawy trzeba  umieć odpowiednio przedstawić. Moim idolem i pierwowzorem w tych sprawach był  pierwszy Przewodniczący Stowarzyszenia: kolega Władysław Piętka. {którego jak zwykle serdecznie pozdrawiamy}. Potok słów i pół godziny minęło - było wszystko i nic. Tego teraz brakuje! Brakuje nam kontaktu z koleżankami i kolegami ze Stowarzyszenia.
To, jest trochę mojej winy - to ja powinienem wymuszać na Zarządzie więcej informacji do przekazania koleżankom i kolegom na stronie, a nie zadowalać się  pustym komunikatem, że coś będziemy organizować! Inaczej szkoda sobie zawracać głowę. Rozmawiałem z Szefem na tematy tu poruszane. Będzie więcej przekazu informacyjnego. Taka zapadła decyzja.

Zbliża się okres wakacyjny - różnie planujemy go przeżyć. Korzystając z dobrej pogody można pobyć na dworze. Pogawędzić, rozpalić grilla - spotkać się. Odpocząć w miłym towarzystwie. Właśnie taką krótką wstawkę chcę Wam pokazać.




Na zdjęciu
gospodarz
sobotniego
spotkania
kolega Władysław.


uczta

To nie chłód.
Tylko
atak

komarów.






Sobota 8.6.2019
Fajna atmosfera spotkania. Chciało, by się powiedzieć. Spotykajmy się częściej!

Nie bez kozery przywołałem zdjęcia - powyżej. Mam nadzieję, że Pławy wrócą do łask i będą znowu na miejscu, jakie im przysługuje. Plenerowe spotkania muszą powrócić - bo mają swój urok, który nie odda klimatyzowana sala. Nasze koleżanki i koledzy potrzebują stworzenia im możliwości spotkania - niekoniecznie z muzyką w tle. Jeżeli jednak muzyka, to Stanisław Paszek dysponuje takimi możliwościami, że tylko je wykorzystać!

W ostatnią sobotę maja 2009 roku odbyło się pierwsze "plenerowe" spotkanie członków Stowarzyszenia. Tak opisywałem to zdarzenie. Po części "oficjalnej" nastąpiła konsumpcja tradycyjnego golonka.
To prawda. Do tradycji należało wtedy zjeść golonko! Później zaczęto kombinować przy menu
i zapomnieliśmy, że taka potrawa istnieje. Co prawda pojawia się na Dniach górnika, ale jej nigdy - za wiele!

  Cała sala Domu Ludowego w Pławach - zapełniona do ostatniego miejsca. Takie, to były czasy. Trzeba było odpowiednio wcześniej zaakceptować swoją obecność, by być pewny, że znajdzie się dla Ciebie miejsce!

Te czasy muszą być reaktywowane! Przynajmniej, trzeba podjąć taką próbę!

Nie obywało się bez tańców. Chętnych do tańca nie brakuje.To, była ostatnia nasza przygoda w plenerze.
Później pogoda nie pozwalała na przebywanie na dworze, lub organizator nie przewidywał takiego scenariusza.
Prowadzimy, jak sami widzicie; "Archiwum". Często się nim, {jego zawartością} na stronie podpieram. Warto, poświęcić kilka minut czasu: a, wspomnienia przywołane znowu są z nami!
Na początku lipca znowu się zobaczymy.

Zdzisław Gut

 

czwartek, 21 marca 2019

Dzień kobiet

Życzenia dla naszych Pań

Z okazji Waszego Święta;  życzymy Wam Drogie Panie;     wszystkiego najlepszego,
zawsze uśmiechu na twarzy, zawsze zdrowia, zawsze cierpliwości
  dla nas mężczyzn,

 zawsze zrozumienia dla naszych wad, zawsze bycia cząstką wydarzeń   stowarzyszeniowych.

