Tutaj znajdziesz informacje z wydarzeń roku 2015.

niedziela, 6 grudnia 2015

Barbórka 2015 - Brzezinka

Dzisiejsze obchody "Barbórkowe" wypadły w piątek. Zgodnie z wieloletnią tradycją członkowie Stowarzyszenia Górników w Brzezince i ich  rodziny uczestniczą w Mszy Świętej  w miejscowym kościele.
 

To tradycja i obowiązek tu być obecnym.
Ceremonię kościelną rozpoczyna wprowadzenie Pocztu Sztandarowego  Stowarzyszenia do kościoła.

  Górnicy w mundurach galowych. Barwne pióra  na czakach górniczych, medale i odznaczenia za wieloletnią, ciężką i  niebezpieczną pracę na piersiach górniczej braci. Nie wstydzą się wzruszenia.
Górnicy  to z zasady twarde i silne chłopy, ale nie jedna łza się w oku kręci.  Do końca Mszy atmosfera wielkiej powagi.
Dzisiejszą Mszę, celebruje Proboszcz Józef Święcicki, skupiając swoją uwagę na Świętej Barbarze patronce górników i ich ciężkiej pracy. Modli się za poprawę sytuacji w górniczej branży.


   Przypomnijmy sobie, że według legend św. Barbara była córką  bogatego poganina Dioskura z Nikomedii.

  Tak się zaczyna;
Ojciec nie chciał się zgodzić na przyjęcie przez nią chrześcijaństwa.  Kiedy dowiedział się, iż mimo zakazu
przyjęła wiarę, zamknął ją w wieży,  a następnie sam pozbawił życia. Został za to ukarany nagłą śmiercią, poniesioną od pioruna. Wydarzenia te miały miejsce w 306 r. Uważano, że chroni ona od nagłej i niespodziewanej śmierci oraz, że jej   wstawiennictwo pozwala zakończyć życie pojednaniem z Bogiem. To  przeświadczenie sprawiło  z kolei, że św. Barbara stała się bliska ludziom uprawiającym  niebezpieczne zawody, które narażały się na niespodziewaną śmierć. Za  swoją  opiekunkę obierali ją: górnicy, marynarze, murarze, architekci,  ludwisarze,   kowale, więźniowie, artylerzyści i minerzy.
Górnicy wierzą, że Św. Barbara ochrania nas, przynosi ratunek w razie nieszczęścia, a także wybawia dusze zasypanych górników.


Pamiątkowe zdjęcie.
Po zakończeniu uroczystości kościelnych wspólne zdjęcie przed kościołem w Brzezince.

Na zdjęciu Poczet Sztandarowy Stowarzyszenia 
Władysław Strasz, Mirosław Duc, Ryszard Flasz
Brzezinka 4 grudnia 2015
Po kliknięciu na zdjęcie można go powiększyć.

                                                                2015

Następuje przemarsz do Remizy Straży Pożarnej w Brzezince, gdzie rozpoczyna się druga część uroczystości. 

                

                        10 Jubileuszowa Karczma Piwna                                   

10 lat - to dużo... czy mało? To właśnie pytanie stalo się wyznacznikiem i inspiracją mojej relacji z tegorocznej Barbórki 2015.
Będzie dużo informacji  o naszych czonkach Stowarzyszenia - nie zapominając o szanownych zaproszonych gościach, którzy pojawili się na  naszym jubileuszu. Będzie dużo wspomnień i podziękowań.
Będzie to inna relacja z Karczmy Piwnej, bo często będziemy wracać do wspomnień początków działalności Stowarzyszenia.
Mniej skupię się na chronologii wydarzeń podczas dzisiejszej Karczmy Piwnej, więcej uwagi poświęcę cichym bohaterom wydarzeń na zapleczu święta.
To nasze święto i my stanowimy jego wartość. Święto ludzi ciężkiej i bardzo niebezpiecznej pracy. Bez nas górników, to święto nie ma żadnej wartości.
Pamiętajmy o tym. Poświęciliśmy nasze siły i zdrowie. Niejednokrotnie przepłacając to własnym życiem. To jest danina naszej pracy pod ziemią. I jak mam być szczery; brakuje mi zawsze tych elementów podkreślających charakter ciężkiej pracy górnika, lub jest to za mało eksponowane. Ordery, odznaczenia, to nie to samo - co praca i walka z żywiołem pod ziemią.
Z obrzydzeniem oglądam sytuację, podpinania się pod to święto ludzi nie mających pojęcia o pracy na dole.
Ciężka atmosfera wokół górnictwa przynosi złe emocje. Nie jesteśmy postrzegani tak, jak nam się to należy
i co tu mówić .....zasługujemy. Dlatego działalność naszego Stowarzyszenia podkreślająca przywiązanie do zawodu górnika jest godna uwagi. Mamy czym się pochwalić, kultywując stare, dobre czasy, ale ciężkie czasy.

W naszych szeregach jest wielu członków Stowarzyszenia, którzy przeszli szkołę życia w trudnych okresie.  Fedrowało się w sobotę i niejednokrotnie w niedzielę.Trudno nam teraz przyzwyczaić się do sytuacji zamykania kopalń - chociaż rozum mówi, że świat się zmienił i pewne sytuacje są nieuniknione.
Z uporem przypominam, przy każdej okazji o czasach mojej pracy zawodowej, gdzie szacunek do naszej pracy był zgoła inny.

Główna moja uwaga nie będzie  się dzisiaj skupiać na oficjelach, oddając im należyty szacunek z racji zajmowanego  stanowiska, czy naszej sympatii do nich. Oni są tylko   częścią naszej społeczności, ale to jest nasze święto - podkreślam to jeszcze raz i dla  niego poświęcę  dużo swojego czasu, przedstawiając nasze stowarzyszeniowe sprawy. Nasze trudne początki powstania Stowarzyszenia w oparciu o relację z dzisiejszej Karczmy Piwnej.
Przedstawię koleżanki i kolegów, którym Stowarzyszenie wiele zawdzięcza. Nie jest to dla mnie zadanie łatwe, bo mogę temu wyzwaniu nie podołać.  Podjąłem wyzwanie. Czy mi się to uda? Zobaczymy.


Karczma Piwna 2015 - Brzezinka

                  Powitanie Prezesa 

Dzisiejsze święto jest   okazją do podziękowań, dobrej zabawy, ale nie tylko.
Ze smutkiem przypominam słowa Przewodniczącego Władysława Piętki, wypowiedziane na dzisiejszej uroczystości; że nie wszyscy dzisiaj możemy   świętować.
Kilku naszych kolegów odeszło na "wieczną szychtę".
Ale Oni  dalej żyją w naszej pamięci, bo jak długo będziemy
o nich pamiętać, to  Oni  zawsze będą wśród nas.
Mam nadzieję, że to nie tylko słowa, a wiara, że tak jest w naszych sercach. Po tych słowach uczestnicy Karczmy Piwnej minutą ciszy uczcili pamięć o swych kolegach.


Kolega Przewodniczący swoim wystąpieniu podziękował osobom które szczególnie zasłużyły się w pracy na rzecz Stowarzyszenia:

Panu Józefowi Strycharskiemu za wiele lat pracy na rzecz Stowarzyszenia. Za wniesiony spokój, rozsądek, opanowanie i wiele poświęconego czasu i   nie  tylko czasu szczególnie w realizacji celów specjalnych wynikających z  zajmowanej pozycji.

Panu Andrzejowi Ryszce za wiele lat pracy na rzecz Stowarzyszenia. Za  wniesiony uśmiech, radość, rozwagę i zaangażowanie w załatwianie różnych  misji.
Panu Zdzisławowi Gutowi za krótką lecz owocną pracę w Zarządzie, i jakże   wspaniałą,  i nieocenioną pracę promującą naszą działalność i będącą   żródłem informacji. Pracę obejmującą prowadzenie naszej strony  internetowej.
Panu Władysławowi Ziajce za niezawodne zastępowanie Prezesa, poświęcony   czas i nie tylko czas, zawsze z optymizmem i ochotą podchodzenie do   zaplanowanych zadań.
Pani Helenie Setkowicz za 10-letnie prowadzenie naszej księgowości, wymagającej dużego nakładu pracy oraz zawsze wykazywane chęci do prac  nie tylko księgowych, ale również gastronomicznych.
Panu Kazimierzowi Rydzoniowi za ciągłą gotowość do pracy, za prace   wszelakie, za niezawodne zamykanie drzwi sal za ostatnim uczestnikiem,  niemal każdej imprezy.
Panu Marianowi Lichocie za zaangażowanie i wielokrotne przygotowanie "swojszczyzny" na nasze spotkania okolicznościowe.
Panu Marianowi Korczykowi za zaangażowanie, gotowość i udział w pracach Zarządu Stowarzyszenia.
Panu Leszkowi Tworusowi
za nieocenioną pracę przy różnego rodzaju remontach pomieszczeń stowarzyszeniowych. Za uśmiech, który nie znika jego twarzy.

 
                                                                                                                        Przewodniczący Stowarzyszenia
                                                                                                                                    Władysław Piętka


                                                     

Po okolicznościowym przemówieniu Przewodniczącego: następuje wprowadzenie Pocztu Sztandarowego Stowarzyszenia Górników w Brzezince. 




