Aktualności  Stowarzyszenia

Obchody "Dnia Górnika". Brzezinka 2022!

      Życzenia barbórkowe


Życzymy naszym koleżankom, kolegom ze Stowarzyszenia Górników w Brzezince -
Wszystkiego najlepszego z okazji "Dnia Górnika".
Składamy hołd za ich poświęcenie okupione nie raz ofiarą własnego życia, okupione nie raz uszczerbkiem na zdrowiu.
Życzymy przede wszystkim zdrowia, spokoju ducha.
Emerytowanym górnikom" długiego pobierania ciężko zapracowanej emerytury.
Czynnym górnikom: tyle zjazdów - co wyjazdów na powierzchnię!
Ich rodzinom uśmiechu na twarzy na widok powracającego ze szychty męża!

                                                                             Zarząd Stowarzyszenia Górników w Brzezince

                                                            
                                             


To anons do wydarzeń obchodów "Dnia Górnika".
Pełna relacja za kilka dni!

 

 





Brzezinka
2022
Karczma
piwna.


Każde zdjęcie można powiekszyć Kliknij na niego!


Dzień Górnika minął niepostrzeżenie!
Czy nasze święto potrafiliśmy należycie uczcić?
Dowiecie się z mojej relacji za kilka dni.
Teraz muszę uporządkować materiał.
Tu przedstawiłem kilka zdjęć.
Muszę kilka rzeczy przemyśleć.
Będzie to relacja z sali - ale widziana oczami "zwykłego" uczestnika wydarzeń - Brzezinka 2022.
Nie na zamówienie. Będzie bez frazesów: o piwie które się lało strumieniami. Będzie .....prawdziwie.
Będzie radośnie ...i trochę smutno. Wymaga, jednak uzbroić się w cierpliwość!


Telefon kontaktowy do członków Zarządu Stowarzyszenia;
662 037 918
660 388 078
Wszystkich sprawach pod tymi numerami uzyskasz informację.
Przypominam, że zostały przywrócone dyżury Zarządu Stowarzyszenia.
Każda środa od godziny 18.00 - 19.00

niedziela, 2 października 2022

                                      Smołdzino

Koniec Wakacji!

Witam!
Prawdę mówiąc - to już bliżej nam zimnych dni, niż dni letnich, upalnych, jakie doświadczyliśmy nie tak dawno.

Okres wakacyjny - różnie próbowaliśmy przetrwać w tym roku. Korzystając z dobrej pogody można było pobyć na dworze. Pogawędzić, rozpalić grilla - spotkać się. Odpocząć w miłym towarzystwie. Właśnie taką krótką wstawkę chcę Wam pokazać, przestawić.
Gdzieś jest takie miejsce, gdzie zapadają najważniejsze decyzje dotyczące naszej grupy związane planami turystycznymi. Nasza grupa liczna, dynamiczna, podejmująca szybki decyzje. Nie raz szalone.
uczta
Nie pokażę twarzy, ani miejsca!
Na razie! Jeszcze nie pora. Mit tajemniczości działa. Nie chcemy wzorem celebrytów - pokazać wszystkiego.
Specjalnie zdjęcie ograniczyłem do takiej formy przekazu.
 Dla ułatwienia dodam... wiadomość dla wścibskich - to nie Żoliborz.
Podczas takiego miłego spotkania padła propozycja wyjazdu do Smołdzina.
Jest taka miejscowość na mapie Polski.
Od słów do realizacji pomysłu......
I, tak po 8 godzinach jazdy samochodem.....meldujemy się  na drugim krańcu Polski w miejscowości: Smołdzino. 

Zrobiłem tą relację z przysłowiowych "nudów". {Chciałem sprawdzić nowe zainstalowane oprogramowanie. Jak układa się tekst na stronie. Szczególnie zdjęcia}.
Nie jest to i nie będzie wskazówka dla turysty pragnącego odwiedzić te strony...., które będę przedstawiał. To luźne chaotyczne zapiski z pobytu turystycznego - ale od razu dodam: ciekawego, obfitujące różnego rodzaju zdarzenia.
Zapraszam chętnych...........Wstęp bezpłatny.

Smołdzino

Mała miejscowość o której mało kto słyszał - postanowiłem na łamach strony internetowej o niej wspomnieć, przybliżyć, pokazać zdjęcia, podzielić się swoimi spostrzeżeniami! Kiedyś, już pokazałem relacje z tamtych stron. Teraz ja uzupełniam nowymi zdarzeniami.
Do grudnia, gdy ruszy machina stowarzyszeniowa  - zapraszając koleżanki, kolegów na tradycyjne "Barbórkę" pozostało sporo czasu -  okazja - trochę powędrować
po Polsce. A, z drugiej strony muszę sobie wiele rzeczy przypomnieć, jak poruszać się po stronie internetowej. Po prostu "wyszedłem
z wprawy". Trochę "zardzewiałem".