Drogie Panie, dziękujemy Wam, że czynicie świat piękniejszym i lepszym.
Życzymy Wam spełnienia najskrytszych marzeń - nawet tych o których dopiero..... zamarzycie.
Te piękne róże, to namiastka naszej wdzięcznosci dla Was.
                                                                             
                                                                             Zarząd Stowarzyszenia Górników w Brzezince


Tak, co roku zaczynam, od Życzeń dla naszych Pań! Tekstu nie zmieniam, bo zawsze jest aktualny.
Zmieniają się kwiaty:  gożdzika, czy tulipana, zastąpiły róże. Trzeba pamiętać, że nie każdy zna symbolikę róż. Dlatego obdarowując kobietę - trzeba znać przynajmniej podstawy!
Róża, to kwiat, który symbolizuje w zależnie od koloru - różne cechy charakteru kobiety.
W kolorze różowym symbolizują delikatność, kobiecość, wytworność i elegancję, czyli to wszystko - co nasze Panie dzisiaj na spotkaniu reprezentowały.
  Po raz siódmy spotykamy się w kameralnej salce Biura Stowarzyszenia.
Można podzielić się wiadomościami, wymienić poglądy na temat sytuacji
w  kraju. Najzwyczajniej w świecie - poplotkować! Ważne jest - odejść  chociaż na chwilę od tzw. zajęć domowych. Ważna jest sama idea, tego Święta. Ważne, by ten dzień dla pań nigdy się nie kończył! Ważne jest, by  mężczyzni z tego święta wynieśli przekonanie, że Kobietom należy się szacunek i uznanie przez cały rok, a nie tylko raz w roku. Pytanie? Jak, to osiągnać, jak realizować?
Na zdjęciu grupa "robocza", kolegów ze Stowarzyszenia w gorącej dyskusji nad rolą Kobiet w życiu społecznym naszego środowiska górniczego.  Jest  to nasz pokłon nad trudną rolą kobiet związanych
z branżą górniczą. Rolą  kobiet; żon górników, czy matek synów pracujących na kopalni.

  Tradycja?
Mam dylemat. Nasza relacja ze spotkania powinna się zaczynać, od życzeń składanych na ręce naszych pań.
Nasze panie zasługują, by się o nie troszczono, szanowano, prawiło im  komplementy. Doceniano ich rolę, jaką pełnią od początku stworzenia Świata.
Pomysł zorganizowania spotkania z "naszymi" Paniami, w dniu 8 marca narodził się w Stowarzyszeniu
w roku 2013.  Jeszcze za panowania Władysława Piętki,{ którego serdecznie pozdrawiamy}
i  jest do dziś  kultywowany, z różnym skutkiem - różnymi pomysłami. Podejrzewam, a nie ma tu ukrytej  złośliwości - że panie dzień 8 marca przedłużyłyby do miesiąca, ale i tak uważam, że im się to od nas:  mężczyzn - należy. Coś w końcu dla nich musimy dobrego ....zrobić. Nie ma co ukrywać, że ciężar prowadzenia domu spoczywa na ich barkach!

 Koledzy z Zarządu Stowarzyszenia Górników
w Brzezince przygotowali przyjęcie. Jak wypadli? Panie ocenią!
Dzisiaj - po raz pierwszy pod przewodnictwem "Nowego" Przewodniczącego Stanisława Bartuli.
Starali się bardzo. Ambitnie postanowili wszystko sami przygotować, efekty...widoczne. Pięknie wypadło.
Przydało się doświadczenie nabyte w domu i na doświadczeniach poprzedników. Tyle mojego wstępu.   

Panie na dzisiejszym spotkaniu 2019


Brzezinka
sala kameralna
Biura
Stowarzyszenia
Górników

Było miło i wesoło. Były plotki, były opowiadania. O czym mówiono?
Szczegółów nie zdradzam. Tak wypada. Po raz pierwszy zaproszono: panie z  Koła Gospodyń Wiejskich z Brzezinki.
Ich pomoc w przygotowaniu imprez stowarzyszeniowych,  jest widoczna i doceniana przez Zarząd Stowarzyszenia.
To nie koniec dzisiejszego spotkania.
Przypominam, że można kliknąć na zdjęcie dla powiększenia.