Na zdjęciu moment wprowadzenie Pocztu Sztandarowego Stowarzyszenia Górników w Brzezince.
Wprowadza kolega; Ryszard Flasz.
Wszystko zgodnie z zaplanowanym ceremoniałem.

 

Ten pan idący dziarskim krokiem: to dzisiaj najważniejsza figura. Prezes Karczmy Piwnej. Od jego decyzji: złej czy dobrej woli, zależy wszystko co się dzisiaj wydarzy! Jego władza jest absolutna. 

Zachowując wszystkie zasady obowiązujące na Karczmach Piwnych, konstytuuje się Wysokie a w sprawach piwnych Nigdy Nieomylne Prezydium. Werdykty bezdyskusyjne.
Przekonali się na własnej skórze ci, co nie wypełniali zaleceń Prezesa.

Uczestnicy spotkania zasiadają w dwóch rywalizujących ze sobą ławach, zwanych Ława Lewa, Ława Prawa.
Kontrapunkty to najważniejsze, po Prezesie, postacie   na  Karczmie Piwnej.
Oni przewodniczą ławom, prowadząc cały czas zabawę. To oni dbają o dyscyplinę w ławach, oni  będą wyznaczać zawodników do  poszczególnych konkurencji, a przede wszystkim tylko oni mają prawo  zwracać się bezpośrednio do Wysokiego, a w Sprawach Piwnych Nigdy   Nieomylnego Prezydium i tak było.


Rozlegają się słowa Hymnu Górniczego.
Karczma Piwna 2015 - otwarta.
Uchwałą Zarządu Stowarzyszenia nadane zostają

tytuły;
Honorowy członek Stowarzyszenia Górników w Brzezince

Prezes OMAG-u Łukasz Dziędziel,
Wójt Gminy Oświęcim Albert Bartosz 
Starosta  oświęcimski Zbigniew Starzec
 


Okolicznościowe przemówienia gości: nawiązujące do ich przeżyć osobistych, a związanych z tematyką górniczą. Brakuje  Starosty oświęcimskiego, który pojawi się pożniej.

Prezes OMAG Łukasz Dziędziel       Wójt Gminy Oświęcim  Albert Bartosz         Proboszcz Józef Święcicki

   Rok 2009 Starosta J. Kała                Rok 2010 Starosta J. Krawczyk            Rok 2015 Starosta  Z. Starzec 

Pozwoliłem sobie pokazać modelową formę współpracy między, naszym Stowarzyszeniem, a instytucjami działającymi na terenie Oświęcimia.
Na Karczmie Piwnej goszczą przedstawiciele wladz starostwa nieprzerwanie od kilku lat.

Powołanie polewojów piwnych, służby porządkowej, odebrana jest przysięga  i przyrzeczenie adeptów górniczych - z nazwiska i imienia wywołanych przez Prezesa.

Na zdjęciach u dołu uczestnicy dzisiejszej uroczystości. Jeszcze puste kufle, ale za chwile polewoje piwni ruszą do akcji.
Podana zostanie smaczna golonka, na którą z utęsknieniem czekają obecni.

                                                          Karczma Piwna 2015 - Brzezinka
                                                                     
Skąd się wywodzi?
Tradycja ta wywodzi się ze średniowiecza. Gwarkowie byli to udziałowcy  kopalni. Spotykali się  oni raz do roku, by dokonać rozrachunku rocznego, a jedynym miejscem, gdzie mogli się oni wszyscy pomieścić były karczmy. Przypominam, że nasi członkowie Stowarzyszenia, wzorując się na swych poprzednikach, też zaczynali od wypożyczonej knajpy na ten moment - podtrzymując dawne tradycje. Tradycja ta pochodzi (chyba) z  Austrii. Nigdzie tego nie można stwierdzić na 100%. Tyle krótkiego wprowadzenia. Piwo  było trunkiem, który stał się symbolem. Bez piwa nie można sobie   wyobrazić dzisiejszej uroczystości. Nie wiem, czy wszystkim wiadomo,
 że kiedyś były takie czasy - że piwowara który uwarzył złe piwo, topiono  potem w jego beczce.

Pierwsze toasty.

Kufel piwny Karczmy Piwnej 2015.
  Bez piwa nie można sobie wyobrazić dzisiejszej uroczystości.
Kolega Stanisław przy pracy.
Wszystkie kufle należycie wymyte
i można je wydać uczestnikom.

Wcześniej....kilka dni przygotowań, przechodzące w tygodnie.  Koleżanki i koledzy w akcji. Niedoceniona żmudna robota. Mariany i kolega Leon na pierwszej lini wydarzeń.
Pani Helena, pani Jadzia, pani Wiesia



Panie Kazimierzu, kto, jak  - nie  pan zasługuje na te dwa kufle piwa, które trzyma w ręku. To co pan robi na rzecz Stowarzyszenia jest tak wielkie, jak przyzwolenie pić na raz dwóch kufli.

Panie Władysławie, ile kilometrów pan zrobił, by przywieźć kilogramy towarów potrzebnych na dzisiejszą uroczystość? A, dzisiejsza Karczma Piwna, to tylko jedna z wielu imprez organizowanych przez Zarząd.
Panie Leonie - ile trudu trzeba włożyć - ile sił, by można z satysfakcją spojrzeć do zdjęcia?






Kolega Marian na pierwszym zdjęciu i kolega Marian na drugim zdjęciu. Wasz wkład w przygotownie imprezy jest nie do wyszacowania. Tego się nie da przełożyć na pieniądze.


             Dla kolegi Tadeusza
        Panie Józefie 100 lat 

By, dzisiejsza Karczma Piwna i wiele innych imprez, wycieczek mogło się odbyć - potrzebni są ludzie, którzy potrafią swój czas poświęcić dla innych. Pokazałem tylko namiastkę ich pracy, publikując zdjęcia, gdzie udzielają się dla nas. Zastanawiam się ile jeszcze "pary" w nich zostało?  Teraz nadszedł czas zabawy. Możemy się bawić, ale od czasu do czasu  pamiętajmy o ludziach "drugiego planu". Ich rzadko zobaczymy na przysłowiowym świeczniku.         


 Wracamy do historii - tak się umawialiśmy na początku.

Tak się zaczęło

Zebranie założycielskie Stowarzyszenia Górników, Emerytów i Rencistow Górniczych w Brzezince odbyło się
w dniu 16.12.2005.   Inicjatorami zebrania było kilkudziesięciu mieszkańców Brzezinki będący  emerytami, rencistami oraz pracownikami okolicznych kopalń. W trakcie   zebrania przyjęto jednogłośnie treść Statutu  Stowarzyszenia oraz  dokonano wyboru reprezentantów grupy założycielskiej Stowarzyszenia.                              

Od lewej - Władyslaw Ziajka, Andrzej Ryszka, Waldemar Bartz, Helena Setkowicz, Józef Strychalski, Władyslaw Piętka, Kazimierz Rydzoń
Na tym historycznym zdjęciu przedstawiam pierwszy
Zarząd Stowarzyszenia.

Zdjęcie zrobione kilka lat po powstaniu Stowarzyszenia,
przez prowadzącego stronę internetową.
Nieśmiale moje początki.

     Po dziesięciu latach, trzeba spojrzeć na dokonania Stowarzyszenia
i nie bać się powiedzieć - co myślisz! Jakie masz uwagi.
Ale  podkreślam wyrażnie już na wstępie; widziane z mojej perspektywy i tylko ja biorę odpowiedzialność za to co tu będzie powiedziane. Jeżeli ktoś z czlonków Stowarzyszenia ma ochotę zabrać głos - chętnie udostępnię mu możliwość wypowiedzenia się. Wiadomości, które przychodzą na adres strony  są ważne
, ale trzeba mieć odwagę, a tego nam napewno nikomu z nas nie brakuje i samemy powiedzieć co złe, a co dobre. Co zmienić?
Wracając do mojej kwesti - powiem:
dokonania są imponujące.
  Ale trzeba być w centrum wydarzeń stowarzyszeniowych, uczestniczyć w wycieczkach organizowanych przez Zarząd, bywać na imprezach, udzielać sie w pracach na rzecz przygotowania spotkań i dopiero wtedy można zobaczyć, ile przez tych 10 lat garstka ludzi dokonała.
Są wielcy.
Każdy z nas pytany... wyrazi opinie podobną do mojej, ale widzianą inaczej i  nie ma tu nic dziwnego - tak to powinno wyglądać. Na tym polega   pluralizm   wypowiedzi, czy spojrzenia na sprawy stowarzyszeniowe.

