Tutaj znajdziesz informacje z wydarzeń roku 2013.

czwartek, 5 grudnia 2013

Obchody Dnia Górnika 4 XII 2013

 

    Kościół w Brzezince.
Spotykamy się w tym szczególnym dniu, na Mszy Świętej dedykowanej ludziom, którzy swe losy związali
z pracą pod ziemią. Górnicy, to nasza grupa zawodowa.

Na zdjęciu moment wejścia Pocztu Sztandarowego Stowarzyszenia do Kościoła w Brzezince.
Koledzy
w  mundurach górniczych, zajmują miejsca w ławach kościelnych.
Msza Święta w intencji ludzi pracy pod ziemią - to również przeżycie duchowe dla ich matek, ojców, synów, córek, a nawet wnucząt.

Na zdjęciu po prawej koledzy:
Marian Korczyk
Kazimierz Rydzoń
Władysław Ziajka

Po Uroczystej Mszy Świętej - przechodzimy do Remizy Straży Pożarnej w Brzezince.


   Sala Remizy Straży Pożarnej w Brzezince

Pięknie udekorowana sala Remizy Straży Pożarnej. Oczekiwanie na pierwszych gości dzisiejszej "Karczmy Piwnej". Tak, zawsze zaczynam relację z Karczmy piwnej,organizowanej przez Stowarzyszenie Górników
w Brzezince.

      Jeszcze puste stoły, ale za chwilę pojawią się pierwsi uczestnicy spotkania. Cisza, a za kilka minut gwar, ruch, śpiew  i okolicznościowe przemówienia.

Karczma Piwna 2013
Powitanie



Karczma Piwna 2013 - otwarta. Władysław Piętka: Przewodniczący Stowarzyszenia w krótkich zdaniach, dokonuje powitania przybyłych uczestników dzisiejszej imprezy.  Pozdrawia zasiadujących na sali, jak również za stołem prezydialnym. Wita honorowego członka Stowarzyszenia Górników Wójt Gminy Oświęcim: Panią Małgorzatę Grzywa.
  Wita kolegów ze Stowarzyszenia kolegę: Władysława Ziajkę i Andrzeja Ryszkę. Wita wszystkich obecnych. Stół prezydialny w miarę upływu czasu zmieniał się. Przybywali i odchodzili kolejni goście dzisiejszego spotkania.
Po odegraniu hymnu górniczego, wspomina kolegów, którzy zakończyli swój "fedrunek". Odeszli na "wieczną szychtę". Minuta ciszy to symbol naszej pamięci.


                                                                Karczma Piwna 2013 - otwarta

Głos zabiera Pani Wójt Gminy Oświęcim: Małgorzata Grzywa.
Nawiązuje do tradycji górniczych pielęgnowanych przez nasze Stowarzyszenie.
Życzy dobrej zabawy. To co mówi jest przekonywujące. To trzecia jej obecność na Karczmie piwnej. Pani Wójt przyzwyczaiła się do nas i odwrotnie!
Po części oficjalnej czas na degustację golonka.
Porcja golonka nie do "przejedzenia". Na oko ważąca ponad kilogram. Z podziwem patrzyłem na idealną "linię" Pani Wójt, której ta olbrzymia dawka kalorii nie zaszkodziła! Mamy okolicznościowe powitania za sobą - czas na konkrety.


Za szczególne zasługi dla Stowarzyszenia uhonorowano trzech członków miejscowej braci górniczej: Adama Dybczaka, Władysława Strasza i Zdzisław Guta.  Dyplomy bez podpisu nadającego. Dobre i to!

Kufel Piwny 2013

Godło Stowarzyszenia Górników w Brzezince i druga strona - tańczący górnik

Specjalnie wyeksponowałem zdjęcia kufla piwnego roku 2013. Kufel - atrybut Karczmy Piwnej musi zająć miejsce na jakie zasługuje. Co warta jest jest Karczma Piwna bez kufla? 

Jak Karczma Piwna, to czas wspomnienia przeżytych chwil na kopalni. To również czas na zwykłe pogaduszki.

Uśmiech na twarzy jest oznaką dobrego humoru. To właśnie święto jest tak pomyślane, by rozładować troski dnia codziennego, przy piwie i dobrym jedzeniu. Co będziemy pamiętać z dzisiejszej Karczmy Piwnej? Spotkania z kolegami. atmosferę spełnienia misji. Mam na myśli naszą karierę zawodową. Będziemy pamiętać smak zimnego piwa i dania bez którego Karczma Piwna się nie obejdzie - golonka. A, nie chce się pamiętać o kłopotach jakie spotyka górnictwo. Żal, że tyle włożonego trudu przez lata naszej pracy pod ziemią idzie w zapomnienie. Co na to powiedzą "przodownicy pracy".

Na chwilę "odchodzę" z sali gdzie odbywa się dzisiejsza impreza. Co mnie do tego skłoniło? Już mówię:

 

Wracamy na salę. Co tutaj się dzieje?

Trwa zabawa. Dobre jedzenie i zimne piwo pobudza do ruchu.