 W moich relacjach przypominam często migawki ze spotkań, już odbytych. Tak, jest i tym razem. Można, to nazwać powrotem do lat już przeszłych -  niektórzy zwą to historią?


Rok 2013


Rok 2014

Rok 2015

                                                                                 Rok 2016

Rok 2017









Były kwiaty, były życzenia, Był poczęstunek i jeszcze coś, co potrafi rozgrzać nie tylko atmosferę panującą na sali.  Piękne panie w eleganckich kreacjach,  podreślają, że panowie "muszą  ubrać garnitury", by nie odstawać poziomem,
od narzuconej konwencji   spotkania.

Rok 2018









Przypomnienie spotkań z lat ubiegłych - jest miłe. Przypomina nam chwile przed laty, które w naszej pamięci....uciekają w mrok niepamięci. Wydaje się nam nie raz, że tych chwil nie było, a one zaczynają się nam na nowo pojawiać.
Kończąc wątek historyczny. Zagadka dla bystrych obserwatorów naszych wydarzeń stowarzyszeniowych.
Które, ze zdjęć prezentowanych w naszym wątku historycznym - nie odpowiada chronologii wydarzeń? Bystry obserwator w nagrodę - wolny wstęp na "Barbórkę". Jest o co walczyć! Swoje uwagi kierować na ręce Prezesa!
Komisja rozpatrzy każde zgłoszenie i poda zwyciężcę konkursu.

Dla tego pozwoliłem sobie wrócić do wspomnień z poprzednich lat i przywołać to wszystko z czym ten dzień mi się kojarzy.

Przenosimy się na finał dzisiejszego spotkamia.......
Przypominam, że każde zdjęcie można powiększyć - kliknij na niego!



Do zobaczenia za rok.


Szef Stowarzyszenia Górników w Brzezince podczas ważnego, a jakże momentu składania kwiatów, na ręce Pań,
które jak widać na prezentowanym zdjęciu - na zakończenie są obdarowane piękną różą, o symbolice wspomnianej przeze mnie w innym miejscu. To piękny końcowy akcent dzisiejszego spotkania.

                                                                                                                                                                              Zdzisław Gut


poniedziałek, 11 marca 2019

Wycieczka do Zakopanego  

    Brzezinka 25 luty 2019. Poniedziałek. Godzina 9.00
Remiza Straży Pożarnej. Nasz cel; Zakopane. Czeka nas

3 - 4 godziny jazdy.  Czas na plotki, rozmowy, lub drzemka.  Jest, już  - najważniejsza osoba - Prezes!
Stan techniczny luksusowego autokaru nie budzi zastrzeżeń. Prezes zadbał o wszystko. Lista obecności się zgadza.
Nie ma uczestników na "gapę".