Ktoś zapyta: czemu nie pokażesz zdjęć z Karczmy Piwnej 2015, a opowiadasz o rzeczach już przeszłych?
Odpowiedź nie wydaje się trudna. Gdyby nie ci ludzie na zdjęciu - dzisiejszej uroczystości mogłoby po prostu nie być!
Tym osobom   przedstawionym na zdjęciu, należy się  szacunek.
Mogłem przecież napisać kilka banalnych zdań o dzisiejszej Karczmie Piwnej jak:

piwo lało się strumieniami, jak pięknie śpiewaliśmy, jaka piękna oprawa i puścić kilkanaście zdjęć - kwitując to zakończeniem......do następnej "Barbórki". To jest łatwe.
Ale oszukałbym sam siebie. Im należy się coś więcej.
Na to "imponujące" określenie - składa się tytaniczna praca ludzi kierujących Stowarzyszeniem.
  Wiem, że nie oddam trudu, zaangażowania i dziesiątek godzin poświęconych na przygotowanie różnego  rodzaju imprez, spotkań - tego się nie da oddać w kilku zdaniach. 
Ja skupiam się na przedstawieniu ogólnego zarysu działalności  Stowarzyszenia na przestrzeni lat, o których była mowa na początku mojej  relacji, widziane z pozycji szeregowego członka Stowarzyszenia, ale  podparte "stanowiskiem redaktora" jakie mam zaszczyt piastować w  Stowarzyszeniu, co nigdy nie ukrywałem - kosztem czasu jaki poświęcam na utrzymanie strony internetowej. Robię to dla tych ludzi, by ich dokonania były zauważalne i sprawiedliwie oceniane.
Wracając do "rzeczy" , było by mi dużo łatwiej, gdyby osoby kierujące Stowarzyszeniem zechciały się pochwalić same swymi dokonaniami.
Tak nie jest. Są skromni i to co robią traktują, jako normalne zajęcia nie widząc potrzeby z nimi się obnosić.
Zrobiliśmy im na "złość". Uchylając rąbka tajemnicy. Taka okazja nie szybko się nadarzy.
10 lat to; 120 miesięcy wytężonej pracy na rzecz Stowarzyszenia, to 120 x 360 dni: co daje imponujący wynik składający się na ich dokonania.
Stowarzyszenie liczy 106 członków. Są to ludzie różnych zawodów  górniczych.
poczynając od " Górnika" po Dyrektora kopalni.
10 lat istnienia Stowarzyszenia, to 3 kadencje Zarządu.
Skład Zarządu, przez te lata ulegał rotacji, co jest rzecza naturalną. Ale są osoby które mogą się poszczycić zaufaniem koleżanek i kolegów i   są wybierani przez kolejne 3 kadencje.
I o nich jest tutaj mowa.

 

Kolega Waldemar Bartz - nieżyjąca już legenda Solidarności, który przez 3 kadencje jest duchowo obecny.

Waldek {tak nazywał go Pan Kazimierz Rydzoń}, który miał wizję, że próba założenia Stowarzyszenia,
a skupiająca ludzi związanych z górnictwem się powiedzie! Że można zrobić .... coś z niczego.

Dwa lata trwały namowy kolegi Waldemara, by zaleźć ludzi, przekonać ich, pokusić się na podjęcie trudu założenia Stowarzyszenia pod nazwą: jaka do  dziś obowiązuje.
Główny inspirator powstania Stowarzyszenia, byłby napewno dumny, gdyby mógł zobaczyć swoj pomysł, którego kuntynuatorem są osoby o których mowa. Początki trudne. Spotkania barbórkowe odbywały się okoliczej restauracji, gdzie zbierała się grupa górników i obchodziła święto, które jest dla górnika, jak tlen w powietrzu.
Ale to nie zadawalało obecnych - myśleli o czymś więcej. Po 10 latach ich marzenia się dopełniły. Dziś jesteśmy świadkami Stowarzyszenia w pełnym rozkwicie. Osób zadowolonych z przynależności do niego. To dzięki tym ludziom; możemy się bawić na imprezach, wycieczkach, spotkaniach.

Trudny, a jakże szczęśliwy moment w życiu czlowieka, który osiągnął wszystko.

Przewodniczący Stowarzyszenia     Górników w Brzezince.
 3 krotnie wybierany na  funkcję Przewodniczącego Stowarzyszenia.
 
Pozwolę sobie przytoczyć tekst podziękowania złożony przez koleżankę, Jadwigę Pieczonkę, od członków Stowarzyszenia, zlożony na ręce Przewodniczącego. Wzruszający moment podczas dzisiejszej Karczmy Piwnej.

            

                     Pani Jadzia                                                        Tekst przemówienia {duży skrót}


Przypadł mi w udziale zaszczyt złożenia na ręce kolegi Przewodniczącego Władysława Piętki,  wyrazy podziękowania: od koleżanek i kolegów. 
Są naszym ukłonem za trud kierowania organizacją, jaką  jest nasze Stowarzyszenia. 
To 10 lat Twoich wyrzeczeń, godzin poświęconych na załatwianie różnego rodzaju spraw organizacyjnych. Podejmowania trudnych i odpowiedzialnych decyzji.

Łatwo Ci przez minione lata nie było i łatwo nie jest, ale dajesz radę i my potrafimy to docenić!
Podziwiamy Cię za profesjonalne podejście do pracy, jaką wykonujesz na stanowisku Przewodniczącego.
Za wzorowe kierowanie zespołem Zarządu Stowarzyszenia.
Podziwiamy Cię za upór i determinację, dla przezwyciężenia trudności z którymi spotykasz na co dzień.
Podziwiamy za sprawy organizacyjne na rzecz przygotowania wycieczek, spotkań, zabaw, wyjazdów na grzyby, czy dzisiejszej Uroczystej Karczmy Piwnej 2015.

10 letni okres Twojej pracy jako "pierwsza osoba Stowarzyszenia" - broni się samo! 3 krotnie wybierany na  Przewodniczącego - na kolejne kadencje. 
Mózg drużyny zwanej Zarządem Stowarzyszenia. Stowarzyszenia - które jest rozpoznawalne w środowisku  oświęcimskim. 

Z nieśmiałych początków powstania Stowarzyszenia 10 lat temu - uczyniłeś go prężną organizacją skupiającą brać  górniczą z okolicznych kopalń.
Stowarzyszenie liczy 106 członków. Są to ludzie różnych zawodów   górniczych. Zaczynając od Górnika po Dyrektora kopalni.

Godzisz  interesy młodego pokolenia czlonków Stowarzyszenia z interesami  wetereranów pracy górniczej, bo taki jest nasz przegląd pokoleniowy, co dodam .....nie jest zadaniem łatwym.
W podziękowaniu za wszystko co wymieniłam i czego jeszcze nie dopowiedziałam w  imieniu członków Stowarzyszenia i własnym: składam na Twoje ręce życzenia.
Życząc dużo zdrowia, które pozwoli Ci Władysławie  na kontynuowanie dzieła, jaką  jest Twoja praca na rzecz Stowarzyszenia.
Nagrodą dla Twoich dokonań jest uśmiech zadowolenia na twarzach uczestników - po zakończeniu różnego rodzaju imprez, zabaw, wycieczek, spotkań.

   Odśpiewano tradycyjne 100 lat .... dodam, że przez kilka minut.
 

  Zabawy dalszy ciąg









Zabawy, konkursy, lekcja alfabetu śląskiego, popisy wokalne i  wszystko to oceniane przez Najwyższe Prezydium, które za dobrą robotę   wynagradza, a za złą karze różnego rodzaju perfidnymi karami.
Atmosfera   fantastycznej zabawy na sali. Każdy uczestnik otrzymał kufel piwny, który   zabiera do domu.
Ale zabiera również przeświadczenie, że uczestniczy w  czymś ważnym.
Obchodzi uroczyście 10 lecie powstania Stowarzyszenia Górników w Brzezince.

Mówiłem, że trwa fantastyczna zabawa i to jest prawda. Gorzej o tym myślą ci nieszczęśliwcy na zdjęciu,
  doznają upokorzeń, które w sposób perfidny wymyśla Prezes nie mający litości.
Lepiej mu nie wchodzić w drogę. Unikać jego wzroku i wypełniać wszystkie jego polecenia.
Jak zadaje pytanie: grzecznie odpowiadać zdając sobie sprawę, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał.
Jest srogi. Sam świecę przykładem jego surowości: gdy na jego 3 pytania potrafiłem odpowiedzieć, zaledwie na "pół" pytania - na swoje usprawiedliwienie dodam:
pytania tak wrednie skonstruowane, że każda odpowiedź jest zła. Ale to tylko zabawa.
Dyby, czy koryto świni są namacalnym dowodem, że pomysłowość w zadawania kar jest duża.

 

 

 

 

 

 










Jeszcze wszyscy mają równe szanse, ale zwycięzca będzie jeden - kolega Piotr 3 krotny zwyciezca, znowu najlepszy. Król piwoszy. Trzeba jednak uwazać konkurencja nie śpi. Rewanż za rok. Trzeba będzie potrenować. Tata Krzysztof może być dumny z osiągnięć syna. Król piwoszy 2015. Zgrzewka piwa jako nagroda? Mało! Jak ma być tak dobry - to beczka byłaby do nie pogardzenia Panie Prezesie!


Zespół "Brzezinianki"

Zespół  powstał w 2001 r. z inicjatywy przewodniczącej KGW pani Ireny Krzemień, która pełni równocześnie funkcję kierownika organizacyjnego. Kierownikiem artystycznym jest Edward Syrek. Zespół zadebiutował na  Gminnych Dożynkach w Rajsku w 2001 r. Swoim występem uświetnił również  naszą Karczmę Piwną, gdzie dał popis swoich umiejętności. Panie w nowych pięknych strojach.
Jeżeli coś pomyliłem proszę mnie poprawić - nie jestem dobrze zorientowany.