Smołdzino. Smołdzino położone między Rowami a Łebą, kryje się wśród ruchomych wydm nad Morzem Bałtyckim.
To w gminie Smołdzino znajduje się ponad połowa Słowińskiego Parku Narodowego. Park zajmuje aż 65% powierzchni gminy. Pozostałe 35% stanowi otulina, która również podlega restrykcjom związanym z ochroną przyrody. Dzięki temu mamy do czynienia
z miejscem o niezwykłych walorach krajobrazowych

i przyrodniczych.

To niewiele Ci mówi. Pod tą nazwą ukrywa się urokliwa miejscowość położona - gdzieś w Północnej Polsce.
Nasza grupa zamieszkała w małym przytulnym domku, na obrzeżach lasu. Chcę dochować tajemniczości wyboru tego miejsca - pokażę wiele, ale bez nadmiernego eksponowania osób. Przyroda i ciekawe miejsca będą priorytetem, podczas relacji. Zainteresowani sami się będą próbować odnaleźć.

Smołdzino – duża wieś, położona w województwie pomorskim, w powiecie słupskim, w gminie Smołdzino na Wybrzeżu Słowińskim.

 Smołdzino leży nad rzeką Łupawą, u podnóża wzgórza Rowokół, w sąsiedztwie Bałtyku, kilku przymorskich jezior (Gardno, Łebsko, Dołgie Wielkie, Dołgie Małe), w pobliżu Słowińskiego Parku Narodowego.
Tyle mówi Wikipedia i na tym koniec wiadomości internetowych. Nie wolno zanudzać.
Tam spędziłem kilkanaście miłych chwil na łonie natury.
Położony w lesie domek w którym zamieszkaliśmy - robi wrażenie. Jakże inaczej od wielkomiejskiego gwaru. Wokół cisza.  Jadąc tu -
niewiele wiedziałem o tej miejscowości. Powiem prawdę..... nic nie  wiedziałem. Na miejscu okazało się,
że to nie zwyczajna wieś! To wieś i nowoczesna... i z tradycjami dawnych lat.

  Rzeka Łupawa płynąca, przez Smołdzino.
  Czysta rzeka. Czuje się atmosferę czasów dawnych.  wzdłuż rzeki budynki z pamiętające odległe dni. Uliczki - wąskie. Chaty, domy przylegające wprost do drogi! Tu widzi się historię. Wyobraża się ludzi - tu kiedyś zamieszkujących. Ich pracę, troski dnia z , którymi musieli się mierzyć!
By to wszystko ogarnąć - trzeba mieć wiedzę o tym miejscu. Ja, takiej nie posiadam. Wszystko dla mnie jest nieznane... Dlatego nie będę silił się na dalsze opowiadanie historii tych ziem, ludzi, zabytków. Pobieżna relacja musi wystarczyć.

Uliczki w Smołdzinie!

Smołdzinie duże rzeźby w drzewie można spotkać - co krok! Nadają miejscowości dodatkowych walorów - są atrakcją. Pamiętajcie - każde zdjęcie można powiększyć - klikając na niego! Zobaczysz kunszt artysty!
Tak prezentują się uliczki, przez które przechodzisz. Nie głupawych reklam na płotach! Widocznie władze tej miejscowości są trochę mądrzejsze od "naszych".






Piękne
same w sobie.
Zdjęcia można powiększyć!



W każdej szanującej się miejscowości musi być kościół! W niedzielę pękający w szwach. Zasilany turystami z całej Polski.
Kościół parafialny w Smołdzinie pod wezwaniem Trójcy Świętej wzniesiony w 1632 roku.

  W 1823 r. kościół przebudowano, a w 1874 r. dobudowano nawę poprzeczną.W kościele znajduje się wiele unikatowych zabytków: wczesno - barokowy  ołtarz
z bogatym wystrojem rzeźbiarskim oraz z portretami księżnej Anny i jej syna Ernesta Bogusława, przedstawionego jako dwunastoletniego chłopca, ambonę barokową z XVII w. oraz dzwon gdański z 1706 r. Dawniej  na stropie kościoła widniało 49 obrazów o tematyce religijnej, dzieła prawdopodobnie malarza Foxkircha, po przeprowadzeniu prac  konserwatorskich część z nich umieszczono na ścianach. Bogactwo obrazów i ornamentów wyróżniało kościół spośród innych kościołów wiejskich na terenie Pomorza. Tyle zdołałem się dowiedzieć.......Z ciekawostek dodam, że wszystkie posługi duszpasterskie "ogarnia jeden duchowny". Czy coś mam jeszcze dodać?

Po tym przydługim opisie - pokażę wreszcie naszą grupę! Jeszcze nie w komplecie.

Wycieczki rowerowe.
Jak, już wszystkim wiadomo - gdzie jesteśmy........zaczynamy naszą przygodę. Będę Was oprowadzał  po miejscach, gdzie przebywałem. Oczywiście nierozłącznym rowerem. Jeżeli Cię wycieczka zainteresuje.... zapraszam! Tylko tych co nie będą wybrzydzać na moje spojrzenie i podejście do poruszanych tu spraw. 
Będzie to trochę autopromocja - podparta wrażeniami - jakie doznałem w czasie mojego pobytu w Smołdzinie.
Materiał zdjęciowy własny. Spostrzeżenia - własne. Jak widać...jestem samowystarczalnym turystą! I chwalipiętą?