Pakujemy, do luków autokaru wszystko co może nam się przydać w czasie dwudniowego pobytu - co najprawdopodobnie, nigdy nie zostanie rozpakowane. Ważne, by było na zapas. Ważne, by zmieściło się do walizki. Wiem coś o tym.  Mojej żonie, też wszystko,  zawsze jest potrzebne! Inaczej być nie może. Ważne: bym miał dwie ręce zajęte .......i  pełnia szczęścia.
Komplet w autokarze. Humory dopisują. Przed nami ponad 200 kilometrowy odcinek drogi do pokonania. Przed organizatorami trudny egzamin. Wycieczka dwudniowa. To wymaga innego podejścia do niej, niż w przypadku wycieczki jednodniowej. W przypadku jednodniowej wycieczki - odpada kwestia zakwaterowania - inaczej są rozłożone akcenty jej prowadzenia. Jest "łatwiejsza" do przeprowadzenia i nie wymaga tylu logistycznych przygotowań. Plany i oczekiwania, to jedno i  nie zawsze idą w parze z tym co nas spotka, co nas zaskoczy. Nasza relacja nie będzie, ściśle trzymać się chronologii wydarzeń. Będzie trochę "zgryźliwa". trochę nie na temat. Będzie widziana oczami piszącego na podstawie zdjęć zrobionych przez kolegę Mirka Duc.
Nie byłem uczestnikiem wycieczki - dlatego mam prawo się mylić w ocenie sytuacji. Moja relacja, może się różnić w ocenie uczestnika wycieczki - co do faktów. Powiedziałem jednak sobie - co to za sztuka zrobić relację z wycieczki w której jesteś uczestnikiem? Sztuką  jest zrobić relację będąc nieobecnym. Czy się uda? Musi! Pomocą przyszedł mi Mirek. Zrobił kawał dobrej roboty. Ja się tylko podpinam. Wszystkie zdjęcia na stronie  - Mirek wykonał. No, prawie wszystkie.
Dla mnie pozostało, już niedużo do roboty. Trzeba być skromnym. Czasem jest to zaleta - chociaż życie pokazuje, że łokciami też trzeba się przepychać. Jak, już sami widzicie - nie jestem już tak pewny swego - mimo buńczucznych zapowiedzi.
                                                                 
                                                                  Jedziemy!


Za oknem autokaru zimowe obrazki. Wygląda, to dobrze.  Ale - pojawia się  pytanie? Czym i  jak przywita nas Zakopane?  Przekonamy się..... już  niebawem. 
                                                                Dzień pierwszy                 




Widok z za okna

autokaru

Zakopane – miasto w południowej Polsce, w województwie małopolskim, siedziba powiatu tatrzańskiego. Największa miejscowość w bezpośrednim otoczeniu Tatr, duży ośrodek sportów zimowych, potocznie nazywany zimową stolicą Polski. Miejsce - marzenie, dla spędzenia wolnego czasu. Świadczy o tym co piszę niekończące się kolumny samochodów przewaląjące się przez i tak zakorkowany Oświęcim. Szczególnie widać to; w sobotę

i niedzielę, gdy turyści ze Śląska i okolic jadą nacieszyć się pięknem gór - tylko jeszcze nie wiedzą,  jak zostaną "złupieni", przez gościnnych górali. To tacy współcześni "janosikowie". Po długim weekendzie wszyscy górale zacierają ręce z zadowolenia. Powody   są, gdyż przybyło tyle ludzi, że zabrakło   miejsca na Giewoncie. Restauracje na Krupówkach pękały w szwach,  stragany pod Gubałówką przeżywały oblężenie, nie mówiąc o tradycyjnych  korkach na Zakopiance. My jedziemy jednak poza sezonem i tłumy nam nie groźne.

Na zdjęciu po prawej - parking autobusowy w Zakopanem. Odwilż i to najgorszym wydaniu. Pytanie? Gdzie śnieg?
Zakopane wita nas dodatnią temperaturą. To z naszego punktu widzenia nie jest dobrą nowiną. Planowany kulig........na kołach. Trochę nie tak mialo być! Brak śniegu. Do kuligu mamy trochę czasu, a w górach pogoda zmienną jest. Liczymy na śnieg - może spadnie? Ale o tym porozmawiamy póżniej. Teraz dzielimy się na dwie grupy. Każdy uczestnik "dostaje" kartę informacyjną rozpisanym - co do minuty rozkładem dnia. Pomysł Rysia Flasz. Tylko przyklasnąć!
Można planować swój rozkład dnia - dostosowany oczywiście do planu głównego, jaki przewidział organizator. Wszystko zapięte pod przysłowiowy "ostatni guzik".
Cały Zarząd Stowarzyszenia bierze czynny udzial  w wycieczce. Pod uważnym gospodarskim spojrzeniem  - nie ma prawa na przykre niespodzianki.  Wszystko działa, jak w przysłowiowym zegarku.
{Trochę wazeliniarstwa nie zaszkodzi z mojej strony}. Pochwały pod adresem Zarządu mam wpisane
w obowiązki i wcale tego nie ukrywam. 
Tak - Zdzisek trzymaj, a posada Redaktora ....... niezagrożona! Zmieniały się Zarządy, zmieniali się Prezesi,
a, Redaktora, nikt jeszcze nie zmienił! Siła nieczysta, czy układy? Inaczej sobie, tego nawet - nie tłumaczę?