 






              Finał dzisiejszego dnia

Życzenia i jeszcze raz życzenia. Karczma Piwna 2015 przechodzi do historii. Koledzy z Zarządu Stowarzyszenia na czele z Przewodniczącym, mają się z czego cieszyć. Kawał dobrej roboty.
Ale nie chcę być teraz w ich skórze i powiem - dlaczego? Ta Karczma, będzie wyznacznikiem następnej.
I nie da się już wytłumaczyć, że nie da się zrobić takiej samej o podobnej oprawie. Poprzeczka została zawieszona wysoko i nikt nie będzie przyjmował do wiadomości innego rozwiązania.

  






 

Koniec pięknego dnia. Wspólne zdjęcia. Fantastyczna oprawa. Do zobaczenia za rok

To z mojej strony wszystko. Jeżeli chociaż w części wypełniłem swoje zobowiązania o ktorych pisałem

na początku relacji, mogę sobie pozwolić na potężny łyk piwa z kolegą Krzysztofem.

Nie zapomniałem o życzeniach od kolegów z Kopalni "Janina" oraz z miejscowości Sarstedt. Dziękuję.

 

wtorek, 27 października 2015

    Walne Zebranie Stowarzyszenia Górników w Brzezince

 




24 października 2015,  odbyło się Walne Zebranie Stowarzyszenia Górników w Brzezince.

Moment powitania czlonków Stowarzyszenia,
przez Przewodniczącego Władysława Pietkę.
Sprawy proceduralne.


Uczestnicy Zebrania

Na dzisiejszym Zebraniu Zarząd Stowarzyszenia w osobie Przewodniczącego, przedstawil informację
o zamierzeniach Stowarzyszenia na najbliższe miesiące.
Omówiono przygotowania do jubileuszowej Karczmy Piwnej, uświęcającą 10 rocznicę powstania Stowarzyszenia.
Omówiono przygotowania do Balu Sylwestrowego, organizowanego przez Zarząd Stowarzyszenia.
Podjęto Uchwałę, obniżającą składkę czlonkowską.
Ustalono termin 6. luty 2016 - Zebranie Sprawozdawcze za rok 2015, połączony z Biesiadą Noworoczną.

Zebranie zakończono.

Opracowano na podstawie relacji i zdjęć, kolegi Władysława Ziajki.

 

czwartek, 27 sierpnia 2015

           Wycieczka na kopalnię "Guido"                   
            

                                                      Zdjęcie zbiorowe - grupy czerwonej

 Kopalnia "Guido" założona została w 1855 roku przez hrabiego Guido Henckel von Donnersmarcka.
Po II wojnie światowej znalazła się na terenie  KWK „Makoszowy”. W 2007 roku ponownie otwarto „Guido” dla  turystów.
Nasza wycieczka - od razy dodam bardzo udana i ciekawa
wypadła w środę w połowie tygodnia.
Kto miał ochotę - pojechał do Zabrza i nie żałował.
Po zwiedzeniu kopalni, jeszcze po drodze przejazd kolejką
w Chorzowie.

Maszyna wyciągowa i stanowisko maszynisty wyciągowego.
Dzisiejsze maszyny wyciągowe wyglądają inaczej.

Potężne silniki elektryczne, potężne moce, stanowisko maszynisty - to kabina hermetyczna w której znajduje się aparatura naszpikowana elektroniką.
Proszę sobie wyobrazić, że taka nowoczesna maszyna wyciągowa, zastępuje maszynistę we wszystkich jego działaniach. Maszyna "sama jeżdzi", a maszynista pełni funkcje kontrolne. Oczywiście nowa o nowoczesnych maszynach wyciągowych.Na część naziemną kopalni składa się budynek nadszybia szybu „Kolejowego” oraz stalowa wieża z mechanizmem wyciągowym produkcji  firmy AEG, z 1927, do której niestety nie było nam dane zaglądnąć . Pod pretekstem prac budowlanych na powierzchni, dostęp do do maszyny  wyciągowej został nam zablokowany! Szkoda, bo zobaczyć pracę  maszyny  wyciągowej w ruchu - to nie lada gratka.

 
Cel naszej podróży Poziom 320 m. - to  kopalnia w pełnej okazałości. Turysta musi się tutaj nieco wysilić – trasa liczy około 2,5 km, za to można z bliska zobaczyć pracę kombajnu węglowego i poznać tajniki zawodu  górnika i tylko tą trasą się dzisiaj zajmiemy z prostej przyczyny - tam jest cel naszej wycieczki.
W 2012r. uruchomiono podwieszaną pod stropem przekopu kolejkę górniczą, którąturyści pokonają ok. 400 metrów - będzie o niej mowa w innym miejscu.



Wycieczka w dniu 26.08.2015 - to już historia. Pobieranie chełmów górniczych.  Niestety nie dysponuję zdjęciem grupowym tzw. całej {zielonej} grupy pierwszej - po prawej stronie.

Zaczynamy naszą przygodę od poznania miłego przewodnika, który będzie nas oprowadzał po kopalni. Pobieramy chełmy górnicze i możemy zjechać na poziom 320 metrów.


Oczekiwanie na zjazd na poziom 320 metrów, ze zrębu szybu.
Poziom - zrąb. Tutaj dzisiaj będziemy zaczynać naszą przygodę z kopalnią.
Na zdjęciu sygnalista szybowy

przed wrotami szybowymi.
 8 osobowej klatce szybowej zjazd w dół na poziom 320.
Szyb o średnicy 4 metrów, klatka 3 piętrowa.
Szybkość maszyny wyciągowej: 4m/s w czasie jazdy ludzi.
Szybkość turystyczna.

Poziom 320 m - podszybie



 


Na podszybiu wita nas obrazek, który chwyta za serce.
Wiemy ...że to atrapa.
Daje, jednak wyobrażenie o katorżniczej pracy tych zwierząt!  Transport
w dół kopalni konia pod klatką przyprawiał te zwierzęta o ciężkie przeżycia.
Ale dopiero dramat zwierząt, tak naprawdę - tu się zaczynał .

W głębinach kopalń przejmowały najcięższe prace, wykorzystywano  je głównie do transportu urobku pod szyb i dostarczania pustych wózków  do przodków.


 

Idziemy dalej....
pytamy napotkanego górnika o drogę
  - ruszamy. Mamy nadzieję, że spotkamy Skarbnika. Kopalnia bez Skarbnika, to nie kopalnia.
Idziemy  pięknie oświetlonym chodnikim zdając sobie sprawę, że to miejsce tak wygląda na potrzeby zwiedzających.
Rzeczywistość kopalniana jest inna!
Czy zdajecie sobie sprawę, że tego wszystkiego moglibyśmy nie zobaczyć!
Wobec prowadzonej od początku lat dziewięćdziesiątych restrukturyzacji górnictwa, ówczesne Ministerstwo Gospodarki starały się o wykreślenie szybu "Guido" z rejestru zabytków, by umożliwić jego zasypanie.
Mimo braku zezwolenia na zasypanie - częściowo zasypano poziom 320 i zdemontowano większość muzealnych urządzeń.
Tak, jak swego czasu postąpiono na "Janinie", gdzie pracowałem. Nadgorliwcy, bez wyobraźni pocięli maszynę wyciągową - parową
na "chodzie", która dzisiaj mogła być jedną z największych atrakcji w Polsce! Zniszczyli wieże szybową.
Wiem, że na kopalniach pracowali i piastowali najwyższe stanowiska ludzie z wiedzą,
wyobrażnią o których się mówi z głową na karku. Ale, ilu ludzi zajmowalo najwyższe stanowiska, bez przygotowania zawodowego, bez należytej wiedzy, ale z możliwością podejmowania ważnych decyzji,
które są już nieodwracalne.
Niszczeniu obiektu zapobiegła decyzja generalnego konserwatora zabytków, który w 2000 r. uznał "Guido"
za unikatowy zabytek w skali  europejskiej. Po kilkuletnich staraniach miasto wykupiło teren, na którym położona jest kopalnia.

     Spotykamy Skarbnika

Kto to był {jest}Skarbnik?
Skarbnik
miał troszczyć się o podziemne skarby.
Mógł przyjmować postać konia,kozy, myszy, psa, pająka.
Czasami pojawiali się pod postacią człowieka. Wówczas był ubrany w mundur i miał  laskę sztygarską. Aby go można było poznać trzeba było być bardzo  spostrzegawczym. Bo miał jedną nogę ― stopę człowieka, a drugą ― końskie  kopyto.
Nie pozdrawiał on górników. To milczące  zjawienie  miało być jedną z oznak, po których można go było rozpoznać. Skarbnik występował zwykle z fajką,
a gdy zażądał  ognia, nie wolno mu go było podać ręką, bo skarbnik mógł ją urwać. Nie znosił bezpośredniego zetknięcia  z ludzkim ciałem. Ogień należało mu podać na łopacie  lub na rękojeści kilofa.

Gdy przybierał postać myszy, ich ucieczka w stronę  szybu zwiastowała jakieś nieszczęście, pożar lub zawał.

Pozdrawiamy Skarbnika górniczym pozdrowieniem; "Szczęść Bożę", jak nakazuje  obyczaj  i uchylane
z tego powodu kaski były znakiem, że górnicy  zdają sobie sprawę, że na dole potrzebują wsparcia i opieki.