Stada ptaków 


Słowiński Park Narodowy jest jednym z 23 parków narodowych w Polsce i jednym z 2 parków nadmorskich(Woliński Park Narodowy). Został on utworzony dla zachowania w niezmienionym pięknie systemu jezior przymorskich, bagien, torfowisk,łąk, nadmorskich borów, i lasów, a przede wszystkim wydmowego pasa mierzei z unikatowymi w Europie wydmami ruchomymi. 
Ta okolica, zachwyca wspaniałą, nieskażoną przemysłem przyrodą oferując turystom obszar Polski w pigułce. Tylko tutaj można podziwiać morze, jeziora, rzeki, góry i niziny oraz unikatowe w skali Europy tzw. ruchome wydmy, które tworzą malowniczy krajobraz.

Też, tam Was zabiorę w dalszej części mojej relacji! 








 

Polecam każdemu, jak ma taką możliwość spędzenia wolnego czasu!
To wycieczka rowerowa. Las pamiętający........nie wiem co, ale piękny
i tajemniczy.


Piękne, tajemnicze jeziora

Mając świetną lokalizację - możemy zwiedzać pobliskie zabytki. możemy bawić się 
w odkrywanie nowych miejsc, gdzie rzadko zagląda dzisiejsza cywilizacja. Cieszyć się nieskalaną miejskim gwarą okolicą.

Umawiamy się: nie będę trzymał się dokładnie chronologii wydarzeń: ponieważ pamięć ludzka... nie jest pozbawiona wad - będę opowiadał o tym - co utkwiło w mojej pamięci i gdzieś tam w tle będziemy...... My. Bohaterowie dzisiejszej relacji. Nie będę zanudzał faktami, które każdy z Was może znaleźć w internecie. Będziemy odkrywać polską przyrodę - a nie zachłystywać się zagranicznymi wojażami. Skąd możemy przywlec - różne tropikalne choroby. Wyjazdy do Afryki, Azji, Ameryki Południowej  - skutkują różnego rodzajami przypadłości.
My "wolimy" polskiego kleszcza! Polską żmiję! Polskiego komara!


                  Miejscowość  Rowy


Kelner jedyny
w Polsce
podający piwo
w taki
niepowtarzalny
sposób!

Na głównej ulicy w Rowach znajduje się kawiarnia, gdzie można zjeść pyszne lody!

Polecam!!!



                               Port rybacki

Rowy, to typowa nadmorska miejscowość, tętniąca gwarem turystów z lecie - senna w zimie! Rowy - to mała, rybacka, spokojna wieś nadmorska, położona wśród sosnowych lasów.

Zwiedziliśmy Miejscowość Rowy.
Podsumowanie: Co w Rowach można? Jeść lody - nie jeść ryb! Ogólnie jest pięknie - ale turyści sezonowi muszą wyjechać do domu, bo inaczej wygląda to tak,  jak w Zakopanem na Krupówkach! Nawet ciupagę można tu kupić. Dzisiaj zwiedzaliśmy Rowy.  Tłumy turystów. Zapchane ulice samochodami. Krążenie samochodem w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Na ulicy stragany - jak na odpuście! Taki jest teraz - urok nadmorskich miejscowości w okresie wakacyjnym - odwiedzanych przez tłumy turystów - do których my również się zaliczamy! Jak, już zaparkujesz samochód - to dopiero zaczynasz dostrzegać piękno tego miejsca! Jedna uwaga: to co tutaj piszę ma charakter pobieżny - bez wgłębianie się istotę rzeczy.
Moje spostrzeżenia mogą być błędne - bo - co tak naprawdę można powiedzieć o miejscowości

w czasie dwóch, trzech godzin pobytu?! Do tego upał, żar z nieba daje się we znaki Dlatego moje uwagi należy oceniać
z przysłowiowym przymrużeniem oka, lub zbyć milczeniem!


Po dniu pełnych wrażeń....czas na odpoczynek! W zaciszu domku letniskowego.








Prażone na czystym nie skalanym powietrzu w Smołdzinie. Nie ma komarów! Nie ma much!
Słabo zaludniony teren gminy pozwala cieszyć się czystym powietrzem i wyjątkową ciszą.  Gniazduje tu orzeł bielik, a na plaży wypoczywają foki, a w rzece Łupawa króluje troć. Nie łowiłem, bo nie mam sprzętu - ale jak mówią miejscowi ....coś złapać można? Nasze ognisko na zdjęciu pod pełną kontrolą - naokoło las! Bezpieczeństwo musi być przestrzegane!
Jak, już nabraliśmy sił - czas na wędrówkę..........
 Idąc wzdłuż plaży na zachód po ok. 15 km dotrzemy do Ustki, a po ok 35 km na wschód do Łeby.  Obie te miejscowości są w planach naszego turystycznego wypadu.