Spacer po Krupówkach - lub spinaczka na Gubalówkę. Co wybrać? Dylematy Szefa.


Szef Stowarzyszenia Górników w Brzezince na spacerze po Krupówkach. To nie zimowa aura. Spodziewaliśmy się temperatur minusowych, a jest na plusie! Trochę nas to martwi.
Przypominam, że każde zdjęcie można powiększyć - kliknij na niego!

 




Na spacerze

Festiwal kiczu i tandety - tak niektórzy złośliwi powiedzieliby o Krupówkach. Ale proszę mi pokazać osobę przebywającą w Zakopanem, która nie zaliczy spaceru po Krupówkach! Można narzekać, ale  jest to najsłynniejsza  z ulic w Polsce. Tak zostanie. Kropka.
Proszę wytłumaczyć mojej żonie, że Zakopane to góry, piękne widoki, atrakcyjne trasy turystyczne - gdy największą atrakcją są kierpce na straganie {któreś z rzędu i setny kubek} oraz spacer w dół - Krupówek
i z powrotem. I, tak mam szczęście, że nie lubi oscypków. Bo następne pół godziny przy straganie - trzeba by było doliczyć.
Co jeszcze na Krupówkach. Świeża ryba! Nie przesadzam. Jak na rybę - to nie nad Bałtyk - bo tam nigdy nie ma świeżych ryb w smarzalniach - pozostają tylko Krupówki! Sami widzicie, że jednak warto tu zaglądnąć
w czasie pobytu w Zakopanem. Co i my czynimy zgodnie z wieloletnią tradycją, jak przystało na prawdziwych turystów! {Wiadomości, tu podanych nie należy brać dosłownie}. Taka moja rada.
Tak na poważne - są  jeszcze gdzieś prawdziwi turyści, co idą w góry i niemiłosiernie męczą się na szlaku, by zdobyć pieczątkę w schronisku z napisem "byłem tu". Wypić herbatę i bić się z myślami: zdążę zejść przed zmrokiem, czy dzwonić, już po GOPR? My, aż tak zdesperowani zdobywaniem pieczątek w schronisku - nie jesteśmy. Wystarczy nam zdjęcie z misiem na Krupówkach!

Wspólne zdjęcia.
 

 
Typowy obrazek na Krupówkach

     Nasza grupa na spacerze po Krupówkach. Reszta grupy wybrała się na Gubałówkę. Nie będę szeroko opisywał uroki tego miejsca - od tego są inne dostępne środki. Tylko podam w skrócie!

Gubałówka to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Zakopanem. Obok Giewontu i Kasprowego Wierchu jest to najpopularniejszy szczyt górujący nad miastem. Właściwie nie ma chyba turysty, który będąc w  Zakopanem nie odwiedził Gubałówki. Jedno jest pewne, widoki jakie rozciągają się z jej szczytu na Tatry są naprawdę niezapominane. Można zobaczyć praktycznie całą panoramę Tatr Polskich i części Słowackich oraz pasma Babiogórskiego. Tyle mówią żródła na których się opieram. Prawdą jest, że
w tak krótkim czasie nasi koledzy i koleżanki - nie są w stanie być wszędzie. Wybiera się miejsca, do których można szybko dotrzeć i wrócić na miejsce zbiórki. To, tyle o spacerze po Krupówkach i Gubałówce.  