Skarbnik nie odpowiada, jak to w jego zwyczaju.......po długiej chwili grzecznie, ale surowo zapytał naszego Przewodniczącego
- dlaczego tak mało górników i ich żon tutaj ze sobą przywiozłeś?
Zapytał, czy nie stać Was na opłatę za wycieczkę, bo macie niskie emerytury i musicie dorabiać w ten dzień?
Kazał winnych zaniechania ukarać na najbliższej Barbórce.  O rodzaju kary,  ma zadecydować Wysokie,

a w Sprawach Piwnych Nigdy Nieomylne Prezydium.
Zapytał dlaczego zastępca Przewodniczącego robi takie "słabe" zdjęcia, że nie można ich póżniej na stronie publikować? Kazał się zastanowić nad kupnem nowego aparatu fotograficznego.
Zapytał dlaczego "Redaktor" nie ma godnych warunków pracy,  nie ma zarezerwowanego miejsca przy stoliku na Barbórce, by mógł dobrze czynić posługę, a wiecznie jest przesadzany tyłem do wydarzeń?

Zastanawiam się skąd Skarbnik to wszystko wie?
Żonom obecnych tu górników nakazał dbać o swoich mężów, bo Oni pracowicie wypełnili już swój obowiązek pracy pod ziemią i należy, Im się duży szacunek!

Teraz bezpiecznie mogliśmy udać się na "felezunek".

"Felezunek" czyli podział pracy. Był to wydzielony fragment chodnika, w którym znajdował się stół, przy który zasiadał sztygar i kilka ławek dla załogi i tutaj następował podział pracy dla poszczególnych górników.

 
Na zdjęciu  grupa czerwona zapoznająca się z planem dzisiejszego zwiedzania

Jeszcze idziemy wyprostowani, ale dobre warunki się kończą. Za chwilę trzeba
zgiąć kark i dostosować się do rzeczywistości! W takich warunkach przez wiele lat pracował Twój tata i ojcowie innych tu obecnych córek, czy synów! Przesłanie skierowane do pani w czerwonym hełmie.


Elementy starego kombajnu ścianowego

Widzimy elementy infrastruktury górniczej. Gdy, Przewodnik uruchomił  urządzenia - dał namiastkę przedsionku piekła.

Huk, pył i symulacja trzasków kruszącego się węgla - na nie przyzwyczająnych osób
- robi duże wrażenie.









              Elementy przesypki. Kruszarka. Wóz do załadunku urobku
Przypominam, że zdjęcia można powiększyć!




By dojść do ściany wydobywczej, czy chodnika - trzeba się trochę natrudzić. Górnik w drodze do pracy musiał pokonać nieraz kilka kilometrów, obciążony ekwipunkiem własnego wyposażenia i narzędziami potrzebnymi
do wykonywaniu prac górniczych. Były to ciężary spore. Dlatego powstał pomysł transportu kolejką podwieszaną

Na "Guido" widzimy na zdjęciach kolejkę o łącznej długości  360 metrów zainstalowaną w tzw. przekopie wentylacyjnym, będącym jedną z dwóch głównych wyrobisk tego poziomu. Na początku i na końcu trasy zamontowano stacje wsiadania i wysiadania.

Tak łatwo nie jest. Podróż kolejką "zamazuje" rzeczywistość. Własne nogi były długo i dalej są "przewożnikiem" dołowym.

Kolejka  ma osiem wagonów, do każdego wejdą cztery osoby.  Jak przekonują przedstawiciele kopalni, jest to prawdopodobnie jedyna w Europie podwieszana kolejka górnicza udostępniona turystom.



Zdjęć nie rozjaśniałem. Chciałem, chociaż częściowo uchwycić rzeczywistość. Te gigantyczne urządzenia , uruchamiane przez przewodnika wywołują niezwykłe wrażenie.

W akcji kombajny ścianowe

  Obudowa zmechanizowana
Składa się z powtarzalnych sekcji ustawionych obok siebie wzdłuż całej ściany, urządzeń stabilizujących obudowę agregatu zasilającego oraz zbrojonych przewodów wysoko - ciśnieniowych.
Długo, a może do tego czasu trwa powtarzany mit o górnikach: ludzie
od łopaty!
Tu na ścianie pracują fachowcy o dużym stażu i wiedzy technicznej. Takie czasy! Tu nie ma miejsca dla ludzi bez przygotowania i wiedzy   technicznej.

Starałem się pokazać i oddać poprzez publikowane zdjęcia atmosferę pracy górnika. Wiem, że to jest niemożliwe, ale sądzę, że podstawowa wiedza wśród uczestników nie pracujących na dole - zostanie zachowana.


Tu, już........

Hala Pomp to  najgłębiej położone miejsce do kameralnych spotkań w tej części świata. Niepowtarzalny klimat gwarantuje surowy, kopalniany wystrój, zachowany dzięki ceglanemu stropowi i ociosom, odsłoniętych w trakcie prac remontowych. Wyjątkowe piwo.

Po wypiciu piwa, jak nakazuje tradycja - czeka nas przemarsz pod szyb i wyjazd klatką na powierzchnię

Ostatnie zdjęcia z podszybia 320 metrów. Wyjazd na powierzchnię.

Wyjazd
Koniec naszej przygody z kopalnią "Guido". W rozmowach uczestnikami wycieczki - jawi się nowe spojrzenie na pracę górników. Szacunek, poważanie dla trudu pracy.

"Zwykły" uczestnik wycieczki, może co najwyżej pooglądać jak pracuje górnik w telewizji, albo przy odrobinie szczęścia trafi na jakiś "dzień otwarty" i będzie mógł zjechać na dół.
Nic jednak nie odda tak dobrego obrazu, jak samemu zjechać na dół.
Zobaczyć na własne oczy, usłyszeć na własne uszy

trzask kruszonych skał pod naporem górotworu.
Zobaczyć urządzenia górnicze w ruchu.


Po drodze do Oświęcimia zaglądamy do Chorzowa.
Przejazd "Elką"



Romantyczny przejazd Elką, Świetny widok z góry na park.
Wycieczka trochę krótka przejazd trwa około 8 min. Są krzesełka i gondole.
Obowiązkowa rzecz będąc w pobliżu Chorzowa. Cena 15 zł nie jest wygórowana i warta przejazdu.


Do zobaczenia. Przypominam że w "Galerii" jest więcej zdjęć.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Pławy - Prażone 22.08.2015

17.08.2007 po raz pierwszy spotkaliśmy się na Pławach, od tego momentu w kalendarzu stowarzyszeniowym to stała pozycja, od ktorej Zarząd Stowarzyszenia zaczyna plany na kolejny rok.
O spotkaniach na Pławach napisałem i pokazałem,  poprzez publikowane zdjęcia .....wszystko.
Trudno mi jest  wychwycić coś nowego. Tradycji się nie zmienia. Tak mówią.  Każde odejście... od niej to kiepski pomysł.
Koleżanki i koledzy, którzy przychodzą mogą spodziewać, że scenariusz będzie podobny do poprzedniego spotkania.
Na tym polega tradycja - jak najmniej zmian lub wcale.

Ci, którzy tu przychodzą wiedzą, czego należy oczekiwać. Proste stoliki, twarde krzesła i kameralna sala.
Trochę ciasno, trochę duszno, gwar - ale przecież nie od dzisiaj wiadomo, że to miejsce ma swój specyficzny urok.
  Jest czymś, co przyciąga koleżanki i kolegów do spędzenia czasu w miłej, przyjaznej atmosferze.

Czas na plotki w gronie przyjaciół. Rodzi się obraz sielanki.Jest tu grupa osób o której możemy powiedzieć
w "ciemno", oni przyjdą i będą bawić się dobrze.

Gospodarze - czyli Zarząd Stowarzyszenia dokładają starań, by czas spędzony tutaj, był zapamiętany
na długo - taki komentarz dałem do poprzedniego spotkania i on pasuje do dzisiejszego. Nic nie zmieniam!

Jak tradycja, to tradycja. Przewodniczący, Kolega Władysław Piętka otwiera spotkanie.
Życzy dobrej zabawy, dziękuje osobom, które pomogły przy organizacji spotkania.
Przypomina o planowanych jeszcze w tym roku imprezach stowarzyszeniowych
i ....zaczynamy.
Na dworze dwa duże garnki, pełne ziemniaków i dodatków.
Porównując ze zdjęciem poniżej ...wychodzi mi na to: że ktoś nam "buchnął"  jeden garnek?



Na to zdjęcie powołałem się na wstępie.
Historyczne zdjęcie z roku 2007.
Nieżyjący kolega Wiesław.  Wspomagający mnie zdjęciami ze swojego aparatu fotograficznego. Aparatu fotograficznego z tzw. wyższej półki - który był jego dumą. Jego hobby,
to fotografia. Potrafił godzinami opowiadać o tej trudnej sztuce robienia dobrych zdjęć.
Wiele zdjęć eksponowanych na stronie - to.. Jego zasługa.



Uczestnicy spotkania na Pławach - sierpień 2015.

Zaglądamy na tzw. pole i widzimy, że trwają przygotowania do podania dania głównego.





"Cykl produkcyjny" pieczonego ziemniaka. To dla laików.
Jeszcze czas na plotki i ... zaczynamy

 


Ile można się dowiedzieć ciekawego?



Chwila oddechu, po daniu głównym dzisiejszego wieczoru.