Ustka – miasto w północnej Polsce, w województwie pomorskim, w powiecie słupskim, siedziba gminy wiejskiej Ustka. Ustka jest położona na Wybrzeżu Słowińskim, u ujścia rzeki Słupido Morza Bałtyckiego. Jest miastem portowym. Tyle encyklopedia.

                                         
Zaciągamy pożyczkę w pobliskim banku - tak na wszelki wypadek!
Udajemy się na obiad. Ceny porażają! Wszystko tu jest smaczne - oprócz...ryby. Przestrzegano mnie, bym nie zamawiał potraw z ryby nad polskim morzem. Tak, będę robił na przyszłość. Może przesadzam z tymi rybami? Może, jednak mam trochę racji? Polak, zawsze musi na coś narzekać! Ja, tylko trochę - bo przecież, po naszych minach widać, że tryskamy dobrym humorem i jesteśmy bardzo zadowoleni z dzisiejszej wycieczki.  Te kilka godzin naszego pobytu w Ustce nie wyczerpie atrakcji, które oferuje - to miejsce. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego zobaczyć. Wybieramy, tylko standardowe miejsca. Plaża, port, czy Muzeum.
Wielkość statków wchodzących do portu Ustka nie może przekraczać 60 m długości całkowitej, 12,0 m szerokości
i 4,0 m zanurzenia dla wody słodkiej. Maksymalne parametry statku dla portu długość całkowita 80 m, szerokość 21,0 m zanurzenie statku przy średnim stanie dla wody słodkiej 4,0 metry. Jeden z tych pięknych statków - na naszym zdjęciu.
Jak, już wspomniałem na wstępie nie jesteśmy w stanie być wszędzie. Wybieramy jeszcze jedną z atrakcji Ustki, jaką jest niedawno oddana kładka. Kładka dla pieszych w Ustce to jedna z atrakcji miasta. Znajduje się w porcie morskim, nad ujściem rzeki Słupi, łącząc wschodnią i zachodnią część Ustki. Tą kładką idziemy do
kompleksu
kilkudziesięciu bunkrów, zwanych; Baterią Bluchera, które zostały wybudowane przez hitlerowców w 1939 roku. Bateria ta mieści się w lesie, w zachodniej części Ustki, na wydmie w pobliżu portu.  Jak ma mój gust - bilety do bunkrów powinny być tańsze. Toalety w okropnym stanie. Turyści odwiedzający to miejsce patrzą
z niedowierzaniem, że może być tak brudno! Jest to słaba strona tego miejsca!

         Na zakończenie pobytu w Ustce - rzeźba
Ma swoją syrenkę Warszawa. Ustka nie jest gorsza. Każda miejscowość chce  zasłynąć. Zadaję sobie pytanie?
Gdyby mi przyjezdny turysta do Oświęcimia zadał pytanie: - co byś proponował do zwiedzania oprócz obozu w Brzezince - odpowiedź nie jest prosta. Może Zamek, może betonowy rynek, bez roślinności?   Podziwiać dziesiątki "Elek', które blokują ciasne oświęcimskie ulice. Ciężko zabłysnąć. Mieszkam przy ulicy, gdzie trzy razy mi już nazwę tej ulicy zmienili! Dobrze, że pomysły radnych są na wyczerpaniu  - ale jak władza się zmieni - to kto wie? Może jestem  złośliwy - ale dzisiaj mam taki dzień. Pada za oknem, a jak nie pada to upał przeokropny. Miało być spokojnie, pięknie! Cóż! Takie czasy!

Wracając do wycieczki - warto tu przyjechać. Zobaczyć polskie morze, przejść się po deptaku i nie zamawiać dorsza w nadmorskiej smażalni.
Zobaczyliśmy - to co było możliwe do zobaczenia w czasie krótkiego tu pobytu. Moja relacja jest powierzchowna - bo inna być nie może. Krótki pobyt tu: ma na celu stworzenie przyczółka do powrotu na przyszły rok.


Łeba

Łeba to jedna z najpopularniejszych miejscowości wypoczynkowych na polskim wybrzeżu. To co wyróżnia ją od wielu nadmorskich miejscowości to jej specyficzny klimat i szerokie piaszczyste plaże z bezustannie usypywanymi wydmami. Łeba otoczona jest z trzech stron wodą, od północy morzem Bałtyckim, od zachodu jeziorem Łebsko, a od wschodu jeziorem Sarbsko. Pomiędzy jeziorem Łebskim a morzem znajdują się wydmy ruchome, zjawisko niespotykanie rzadkie w Europie -  o ruchomych wydmach jeszcze porozmawiamy w dalszej części relacji.

Łeba - falochron

Widok z z plaży w Łebie - jak na odpuście!
w porównaniu z Ustką. Szeroka plaża - robi lepsze wrażenie niż wąska plaża w Ustce. Ale, jest to moje subiektywne spojrzenie, które może ulec, przy następnym pobycie nad morzem! Wietrzna pogoda,  jak widać na zdjęciu.