Dyby dla niepokornych i konkurs picia piwa

Zawody kto szybciej przetnie "kuloka"

Tego można się uczyć od nas. Na kopalni nie tylko liczyła się brutalna siła, ale rozum, spryt. Czego nie brakuje moim kolegom biorącym udział w zawodach. Po kilku sekundach kulok jest przecięty - jak wygląda to u konkurencji?


Połowica nie przecięta, a starsi koledzy już odpoczywają!
Na przyszły rok - młodzi koledzy będą już mądrzejsi
o wiedzę, jaką wynieśli z tej bolesnej porażki.

Młodzi adepci dostali specjalną piłkę do cięcia drzewa.
Jak ona wygląda od strony technicznej, tego już nie muszę dodawać!
Do roboty trzeba się przygotować!

Jeszcze na zakończenie, kilka sprośnych kawałów górniczych i powoli, nie ubłagalnie Karczma Piwna zbliża się do końca.
Jaka ta Karczma była? Każdy mam nadzieję wyniósł coś pozytywnego. Coś, co go zainteresowało.
Spotkanie z koleżankami i kolegami po latach ciężkiej pracy jest nie do pogardzenia. Tu jest właściwa atmosfera do wymiany poglądów i wspomnień związanych z pracą na kopalni. Tu spotykają się ludzie wiedzący wszystko, na tematy górnicze.

Ostatnie pamiątkowe zdjęcia i Karczma Piwna 2013 - przechodzi do historii.

piątek, 4 października 2013

Wyjazd na grzyby - Praczka

O godzinie 5.00, "wystartowaliśmy" na drugą wyprawę na grzyby. Po, ostatniej przygodzie nastrój niepewności, był widoczny, na twarzach grzybiarzy. Pytanie podstawowe; są grzyby i jaką pogodą przywita nas Praczka? Przypominam, że nikt z uczestników wczorajszej wyprawy.... o miejscowości; Praczka, nic nie wiedział. Jechaliśmy w "ciemno". 

Miejsce wymarzone do zbierania grzybów. Lasy piękne. Cisza. Oprócz nas, nie spotkaliśmy innych grzybiarzy. Zbiory grzybów dobre. Pogoda dopisała. Posiłek, u Pani Danuty: smaczny i co najważniejsze: ciepły!

Że polskie lasy są piękne, niech świadczą zdjęcia. Urok miejsc, jest nie do oddania poprzez aparat fotograficzny. Samemu, trzeba to zobaczyć! Proponuję kliknąć na zdjęcie dla powiększenia.

Sa, też grzyby. Zdrowy las obfituje w różnego rodzaje grzybów i ich gatunków. Tych grzybów, akurat można nie jeść. Chyba, że ktoś się bardzo uprze. One raczej służą zwierzętom leśnym, jako lekarstwo na ich dolegliwości.

Proszę podziwiać! Ci, których wystraszyły prognozy pogodowe i komunikaty o braku grzybów w lesie - czują teraz zakłopotanie. Zbiory przeszły oczekiwania. Może się zagalopowałem? Zawsze można kupić po drodze, a w domu z dumą obnosić się ......pokazać zbiory!

Kolega, Andrzej triumfalnie powraca z lasu. O jego dokonaniach można, będzie dowiedzieć się w "Galerii". Tam, będzie więcej informacji.

hhhhhhhhhhhhhhhh

Prezentowane na zdjęciu "prawdziwki", są dla mnie uwieńczeniem trudów - oczywiście w pozytywnych znaczeniu - dzisiejszej wyprawy na grzyby. Sam byłem zaskoczony takimi okazami. Na pewno "tubylcy", kpią z takich okazów, ale dla mnie są to największe dokonania.

Posiłek na świeżym powietrzu, jest uwieńczeniem trudów wędrówki, po lesie.

Gorąca kaszanka i kiełbaski smakują rewelacyjnie. By, być precyzyjnych, po jednej kaszance i kiełbasce, na osobę, Trudno. Na przyszłość musimy zwiększyć "racje żywnościowe". I, to będzie mój postulat. Świeże powietrze wymusza inne zachowania i to trzeba, będzie uwzględnić. Jestem pewny, że na przyszły rok, odwiedzimy, to miejsce, bo tu warto.... przyjechać.

Panie Przewodniczący! Pojechaliśmy w "ciemno". A tu, taki sukces. Piękna pogoda, grzyby w lesie, dobry posiłek, doskonała atmosfera. Zadowolenie na twarzach uczestników. Czy muszę, jeszcze coś dodać?

Tak, muszę! Dogasające ognisko: to czytelny znak..............., że czas wracać do domu. A, szkoda!

 

wtorek, 3 września 2013

Prażone - Pławy. Dom Ludowy - 31 sierpień. 2013

Najpierw trzeba przygotować, by następnie coś zjeść. Cisi "bohaterowie", dzisiejszego spotkania. Nie wymieniam po imieniu - wszyscy się na tyle znamy, że byłoby to nawet nie na miejscu.