Tylko na małą chwilkę.
Kto się oprze, gdy Pani Helena i Tadeusz zapraszają  do tańca? Odpowiedź jest jednoznaczna.

Nikt!
Nie ma na co czekać. I, tak się dzieje.
Pierwsze pary na parkiecie.



Poczet par tanecznych.





                    Gdyby, ktoś odniósł wrazenie, że to koniec dzisiejszej zabawy - jest w wielkim błędzie!

Zdjęcia poniżej, które prezentuję  mogą przyprawić osoby wrażliwe o bezsenne noce.

Obowiązkiem każdego uczestnika dzisiejszego spotkania, było dobrze zjeść, dobrze się bawić,
a nad tym wszystkim czuwali koledzy na zdjęciu.

Zdaję sobie sprawę, że tu przesadziłem - ale, taka była moja intencja. Widoki nie są przeznaczone dla dietetyków i osób liczących kalorie, przed każdym posiłkiem.

Teraz, to naprawdę koniec. Ostatnie rozmowy na świeżym "póżno - wieczornym" powietrzu i do ....... zobaczenia!
Dostęp do zdjęć w "Galerii" z poziomu "Imprezy na wolnym powietrzu"

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Ognisko na Pławach

6 czerwca 2015, jak co roku spotykamy się na Pławach. Tradycji musi stać się zadość.

Jak co roku scenariusz podobny. Na tym polega tradycja - jak najmniej zmian lub wcale.
Ci którzy tu przychodzą wiedzą, czego należy oczekiwać. Proste stoliki, twarde krzesła i kameralna sala.
Trochę ciasno, trochę duszno. ale przecież nie od dzisiaj wiemy, że to miejsce ma swój specyficzny urok.
  Jest tym czymś, co przyciąga koleżanki i kolegów do spędzenia czasu w miłej, przyjaznej atmosferze.

Czas na plotki w gronie przyjaciół. Rodzi się obraz sielanki.
Gospodarze - czyli Zarząd Stowarzyszenia dokładają starań, by czas spędzony tutaj, był zapamiętany na długo.

Jak tradycja, to tradycja. Przewodniczący, Kolega Władysław Piętka otwiera spotkanie.
Życzy dobrej zabawy, dziękuje osobom, które pomogły przy organizacji spotkania.

W skrócie nakreśla plany Stowarzyszenia do końca roku.
Informuje o wyjeździe na grzyby 17 września do Leśnej, oraz drugiej wyprawie na grzyby w rejon Zielonej Góry.
Przypomina, że  w tym roku mija 10 lat działalności Stowarzyszenia. Nawiązuje do przygotowań barbórkowych i planowanej Zabawy Sylwestrowej. Kalendarz bardzo napięty i bogaty w wydarzenia.

Propozycja do dyskusji;  czy w tak bogatym w wydarzenia stowarzyszeniowe, zmieściłaby się wycieczka nawiązująca do etosu naszej pracy - wycieczka na Kopalnię "Guido" w Zabrzu?
Jako plan awaryjny, gdyby nie "wypaliły" wycieczki na grzyby.
Pytanie skierowane do Zarządu Stowarzyszenia i "samego" Prezesa?

Byłby to sentymentalny powrót do wspomnień naszej pracy.
A dla  osob towarzyszących  górnikom: dowód, że tam na dole nie piło się kawy i nie było  czasu...na śniadanie. Takie pojęcia w górnictwie nie istniały!

Wracamy do tradycji w tle:
 jako "teraźniejszy stowarzyszeniowy Gall Anonim" tradycyjnie będę opisywał te wiekopomne wydarzenia, które przed nami.

Nawiązując do do mojego sławnego poprzednika, jak już go zaczepiliśmy - dodam, że gość opisywał wydarzenia na zlecenie. 

Czerpał z uprawianej przez siebie profesji korzyści materialne, co wcale nie było tajemnicą.
Starał się obiektywnie przedstawić "fakty" tak; by zadowolić swojego mocodawcę ....i siebie!

Ja nie mam takiego dylematu. Dlatego śmiem twierdzić, że moje relacje są bardziej wiarygodne.
Kończąc wątek kronikarski, zadam nieskromnie pytanie: który z nas bardziej "opowiadał pierdoły", które póżniej stawały się faktem historycznym?

 


  Dom Ludowy na na  Pławach
miejsce dzisiejszego spotkania.
            6 czerwiec 2015

Przypominam, że każde zdjęcie można powiększyć - klikając na niego








               Sala Domu Kultury na Pławach robi wrażenie.....ale to tylko gra pozorów.
Zdjęcia, gdy  pokazana jest głębia obrazu mogą
zamazać rzeczywistość, ale przecież o to mi właśnie chodziło.    Wzoruję się przecież na "wielkim kronikarzu", on też Chrobremu "kadził" i dobrze na tym wyszedł. Przynajmniej tak  mu się wydawało do czasu.


Ostrzeżenie!
  Te obrazy mogą
u jaroszy i dietetyków     wywołać trwałą niezdolność do przyjmowania pokarmów.
Rodzi się pytanie?
Rozsądek - czy żołądek?
My posiadamy jedno i drugie - lubimy dobrze zjeść i ..........co?
Nie liczymy kalorii. Serwowane dania są przeznaczone dla osób
nie mających żadnych kompleksów
My do nich  się zaliczamy i będziemy to powtarzać do znudzenia -  bo tak nakazuje tradycja spotkań na Pławach!
Nasze motto............................. dobrze zjeść, dobrze się bawić i czekać na następne spotkanie.
By jednak to wszystko mogło funkcjonować - potrzebna jest tytaniczna praca osób, nie tylko pierwszego planu.
Kolega Przewodniczący na wstępie o tym już wspomniał. Bez pomocy koleżanek i kolegów, których nie wymieniam....by przez przypadek kogoś nie pominąć - to spotkanie mogłoby się nie odbyć.
Kończąc ten wątek przesyłam pozdrowienia do miejscowości Sarstedt. Mamy tam wiernych sympatyków, którzy z uwagą obserwują nasze poczynania.

Widok na salę

Te obrazy pokazują dobitnie, jak w warunkach, gdy "ograniczenie przestrzeni" nie wpływa na komfort dobrej zabawy.

Można również "bezpiecznie oplotkować" wszystkich dookoła, bo siedzący obok niewiele słyszy.
Podkreślam; jest to specyfika tego miejsca, gdzie mam nadzieję - będziemy zawsze wracać.
Spotkania na Pławach mają swoich zagorzałych fanów. Ja również do nich się zaliczam.
Gdyby ich zabrakło w kalendarzu stowarzyszeniowym - byłaby to niepowetowana strata.

 

Poczet par tanecznych na zaimprowizowanym parkiecie

By, tak pięknie można się bawić, potrzebny jest; kolega Stanisław ze swoją orkiestrą.

Prowadzenie zabawy; śmiem nazwać: perfekcja!

                                                             Zgadza się, co do jednej sztuki

Finał dzisiejszego spotkania. Dietetyczne kiełbaski. Nadzór nad ogniem sprawują koledzy mający doświadczenie w tym fachu.

Kończymy nasze spotkanie. Proszę pamiętać, ze w tym roku wrócimy tutaj.
Znowu użyję tego powtarzalnego określenia: "tradycyjne prażone - czeka".

Zapraszam do "Galerii" i sondy.

środa, 20 maja 2015

Wycieczka na Zamek w Mosznej

Sezon wycieczkowy 2015 - otwarty.

Godzina 7.00 wyjeżdzamy poznawać ......uroki naszego wspaniałego kraju.
                                        Naszym celem jest - Zamek w Mosznej                                                      

O Mosznej krąży wiele legend i w każdej z nich tkwi ziarnko prawdy. Nasza podróż w te strony to wielka niewiadoma.
Z opisów na forach internetowych rodzi się bajkowy opis tego miejsca.  

I tak jest w rzeczywistości 

Zamek w Mosznej to 99 wież i 365 pomieszczeń, Zamek swym niesamowitym urokiem i bajkową architekturą,
a także  rozległym parkiem z kilkuset - letnimi dębami i lipami oczarowuje przybywających tu turystów. 

Trwa to tak długo, aż  zwiedzający nie odważy się przekroczyć pomieszczeń  zamkowych. Czar pryska.

Pomieszczenia udostępnione do zwiedzania, a dodam nieliczne - są przygotowane pod działalność  typowo komercyjną.
Wewnątrz zamku zwiedzający przechodzi przez restaurację, w następnym pomieszczeniu sala konferencyjna,
sala kinowa. Pani przewodnik niewiele ma do zaoferowania. Pobyt w wewnątrz zamku trwa krótko.

Kilka zdawkowych regułek wypowiedzonych przez przewodniczkę i jej "męka" z  uczestnikami wycieczki,

którzy wykupili bilety wstępu na tzw. zwiedzanie zamku... się kończy.
Za chwilę pani przewodnik z wyrażną ulgą, żegna uczestników wycieczki - życząc... nieśmiało powrotu

w te strony.

Szybko wychodzimy na zewnątrz - by napawać się pięknem Zamku i  jego otoczenia, by z powrotem poczuć niepowtarzalny czar tego miejsca, który został przez chwilę jakby....  zatracony.