Plac zabaw.
Tu plaża,
a na ulicy
akcenty
z "dzikiego
zachodu".
Wszech -
obecna
żądza
łatwego
zarobku!

Z tymi obrazkami musimy się już pogodzić. Nawet góralskiego oscypka można tu kupić. Zatraca się, gdzieś poczucie, że w górach kupisz ciupagę i oscypka, a nad morzem zjesz świeżą rybę. Tego świata, już nie ma. Jest wszystko i nic.
Jak widzicie spędzaliśmy czas aktywnie. Nie silę się pokazać w odwiedzanych miastach jego największe atrakcję. Nie mam wiedzy, by wyręczyć ....przewodnik. Pokazuję moimi oczami tzw. "pierwsze wrażenia", jakie są mi dane. Odwiedziłem trzy miasta. Wyniosłem z ich pobytu pewność, że trudno jest w tak krótkim czasie zaspokoić swoją ciekawość. Polega, to na grze kompromisu. Jestem tu, nie ma mnie tam! Jeżeli Twój wybór jest właściwy - pozytywne wspomnienia pozostają na długo!
Te miejscowości, które odwiedziliśmy - to był mój powrót po dziesiątkach lat niebytu nad morzem.  Zmieniło się tu ......wszystko. Nie odważyłbym się oceniać: czy piękniej było wcześniej {mówimy o latach 80 ubiegłego stulecia - czy teraźniejszość jest na topie?} Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Było po prostu inaczej.

To nie koniec naszej wędrówki przez okolice Smołdzina. Zostawiamy duże miasta. 
Okolice Smołdzina to miejsce często pomijane przez turystów pędzących nad polskie morze. Większość z nas, jadąc nad Bałtyk, myśli o pysznych gofrach, które są przepłacone ponad miarę przyzwoitości [coś nasza grupa o tym wie!}
o dorszach z nadmorskiej smażalni i oczywiście bezludnej plaży. Prawda bywa jednak brutalna. Wakacje nad Bałtykiem od lat są droższe - niż niejedne wczasy za granicą. Wiem, bo na własnej skórze się przekonałem.  Plaża w lipcu  - sierpniu niejednokrotnie wygląda jak dworzec w Bombaju. Ceny i jakość jedzenia w punktach gastronomicznych pozostawiają wiele do życzenia - wspominałem o tym na wstępie mojej relacji.
Bałtyk latem częściej nadaje się dla morsów niż zwykłych śmiertelników. 14 - 15 stopni w morzu - to żadna nowość!
Dlatego mile byłem zaskoczony nieskalanym pięknem, pustych plaż, dziewiczą przyrodą i wolno płynącym czasem w tym miejscu.... o którym się mówi {świat zapomniał} - bez miejskiego gwaru. Inny kolorowy świat. Ale ten Świat istnieje nie tzw. kurortach - trzeba go samemu wyszukać......

Zachód słońca nad polskim morzem - to wielka frajda. Tu, bez tłumu ludzi w samotności można
- ale trzeba tu przyjechać!

  Pytanie: czy tylko dla takich widoków warto wybierać się na wczasy nad polskie morze?


Ruchome Wydmy koło Czołpina - tu również Was zaprowadzę. Teraz podziwiamy wspaniały zachód słońca

Trasa wcale nie łatwa. Początek jest łatwy - później jest co raz trudniej! Początek przez las - później pustynia!

 Fajnie nakręcony filmik - oddający trudy wędrówki!

                                      Jak zdjęcie powiększysz; to zobaczysz .........nas!





Trzeba samemu doświadczyć uroków tego miejsca!

 




Trasa ciężka. Jeszcze tropikalna temperatura. Czego brakuje tutaj?   Wody i Wielbłądów.
Może gdzieś zobaczymy oazę - symbol każdej szanującej się pustyni?

 


Droga przez pustynne bezkresy - oczywiście; trudna - nawiązując do polskich warunków. Do Sahary troszkę jej brakuje.


 

Po przejściu ciężkiej drogi przez wydmy - docieramy do morza - plażą po 4 kilometrach, już przez las do Latarni. Finał - dzisiejszej wycieczki!
Widok z latarni - proszę włączyć wyobraźnię

Latarnia morska Czołpino - to słynna latarnia morska, która znajduje się na polskim wybrzeżu Morza Bałtyckiego. Leży ona mniej więcej kilometr od brzegu. Znajduje się ona w pobliżu osady Czołpino.
Wysokość wieży, która jest wybudowana z pięknej czerwonej cegły, to około 25 metrów. Wznosi się ona na wydmie, będącej w obszarze Słowińskiego Parku Narodowego. Wysokość światła to aż 75 metrów n. p.m., z kolei jego zasięg to 40 kilometrów.Budowę rozpoczęto w 1872 roku, a latarnia ta została ukończona 15 stycznia 1875 roku. Początkowo, źródłem światła był spalany olej. W latach trzydziestych ubiegłego wieku podłączono obiekt do sieci elektroenergetycznej. Co ciekawe, w 1926 roku wyprodukowano we Francji specjalne urządzenie optyczne, które zamontowano na szczycie wieży. Jest to soczewka bębnowa, która składa się z ponad czterdziestu szlifowanych pryzmatycznych pierścieni. Wyjście na latarnię kosztuje
3 złote.