Trochę historii:
Pozwoliłem sobie udostępnić na łamach strony stare czasy historii Zakopanego. Można porównać co się zmieniło?
Pozwoliłem sobie również przypomnieć o kilku pobytach naszych członków Stowarzyszenia w okolicach Zakopanego.

To, jest nasza pierwsza wizyta w Zakopanem.
Rok 2010!

Kawał historii. Kto, jeszcze pamięta?
 

Po raz drugi zawitalismy w roku 2013

Krótki pobyt w Muzeum Kasprowicza.

Zdjęcie zbiorowe uczestników wycieczki, na tle Muzeum Kasprowicza. Przypominam rok 2013!

  Gościna u "Pani Marii". Rok 2013!

Zdjęcia archiwalne 2013

                                        
                                    Po lekcji historii .......................przenosimy się w  nasze czasy. rok 2019

Po trudach spaceru - obiad - bo muszę o nim wspomnieć, by nie wyglądało, że tylko powietrzem nasi wycieczkowicze żyją. Co prawda - powietrze w Zakopanem -  lepsze niż w Oświęcimiu!
Zjeść, jednak coś trzeba!

Obiad w góralskiej knajpie z góralskimi motywami. Ma nam pomóc w dalszym kontynuowaniu planów
na dzisiejszy dzień.


Po sytym obiedzie - kulig na który czekaliśmy miesiące.
Ale, o tym
póżniej.
  

Uzupełniany
kalorie.
Nie wybrzydzamy. Jemy szybko, bo wozy
już na nas czekają! Szkoda, że ucieka nam
atmosfera szaleństwa, jaka mogła być nam dana. Kulig na płozach i pół metra śniegu.
Na dworze 10 stopni mrozu i My na saniach!
  proszę zamknąć oczy i ........marzyć! Marzenia, mają to do tego, ze czasem się spełniają! Dzisiaj widocznie, nie nasza kolej. Zadowolić musimy się tym - co jest realne do spełnienia.

"Ładujemy" się na sanie.



Czeka nas
długa  jazda, aż do zmierzchu.




Podróż konnym zaprzęgiem, jest dla mieszczucha [do tej kategorii się zaliczamy} - atrakcją!
Po długiej podróży docieramy, jak za dawnych czasów na "popas". Przerwa w podróży i tu czeka na nas - ognisko, ze smacznymi  góralskimi kiełbaskami. Gorące napoje. Proszę zauważyć, że nasza podróż zaczyna się, gdy na polu jest  jasno, a na miejsce postoju docieramy już, gdy zapada noc!


                                                      Teraz czujesz się - jak dawni podróżnicy!

Z polecenia Szefa; dietetycy po 2 kiełbaski - reszta po 3 kiełbaski. Nocna pora podkreśla aurę tajemniczości. Podano również kubki z winem grzanym i .....tu już limit nie obowiązuje!
Co wszyscy uczestnicy przyjęli ze zrozumiemiem!







Było wesoło. Było "śpiewająco".
Było......
niepowtarzalnie!
Co, jeszcze mogę do tego dodać? Nic, bo zepsuję kawał dobrej roboty wykonanej przez kolegów
z Zarządu! Mogę, tylko żałować, że mnie tam nie było. Powoli pracowity pierwszy dzień wycieczki
się kończy.

Jutro czekają nas nowe wyzwania.

Powrót do bazy."U Haliny".

 

Uczta
Brak śniegu rekompensuje nam przjęcie, które, jest naszym
udziałem.
Stoły uginają się od potraw
i napojów.

Ucztujemy!

Jak pamiętacie zawsze byłem zwolennikiem dobrego jedzenia na wycieczkach. Nawet z tego powodu, trochę się ze mnie naśmiewano.
Moje motto
: oszczędzać będziemy w domu. Wycieczka - nie jest stworzona do tego, by głodować, a żyć [napawać - lepiej brzmi} pięknem przyrody. Przeżycia duchowe i pusty żolądek nie idą w parze!
Druga moja maksyma: po wycieczce ma Cię boleć brzuch z przejedzenia, a nie nogi po spacerze!
Myślę, że znalazłem wielu zwolenników moich "rewolucyjnych" pomysłów?