Z zewnątrz jak z bajki.  Wnętrze natomiast pozostawia wiele do życzenia, ale nie za sprawą tego,

że jest  zapomniany i nikt się nim nie zajmuje.
Po prostu historia i II Wojna  Światowa oszczędziła go ze zniszczeń zewnątrznych, ale niestety już po wojnie sowieckie wojska dokonały dewastacji wewnątrznej części budynku.  Wtedy to większa część wyposażenia zamkowego wraz z obrazami, rzeźbami i  innymi dziełami sztuki została skradziona.

Tak, jak już nadmieniłem w wewnątrz zamku niewiele do podziwiania i zwiedzania, ale na zewnątrz dostajemy pełną rekompensatę. Sami zobaczycie - czym jest ten zamek i  jego otoczenie.

Rodzinne zdjęcie uczestników dzisiejszej wycieczki na tle zamku.
                
16 maja 2015 - Zamek Moszna
    Widok z okalającej łąki. W głębi widoczny zamek
         


Ja zabiorę  nas  w drogę nazwijmy, ją szumnie wirtualną - trochę inną, dłuższą trasą, która pozwoli nam docenić wartości parku okalający zamek.
Zaczynamy wycieczkę od nowa. Wszystko, to co do tej pory - idzie w zapomnienie.
Zaczynamy swoję przygodę przechodząc koło malowniczego jeziorka przynależnego do zespołu parkowego.

  Wchodzimy do innego świata.

                           Uczestnicy wycieczki podczas relaksowego spaceru









    Po kilku minutach drogi, o której wspomniałem: powinien wyłonić się  bajkowy zamek.
                                                          Tak, też się dzieje.



Budowla ma 365 pomieszczeń i 99 wieżyczek i otacza ją ogromny, dwustuhektarowy park słynący z dębów, rododendronów i azalii.
Choć potocznie bywa nazywany zamkiem, nigdy nie pełnił funkcji obronnych. Zbudował go  pod koniec XIX w. Franz Hubert von Tiele-Winckler, syn niezbyt bogatego  porucznika i dziedziczki olbrzymiej fortuny.
Państwo vonTiele-Wincklerowie mieli, oprócz fabryk i kopalni, także 33 posiadłości ziemskie.
Zdjęcie na tle tak pięknego zamku, to miła pamiątka.
Przypominam, że można na każde zdjęcie kliknąć, dla powiększenia.

      Tyle krótkiej i pobieżnej histori, by nie zanudzić

Jak zamek - to muszą być duchy

Jedna z nich jest związana z angielską guwernantką, która prosiła, bypo  śmierci mogła spocząć na wyspie,
w ojczystym kraju. Tymczasem  Wincklerowie pochowali ją na wyspie, ale w pałacowym parku.

Od tamtej  pory straszy. Więcej problemów nastręcza jednak duch służącej -samobójczyni.
Legenda mówi, że antenat właścicieli pasjami uwodził służące. Jedna z nich zaszła w ciążę, a gdy arystokrata odmówił uznania dziecka, z rozpaczy powiesiła się w parku. Nie wiadomo, ile prawdy jestw   legendzie. Winckler, o którym mowa, podobno nie mógł mieć dzieci.Ale  czymże, byłby zamek bez duchów i mrocznych opowieści?

Nadszedł czas, by wejść do komnat zamkowych.

Jest trochę zaskoczenia, ale trzeba pamiętać, ze różnego rodzaju zdarzenia, były udziałem tego miejsca.

Każdy "brał", co mu pasowało.








Nieliczne udostępnione eksponaty, co nie znaczy, że trzeba narzekać. Ale zwiedzający zadaje pytanie?

Zamek ma 365 pomieszczeń, a udostępnionych do zwiedzania jest kilka, które  pełnią funkcje zabytku
i służą wszechobecnej komercji.

Z opowieści Pani Przewodnik zapamiętałem:

jak to prosty  górnik poprzez swój entuzjazm, pracowitość, bardzo szybko awansował z "prostego  górnika" {podkreślała, to ze 3 razy} i stał się poprzez ślub
z właścicielką  .......dziedzicem ogromnej fortuny.

Brzmi, to jak bajka. Zadałem sobie trud i poczytałem z różnego rodzaju żródeł  wiadomości na ten temat. 
Szybki awans społeczny "prostego górnika" - troszkę różnił się od opowieści pani przewodnik.  Ale, skoro opowieść brzmi jak bajka. A, bajka powinna zakończyć się ...morałem.

To idąc dalej nasuwa się analogia, do dzisiejszych czasów.  Nawet {trzymając się terminologi, pani przewodnik} "prosty górnik", pracując na którejś z kopalń, jak będzie pracowity, sumiennie będzie wykonywał swoje obowiązki, będzie usłużny i będzie miał jeszcze, do tego resztki entuzjazmu

- ma szansę ożenić się z żoną Prezesa, po spełnieniu oczywiście odpowiednich warunków, o których tu dyskretnie nie wspominam, bo żyjący Prezes jest przeszkodą.

Znając życie "prosty górnik"  awansuje.... najwyżej do stopnia przodowego na ścianie - bo to nie te bajkowe czasy!

Pod warunkiem jeszcze... że  Prezes nie wyśle go wcześniej na urlop górniczy.

O, ile mi wiadomo; nie istnieje w nomenklaturze kopalnianej stanowisko - "prosty górnik", bo już niedaleko do stwierdzenia, że istnieją krzywi górnicy.

Ale finał tamtej opowieści był jednak ..... prawdziwy.

Kończę, bo albo pani przewodnik się poplątało.....albo ja poplątałem wszystko?

Podróż po pomieszczeniach zamkowych szybko dobiegła końca.


Jeszcze ostatnie spojrzenie na zamek z drugiej strony i powoli, powoli zbieramy się do przejazdu na "Górę Świętej Anny".

Trzeba przyznać - niesamowite widoki

 

Druga część dzisiejszej wycieczki

Góra Świętej Anny– wieś w Polsce położona w województwie opolskim, w powiecie  strzeleckim,
w gminie Leśnica, na Górnym Śląsku. Część wsi leży na  stokach wzniesienia o tej samej nazwie, na którym niegdyś znajdowała się pogańska świątynia, a obecnie stoi bazylika i sanktuarium, z figurką  św. Anny Samotrzeciej.

Pierwsza  urzędowa wzmianka o istnieniu kościoła na Górze Chełmskiej pochodzi z  25 czerwca 1516 r. Został on wtedy przekazany pod opiekę proboszcza z Leśnicy.
Kiedy kult świętej Anny rozwijał się coraz znaczniej, hrabia  Melchior de Gaschyn sprowadził franciszkanów, i ci od roku 1656 objęli opiekę nad sanktuarium. Po kilkunastu latach rozbudowano kościół, a sto lat później pierwszy, drewniany klasztor został zastąpiony murowanym.

                            Tyle mówią wiadomości encyklopedyczne - ogólnie dostępne w sieci



Gdy zobaczyłem schody prowadzące do Sanktuarium - pomyślałem:
wyjdę, czy nie wyjdę. Teraz mogę zrozumieć wysiłek uczestników pielgrzymek, gdy po trudach i przebyciu dziesiątek kilometrów - przyjdzie im się zmierzyć z ostatnią przeszkodą, jaką są te strome schody!
Pełny szacunek.

Zdjęcia zrobione przed Sanktuarium

Mam do koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia apel: posiadasz zdjęcia i chcesz je udostępnić - przeslij je drogą elektroniczną na adres strony, a ja obiecuję, że je opublikuję. Pamiętajcie, że zawsze do każdej relacji wycieczki, spotkania, zabawy - mogę dograć Twoje własne zdjęcia!

Prezes Stowarzyszenia - podziękował uczestnikom za udział  dzisiejszej wycieczce.

Podsumował wycieczkę słowami: była piękna i tym miłym akcentem, ja również z Wami się żegnam.
Do następnego spotkania



 


środa, 22 kwietnia 2015

 Brzezinka 2015

74 rocznica wypędzenia ludności Brzezinki, Pław, Harmęż

i innych miejscowości w pobliżu Oświęcimia

22 kwietnia godzina 10.00. 2015 Brzezinka.

22 kwietnia 2014, mijęła 74 rocznica wypędzenia przez hitlerowskie wojska okupacyjne - mieszkańców Brzezinki, Pław, Babic, Broszkowic, Harmęż i Rajska. Na rozkaz Heinricha Himmlera wysiedlono okoliczną    miejscową ludność
W marcu 1941 r. w trakcie swej pierwszej wizyty w Auschwitz Heinrich Himmler podjął decyzję o rozbudowie obozu macierzystego KLAuschwitz oraz o budowie nowego obozu dla 100 tys. więźniów (Birkenau). W ciągu następnych dwóch miesięcy, ze wsi Pławy, Babice, Broszkowice,Brzezinka, Budy, Harmęże i Rajska wysiedlono  okoliczną ludność.
Wysiedlony obszar obejmujący też tereny wokół obozu w Auschwitz, z których ludzi wypędzono wcześniej nazwano "Strefą Interesów" obozu  i obejmował on 40 km kwadratowych powierzchni. Cały ten teren był stale patrolowany przez esesmanów z załogi obozu oraz miejscową policję i  Gestapo.



 22. IV. 2015 - Brzezinka

Początek  uroczystości upamiętniający ten smutny
i tragiczny czas  wyznaczono na  godzinę 10.00,
przy tablicach - Bramy Głównej Obozu w Brzezince.