Ciekawostką  jest to, że u podnóża latarni można podziwiać zabudowania Domu Latarnika. W przyszłości w domu tym ma powstać muzeum. Do latarni prowadzi szlak, którego długość wynosi około 1,5 km, ale ciekawą opcją jest również wędrówka do latarni przez Wydmy Czołpińskie. Gwarantuje ona niezapomniane widoki i zapierające dech w piersiach krajobrazy. Obiekt można zwiedzać od początku maja do końca września. Ceny są niewielkie. My płaciliśmy 3 złote od łebka. Z tarasu można podziwiać wydmy, jeziora przybrzeżne, mierzeję itd.


 

Rowokół
Na górze Rowokół znajduje się wieża widokowa, z której rozpościerają się piękne widoki.
ROWOKÓŁ: legendarne wzgórze o wysokości 115 m n.p.m., znajdujące się w okolicach Smołdzina, dominujące nad całą okolicą. W przeszłości był to ważny ośrodek pogańskiego kultu religijnego, ale także punkt nawigacyjny dla marynarzy i żeglarzy. Na południowo -wschodnim zboczu Rowokołu odkryto pozostałości kolistych wałów z IX-XI wieku z wielkim paleniskiem ofiarnym i szczątkami kości zwierzęcych.


Trasa
wycieczki
przez Park
Słowiński
na Górę
Rowokół

 Przyznam się, że nigdy nie sądziłem, że może być tak trudne podejście pod górę! Idziesz, idziesz - raczej walczysz z własną słabością - by cel osiągnąć.

W tej wieży warto oglądnąć krótki filmik

 Widoki piękne - panie również. Nie wiadomo co podziwiać? Trzaski słyszalne - to silny wiatr panujący tam  na górze!
 

Taką trasą można wracać do domu. Szpaler drzew - ktoś powie; niebezpiecznie - zgadza się - ale pięknie!

Droga ze Smołdzina - do Gdańska - dalej - jest już Oświęcim! Do zobaczenia na następnej wycieczce - obiecuję, że będzie równie ciekawie!

Wersja testowa - mogą być zakłócenia, które będę poprawiał na bieżąco. 

czwartek, 15 września 2022

Prażone - 10 września 2022 - Pławy

Witam!

10 września 2022 Zarząd Stowarzyszenia Górników w Brzezince zorganizował na Pławach długo oczekiwane spotkanie.
"Prażone" -  to o nim tu mowa. 
Spotkanie  zalicza się do wydarzeń, na którym nie wypada być nieobecnym! Trzeba swoją obecnością podkreślić "świętość" tego miejsca. Tylko, tu tak smakują pieczone ziemniaki.
Trudno mi sobie wytłumaczyć fenomen spotkań na Pławach. Sala w której się spotykamy - przy pełnej frekwencji jest za mała na popisy taneczne. Nie spotkałem się mimo wszystko, z narzekaniami na ciasnotę, podczas zabawy na parkiecie! Te twarde krzesła pamiętające czasy PRL - u. Brak klimatyzacji - ale wszystko tu ma swój urok. Trzeba pamiętać o wielu pięknych chwilach, które to miejsce nam użycza.
To coroczne spotkanie, po okresie wakacyjnym.
To, "prawie" jak dożynki dla rolnika  - wszyscy się dobrze bawią ...oprócz umęczonego pracą na roli rolnika! On na zabawę już sił nie ma. {Zarząd}.

Dlatego napisałem prawie! Impreza coroczna, i tu się zgadza - lecz u nas nie ma podziału na tych co siedzą pod namiotem, a tymi co na zewnątrz. Tymi co są zaproszeni, i tymi co przychodzą się "gapić". Tymi co przygotowują imprezę, i tymi co na nią przychodzą, by korzystać z uprawnień jakie daje im pozycja - jaką zajmują w społeczności lokalnej. Siedzieć w tłumie nie przystoi. Trzeba się pchać
w pierwsze rzędy. Mając z rolnictwem tyle wspólnego - ile w sklepie widzą na półce.

 U, nas "prawie"wszyscy pracują na dobro Stowarzyszenia! To nie cynizm z mojej strony. To obserwacja zachowań osób na które zawsze Stowarzyszenie może liczyć. To osoby spontanicznie podejmujące się trudnych wyzwań, stojących przed organizatorami różnego rodzaju spotkań.  Na dowód przedstawiam kilka zdjęć, które tylko częściowo oddają ich zaangażowanie.

Robimy, jak widzicie różne rzeczy, bo w tym zwariowanym Świecie nie można być "normalnym".
Dlatego

 
takim nie najmądrzejszym wstępem witam Was po długiej nieobecności na stronie internetowej!