Zawsze z moich relacji zobaczycie czym Was "karmi" Zarząd Stowarzyszenia!  Nie mają wyboru. muszą się  liczyć, że będzie o tym wzmianka!
Czasy kaszanki, odeszły w zapomnienie! Z moimi poglądami można się zgadzać, nie zgadzać - ale one
istnieją w mojej świadomości. Zdaję sobie sprawę, że prowokuję specjalnie pewne zachowania - ale to jest silniejsze niż "mówi" rozsądek, którym powinienem się kierować.


Mam wielki żal do siebie, że nie mogłem uczestniczyć w tak wspaniałej atmosferze, jaką udało się  wytworzyć na wycieczce. Nawet gdybym chciał  napisać coś złego. To zdjęcia, które są prezentowane;
mówią swoim językiem za mnie! One pokazują i bronią się same.
Ta wycieczka ma wielu "ojców sukcesu". Cały Zarząd pracował od kilku miesięcy, by się powiodło. Ale zawsze,  jest coś, czy ktoś, kogo udział jest wiodący. Rysiu Flasz - był liderem dzisiejszej wycieczki. Wziął na siebie główny ciężar organizacyjny wycieczki. Ja, tylko o tym zmiankuję - o szerszą wypowiedź - czekamy od Szefa. On jest osobą, do tego najbardziej kompetentną!




Migawki
z

finału
dzisiejszego pracowitego dnia. Gdy wszyscy myślą, że to koniec - mylą się! Że idziemy do łóżek?

Że idziemy spać? Nie drodzy moi! Zabawy czas zacząć!


Niech no mi ktoś powie, że brak nam kondycji!













Pozostawiamy naszych uczestników wycieczki. Teraz, to ja idę spać. Jutro muszę opisać drugi dzień pobytu! 


            Drugi dzień wycieczki

Szaflary. W skład wchodzą cztery baseny: dwa zewnętrzne i dwa wewnętrzne,   trzytorowa zjeżdżalnia rodzinna  oraz brodzik dla dzieci ze zjeżdżalnią  dla dzieci.Ponadto baseny wyposażone są w wiele urządzeń do hydromasażu  takich jak  bicze wodne, ławki do masażu, jeżyki, gejzery, urządzenia   do masażu karku i części barkowej szerokimi i wąskimi strumieniami   wody. Dla amatorów szalonej jazdy i spragnionych wrażeń polecamy również zjeżdzalnie o długości ponad 55 m.
Tyle mowa o walorach tego miejsca. Wykorzystujemy ostatnie godziny - przed powrotem do Oświęcimia.


















Starałem się, jak tylko umię - odtworzyć chwile na zakończonej wycieczce do Zakopanego i Białki Tatrzańskiej. Starałem się, by
w pamięci uczestników zostały tylko  miłe wspomnienia. Starałem się, by Ci co z różnych powodów nie byli na wycieczce - mogli sobie wyobrazić, ile stracili. {to nie złośliwość}. Powtarzam po raz wtóry:
obalamy mit: że nie da się przeprowadzić dwudniowych wycieczek.
Że nie będzie kompletu, że trzeba, będzie wycieczkę odwołać!
Praca całego zespoły Zarządu Stowarzyszenie przynosi namacalne efekty. To powinno cieszyć.
Przed Zarządem Stowarzyszenia, jednak nowe wyzwania.............. jakie? W następnym wejściu - uchylę rąbka tajemnicy; będzie się działo.......................

Zdjęcie grupowe
W "Galerii", są już dograne zdjęcia z wycieczki do Zakopanego.


Opracował Mirosław Duc
                   Zdzisław Gut