Tablice zostały ufundowane przez Społeczeństwo Miasta 
i Gminę Oświęcim  22 kwietnia 2001

Koledzy ze Stowarzyszenia Górników w Brzezince
Władysław Piętka, Marian Korczyk, Tadeusz Pieczonka, Franciszek Miodowicz, Władysław Ziajka

Uroczystości składania kwiatów pod Tablicami Pamięci, upamiętniające dramat ludzi wypędzanych ze swych domów relacjonuję, od pięciu lat na potrzeby Stowarzyszenia Górników  w Brzezince.
Jestem  świadkiem kultywowania pamięci o tamtych czasach.
Jestem świadkiem zaangażowania ludzi, którzy chcą pokazać młodemu pokoleniu ogrom  cierpień - ludzi, którzy w ciągu jednej chwili stracili dorobek całego życia. Ludzi, którym wiekszości nie dane było tu powrócić.
Słowa nie oddają atmosfery wydarzeń odległych - już czasów.
Starsze pokolenie boleśnie dotknięte dramatem tamtych dni, powoli  odchodzi. 

                                        Brzmi to smutno... ale taka jest........ rzeczywistość. 

Ten podniosły nastrój zadumy i powagi psują.... przejeżdzające samochody, czy ciągniki rolnicze w czasie uroczystości - nie są one elementem skupienia i nie nadają powagi temu miejscu.
Dlatego trzeba cenić  i szanować - tych, którzy tutaj się pojawili, którzy swoją modlitwą i zadumą nad losem wypędzonych, przez kilka chwil się pochylili. Złożyli kwiaty i wspomnieli mroczne czasy okupacji.

Na zdjęciu; Poczet Sztandarowy Górników w Brzezince w drodze pod "Tablice Pamięci" usytuowane przy Bramie Głównej

 Okolicznościowe przemówienia

Proboszcz miejscowej parafii, ks. kanonik Józef Święcicki poprosił obecnych o modlitewne rozważania:

Ci, którym nieobca jest modlitwa niech przez moment wzniosą myśl ku niebu. Naszemu Panu, Ojcu Najświętszemu polećmy tych, którzy bezpośrednio doświadczyli tej tragedii, zarówno tych, którzy jeszcze są  wśród nas, jak i tych, którzy już zmarli.

                                                                 Delegacje składają kwiaty.

Kolega Andrzej Ryszka i przedstawicielki  Koła Gospodyń Wiejskich z Brzezinki

  

 




Kolega, Władysław Piętka i Władysław Ziajka  w imieniu Stowarzyszenia Górników w Brzezince, składają kwiaty przed tablicą upamiętniającą ten smutny i tragiczny czas dla wielu ludzi, których okrutna siła zmusiła  do opuszczenia swoich domów. Dla wielu z nich - nigdy nie było dane do nich powrócić.
Chwila zadumy.

poniedziałek, 16 marca 2015

Dzień Kobiet 8 marca {11 III} 2015 Brzezinka


To już czwarte spotkanie z paniami - członkiniami Stowarzyszenia Górników w Brzezince.

Na przyszły rok, będzie mały jubileusz.
Spotkanie organizowane w ramach Zarządu Stowarzyszenia. Krótka relacja z tego z spotkania ukazuje  się

z dużym opóżnieniem.

Było kilka powodów o których tutaj nie wspominam. Ważne, że jednak jest ślad z tego miłego spotkania.

Organizacja  spotkania - to pokłon panów nad trudną rolą kobiet związanych z branżą górniczą.

 Kobiet zatrudnionych na kopalni, żon mężów górników, czy matek synów pracujących, a  związanych z branżą górniczą.

Kopalnia, to nie miejsce dla słabeuszy. Trzeba mieć twardy, silny charakter, wykazać się uporem -  by podołać pracy na każdym stanowisku kopalnianym.
Panie w naszym Stowarzyszeniu Górników - odgrywają ważną rolę. Stanowią prawie 20% składu Stowarzyszenia.

Z ich zdaniem trzeba się liczyć. Są aktywne i ich pomoc na rzecz pracy dla Stowarzyszenia, jest nie do wycenienia.

Dzisiejsze spotkanie odbyło się w dniu 11 III 2015 w sali biura Stowarzyszenia Zarządu Górników
w Brzezince. 
Były kwiaty i życzenia od kolegów z Zarządu Stowarzyszenia. Było miło.

Jak nakazuje dobry obyczaj - panowie dzisiaj zamieniają się z paniami rolami.

Panowie do garów!

Tak brzmiało  przewodnie hasło.  Dzisiaj panie były  "obsłużone".  Panie mogły  przez chwilę zapomnieć o obowiązkach domowych.

Myślę, że panie będą miło wspominać dzisiejsze spotkanie.


Jak, już wcześniej wspomniałem; panowie z Zarządu Stowarzyszenia przygotowali przyjęcie. Jak wypadło?
Śmiem powiedzieć - dobrze.
Z relacji uczestników wynikało, że sprawy poruszane na dzisiejszym spotkaniu miały bardzo szeroki wachlarz zagadnień. Było miło i wesoło.
Szczegółów nie zdradzam. Tak wypada.
Ostatnie poprawki i oczekiwanie na Panie, które za chwilę powinny się pojawić ....






               Życzenia składane na ręce Pań.

 

Panie - uczestniczki dzisiejszego spotkania.

 Czyli za rok!

niedziela, 8 lutego 2015

Zebranie Sprawozdawcze Stowarzyszenia Górników

w Brzezince za rok 2014

 

Dzisiejsze spotkanie zostało podzielone na dwie części:

Zebranie Sprawozdawcze Stowarzyszenia w części pierwszej jest podsumowaniem spraw stowarzyszeniowych za rok 2014 i po jego zakończeniu; druga część spotkania - o ładnie brzmiącym tytule:                                                                   "Spotkanie Noworoczne".

Zebranie otwiera kolega Przewodniczący Stowarzyszenia Górników w Brzezince; Władysław Piętka.
Sprawy proceduralne. Sprawy bieżące dominują na dzisiejszym Zebraniu.

Składa podziękowanie Zarządowi Stowarzyszenia, za trud jaki ponoszą w pracy na rzecz Stowarzyszenia.

Podziękowania dla koleżanek i kolegów ze Stowarzyszenia, za pomoc w przygotowanie różnego rodzaju imprez.
Podziękowania dla sponsorów. { na mój osąd niektórzy bardzo symbolicznie do tego podeszli - żart }  Przedstawienie planu pracy Stowarzyszenia na rok 2015. Głosowania. Podjęcie Uchwał. Wolne wnioski.
           Tak w telegraficznym skrócie przedstawiały się sprawy dotyczące dzisiejszego Zebrania.

Zapomniałbym,  nikt nie podziękował Przewodniczącemu, a sam tego nie uczyni - za dziewięć lat prowadzenia Stowarzyszenia.

Prawdę mówiąc nie wiem, kto ma to zrobić i w jakich ramach to ma być ujęte... czy on tego oczekuje?
To, taka moja dygresja.
Postanowiłem w ramach rekompensaty za nasze zaniechania - przeprowadzić wywiad z kolegą Przewodniczącym. Pierwszy wywiad na naszej stronie. 

Zbliża się 10 rocznica powstania Stowarzyszenia i na stronie internetowej do tej pory cisza.
Chętnie posłuchamy co Przewodniczący, będzie miał do powiedzenia. Już od dzisiaj zaczynamy przygotowania  do wywiadu z Przewodniczącym.

Wracając do Zebrania Sprawozdawczego;

przebiegło  jak - to się potocznie mówi; atmosferze braterskiej przyjaźni i zrozumienia. To co Zarząd Stowarzyszenia chciał osiągnąć i przedstawić - osobą, a może inaczej dopowiem;  siłą perswazji kolegi Przewodniczącego prowadzącego Zebranie osiągnął....







Kilka obrazków z dzisiejszego Zebrania Sprawozdawczego Stowarzyszenia za rok 2014

 

       Spotkanie Noworoczne.


Druga część.... ta przyjemniejsza: to spotkanie po trudach wcześniejszych wyczerpujacych  dyskusji, głosowań - czyli po zakończeniu Zebrania Sprawozdawczego za rok 2014.
                        Jeszcze pusta sala.
Dobrym pomysłem było połączenie tych wydarzeń stowarzyszeniowych.
Nie chcę się narazić na śmieszność, ale odwrócenie zdarzeń czyli najpierw Spotkanie Noworoczne, a póżniej Zebranie spowodowałoby ..... być może jeszcze lepsze efekty?
Nie chcę dalej brnąć w niebezpieczne pomysły na przyszłość - skupię się na Spotkaniu Noworocznym i zachowaniu dotychczasowego porządku. Sala, jak zwykle przygotowana na przyjęcie gości.

Uczestnicy "Spotkania Noworocznego", które wydaje się..... już na stałe - może zadomowić się w kalendarzu imprez stowarzyszeniowych.

Nie mogłem dać większych formatów zdjęciowych, z powodu "rozmycia". Szczególnie będzie to widać "Galerii".














Poczet par tanecznych na dzisiejszej zabawie


Spotkanie Noworoczne Stowarzyszenia Górników w Brzezince dobiegło końca.