Impreza zaczyna się o godzinie 16.00. Jest godzina 10 rano....proszę zobaczyć - ile osób jest zaangażowanych w przygotowania.......a ilu jeszcze zdjęcie nie pokaże?! Są gdzieś na zapleczu wykonując swoje zadania.
Kolega Przewodniczący jest skromny, Zarząd również.... a, szkoda: trzeba mówić o sukcesach,
o trudzie przygotowania takiej imprezy w tych niepewnych czasach! Namawiał będę kolegę Przewodniczącego do weryfikacji swoich wystąpień. Trzeba chwalić, chwalić - wszystko co robi Zarząd,
a przy okazji pana Redaktora..... również! Trzeba być drapieżnym w swoich wystąpieniach. Inaczej sprawia się wrażenie normalności, której w dzisiejszych czasach, jak na lekarstwo. Publikatory lokalne nie zastąpią wiadomości jakie tu można spotkać. Dlatego trzeba dużo mówić i dużo pisać o naszych sprawach.
Już mój wstęp powyżej dał namiastkę
z czym trzeba się tu potykać! A, przecież nie wymieniłem wszystkich trudności stojących na drodze, by ta impreza wrześniowa była udana!
Chciałbym przedstawić tą relację na wesoło, przyjaźnie.
Pokazać uśmiechnięte buzie. Wesoły gwar dobiegający z sali.
Wielu uczestników tamtych dni chciałoby wrócić do czasów, gdy na "prażone" na Pławach były zapisy.
Nie wszyscy chętni mogli dostąpić zaszczytu bycia obecnym.  Trzeba było zasłużyć! Było gwarnie, wesoło. Było licznie! Było nas więcej na tym "Świecie". Te zdjęcia, to pamiątka po czasach - tak już odległych!
Pozostaje nam krzewić pamięć o tamtych czasach.


Mała sala Domu Ludowego pękała w przysłowiowych szwach! Takie czasy wielu z nas pamięta!
Nie określam daty tego zdjęcia - niech to będzie przyczynkiem do przemyślenia dla tych co nie przyszli.....
Nie chciałbym być złośliwy, że na dzisiejsze "Prażone" przyszli ci co kupili węgiel i mają już go
w piwnicy, a reszta, którzy są nieobecni: zajmują się walką o przetrwanie przed nadchodzącą zimą! Próbując się zapisać na kilka ton opału na zimę. To jest coś, co górnik, taki jak, jak moi koledzy górnicy nie mogą zrozumieć. Mieć węgiel w swoich zasobach naturalnych, a na składach go nie ma! Cuda!
Stąd ich nieobecność?
To duże uproszczenie. Zdaję sobie sprawę, że różne są powody nieobecności. Tu, nie chodzi tylko
o dzisiejsze spotkanie. Faktem jest małe zainteresowanie sprawami stowarzyszenia części kolegów
  już od dłuższego czasu. Nie wchodzę w szczegóły, takich decyzji - to każdego wola.
Ja zwracam się do tych, co im się nie chce! W zaciszu domu obserwować wydarzenia stowarzyszeniowe, które powinny być ich udziałem. Zmierzam tu .... odnosząc; się do niskiej  frekwencji na imprezach, wycieczkach organizowanych przez Zarząd Stowarzyszenia. Ile pracy trzeba wykonać przez członków Zarządu Stowarzyszenia - i to wszystko z braku zainteresowania idzie w pustkę. To na pewno powinno być tematem dyskusji na naszych cyklicznych Zebraniach. Udawanie, że się nic nie dzieje - nie wróży dobrze.
Przez lata trwania pandemii zasklepiliśmy się w domach. Ciężko nam teraz wrócić do normalności - dlatego mój ukłon kieruję w stronę Zarządu Stowarzyszenia Górników w Brzezince, którym chce się to wszystko robić - by uczestnik spotkania dobrze mógł spędzić czas!
Przekazać relację z Pław - jest niezmiernie trudno. Wszystko już zostało przeze mnie opisane.
Nic mądrego, już nie wymyślę! Wszystko dzieje się według z góry ustalonego scenariusza. Dlatego opowiem historię:
Dawno temu żył gość - nazywał się Gall Anonim, autor pisanej po łacinie "Kroniki polskiej", też pisał "pierdoły" nic mu nie ujmując. Na bazie jego obserwacji - " i tzw. faktów" nasi badacze historii napisali kilka książek, zrobili kilka doktoratów. A, gość czyli Gall Anonim przeszedł do historii, jako kronikarz. Jemu płacił wielkoduszny, waleczny książę Bolesław i jemu służył wdzięcznie. Mi waleczny kolega Przewodniczący nie płaci ....Dlatego mogę pisać swobodniej na poszczególne poruszane tematy.
Gall Anonim, był mnichem, a w zakonach wino mocne - mało pracy - więc jego historie mogą być na równi prawdziwe jak moje!
Dlatego nie wszystko co napisałem należy brać z powagą, jaką mimo wszystko powinno się ode mnie oczekiwać! Zdaję sobie sprawę, że do niektórych tematów podchodzę naiwnie - ale może to ma sens?
Przeplatam rzeczy poważne. Fakty. Następnie zajmuję się tematem nie związanym z poruszanym tematem.
Wygląda to na chaos - ale kontrolowany.

Jakie potrawy serwowano na dzisiejszy wieczór? Wybór duży.

Zestawienie memu - oparte o przemyślane, dietetyczne potrawy.  Kalorie ograniczone do minimum.

Powiem tak: prawie postne dania.

By nikt nam nie zarzucił, że się objadamy - nie zdrowo. Wywód naukowy?
To naukowcy orzekli; że tłuste potrawy nie są szkodliwe dla zdrowia! To dietetycy {jakiś odłam} mający inne zdanie. 
Ja słucham tych pierwszych!  Jak, już sobie wyjaśniliśmy wątpliwości....czas na zabawę!
To przykład, że nie należy brać na poważnie wszystkiego co ukaże się na stronie.

                                                     
 
Dom Ludowy - Pławy 10.IX.2022



Zaczynam dzisiejszą relację, od mojego kolegi Stanisława Paszek

Zawsze na posterunku. Zawsze życzliwy i pogodny. Ma dużą wiedzę na wszystkie nowości na rynku muzycznym - by móc zaspokoić wybredne gusta uczestników imprezy. Potrafi porwać salę!
Proszę sobie uświadomić" ile razy obsługuje bezinteresownie każdą "prawie" imprezę stowarzyszeniową. Zwozi i odwozi swój własny sprzęt na użytek imprezy!
Mając w szeregach takiego członka Stowarzyszenia - Zarząd nie musi martwić się o oprawę muzyczną!

Zdjęcie można powiększyć klikając na niego.

 

Muszę przy tej relacji podkreślić dużą rolę Zbyszka Malickiego:
to jego zdjęcia i przedstawienie
mi atmosfery spotkania pozwoliło mi zrobić relację. Taka relacja to pamiątka po dniach, które mijają, i w naszej pamięci zawsze do nich można powrócić! Przypominam, że każde
{prawie każde} można po kliknięciu na niego - powiększyć!
Na spotkaniu poruszono temat wyjazdu na grzyby: trudne zadanie związku z kosztami, jakie trzeba ponieść na taką wyprawę. Temat będzie analizowany i decyzje Zarządu Stowarzyszenia przedstawię, jak takie przesłanki się pojawią! Zwrócił uwagę na wzrost kosztów takiego wyjazdu. Pełny autokar gwarantuje, że wycieczkę da się przeprowadzić po tzw. kosztach. Lecz nikt na dzień dzisiejszy nie jest w stanie zagwarantować pełnej obsady! Pełny autokar - niższe opłaty. Nie pełny autokar - wpisowe może zniechęcić! Ale jest, to temat na najbliższą przyszłość. Omówiono temat ewentualnej Zabawy karnawałowej. Omówiono przygotowania do "Barbórki". Kolega Przewodniczący przedstawił: jak daleko zaawansowane są prace przygotowawcze na 4 grudnia. Mimo tzw. wakacyjnej przerwy: Zarząd Stowarzyszenia uczestniczył w Obchodach Dożynkowych na Pławach i Brzezince. Wystawiając Poczet Sztandarowy Stowarzyszenia - biorąc również udział w pracach przygotowawczych.
To, tyle informacji bieżących. W czasie trwającej dyskusji - my zaglądamy na dwór.........

                                                                                 Prażone.
                                      Na zdjęciu kociołek..........a w środku przysmaki o których wspomniałem.
                                                       Widzimy płonące ognisko, a nad nim nasz kociołek........
Prażone
potrawa pochodząca z Zagłębia Dąbrowskiego. W Porębie w woj. śląskim co roku organizowany jest „Światowy Festiwal Prażonek”. Prażone sporządzane są z ziemniaków krojonych w plastry lub kostkę i duszonych w kotle ze smalcem, cebulą, kiełbasą, boczkiem, , przykrywane liściem kapusty lub ew. papierem śniadaniowym, które to następnie dociska się ściśle i szczelnie pokrywką dokręcaną na śrubę. Doprawiane odpowiednio solą i pieprzem. Klasycznie przygotowywane na ognisku w żeliwnym kociołku z dokręcaną pokrywką. Tyle krótkiego wprowadzenia w historię pieczonego ziemniaka w garnku żeliwnym. Różne nazwy ma ta przyprawa. na Pławach smakuje najlepiej. Zmiana lokalizacji - nie wchodzi w rachubę! Przy ognisku niezastąpiony Rysiu Frasz! Jeszcze go dzisiaj zobaczymy! Jego rola jeszcze się nie skończyła......
Na zdjęciu po prawj, górnej stronie - zdjęcie archiwalne ........a tam 3 kociołki!!!
To, proszę sobie uświadomić - ile osób było uczestnikami spotkania! Dodam, że to rok 2007! Rodzi się pytanie? Ile sala na Pławch mieściła osób? W następnym wejściu - potwierdzę swoje przypuszczenia.

                                                         Na parkiecie nasze pary taneczne.


To, jeszcze nie koniec.........


                                                                          
Teraz, już tak!
 
                                                                                                                                                     Zdzisław Gut