Prażone – potrawa pochodząca z Zagłębia Dąbrowskiego. W Porębie w woj. śląskim co roku organizowany jest „Światowy Festiwal Prażonek”. Tego do tej pory nie wiedziałem. Prażone sporządzane są z ziemniaków krojonych w plastry lub kostkę i duszonych w kotle ze smalcem, cebulą, kiełbasą, boczkiem, , przykrywane liściem kapusty lub ew. papierem śniadaniowym, które to następnie dociska się ściśle i szczelnie pokrywką dokręcaną na śrubę. Doprawiane odpowiednio solą i pieprzem.
Klasycznie przygotowywane na ognisku w żeliwnym kociołku z dokręcaną pokrywką. Tyle krótkiego wprowadzenia w historię pieczonego ziemniaka w garnku żeliwnym.

Wzorując się na innych stronach internetowych, gdzie pracodawcy muszą być przedstawiani w sposób nie budzący wątpliwości - " kto tu rządzi"  - mam na myśli na przykład stronę internetową Gminy Oświęcim, gdzie Pani Wójt, jest przedstawiona w każdych pozach: tu głaszcze dziecko po głowie, tam się uśmiecha, tu przemawia, tu .....mógłbym wymieniać w nieskończoność. To mnie pobudziło do działania. Postanowiłem wyrównać krzywdzącą dysproporcję w przekazie naszego Przewodniczącego Stowarzyszenia na naszej stronie. Od dzisiaj, zawsze będę poświęcał, Mu więcej uwagi. Wzorce trzeba brać od najlepszych. Kończąc miniserial z Panem Przewodniczącym; ostatnie zdjęcie - Mu poświęcone: Pan Przewodniczący tańczy z żoną. Czy to jest wazeliniarstwo, czy inna kryjąca się aluzja? Nie ma tutaj żadnych podtekstów. Wiadomo mi nie od dzisiaj, że Pan Przewodniczący nie pcha się na "afisz". Robi swoje i to widać.

Po "ziemniaczanej" uczcie; czas na popisy taneczne. Kolega Stanisław oraz nowa oprawa wizualna - na swoim stanowisku.

 

sobota, 22 czerwca 2013

Wycieczka do Zakopanego 14 - 15 czerwca 2013

Wycieczka dwudniowa. Tradycyjne miejsce u Pani Marii, z Murzasichla.

Ludźmierz


Wartości poznawcze i duchowe gwarantowane. Sanktuarium robi wrażenie.
Położony nad Czarnym Dunajcem Ludźmierz jest najstarszą wsią na Podhalu.
To tutaj, w nie istniejącym już dziś dworze, w 1865 r. urodził się poeta  Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
Jednakże największym skarbem miejscowości,   jest słynąca łaskami figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem, zwana Gaździną   Podhala.

 

Ludźmierz jest najstarszą parafią katolicką na Podhalu.  Jego historia sięga XIII wieku. Wiąże się z historią możnego rodu   Gryfitów, który już pod koniec XII wieku otrzymał mocą nadań książęcych, we władanie ziemię podhalańską.

Po zwiedzeniu Sanktuarium - kierunek; Zakopane.

Krótki pobyt w Muzeum Kasprowicza.

Zdjęcie zbiorowe uczestników wycieczki, na tle Muzeum Kasprowicza. Kasprowicz bywał w Zakopanem wielokrotnie, a kiedy w 1923 r. kupił   willę na Harendzie osiadł tutaj na  stałe. Zamieszkał w niej wraz ze   swoją żoną, Marią z domu Bunin (Rosjanką, którą poznał we Włoszech). Jego willa na Harendzie – a od 1950 r. muzeum jemu poświęcone, znajduje  się w połowie drogi między Zakopanem a Poroninem. Willę zbudowano na  stromym zboczu, u stóp którego przepływa potok Zakopianka. Wejście do   niej prowadzi przez werandę, z której roztacza się wspaniały widok na   pobliskie góry. Dom na Harendzie wybudował w 1920 r. góral Jan Kluś  Fudala z przeznaczeniem na pensjonat.

Cel dzisiejszej wycieczki: miejscowość Murzasichle. Gościna u "Pani Marii". Zaczynamy od zbiorowego zdjęcia.

Drugi dzień, to jeszcze krótka wizyta w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej, na Krzeptówkach.

To, już koniec przygody z pięknym Zakopanem. Wycieczka dobiegła końca - pozostały tylko - wspomnienia.


Na zakończenie zdjęcie, według mnie "bomba".

poniedziałek, 27 maja 2013

Spotkanie na Pławach. 25 V 2013

 




Spotkanie na Pławach
Zaczynamy od wielkiego "uderzenia na  wejściu". Każdego uczestnika   dzisiejszego popołudnia witają dwaj Panowie; Władysław i Kazimierz. Ich  zadaniem, było czuwać nad całością dzisiejszej imprezy.  Piwo na  wejściu, było przepustką  na salę. Sami, też  nie "wylewali za kołnierz".

Jak zawsze, albo inaczej......niekwestionowany lider - Prezes  Stowarzyszenia; kolega Władysław Piętka otwiera dzisiejsze spotkanie.  Wita uczestników, podaje kilka wiadomości dotyczących planowanej

 

Prezesi Stowarzyszenia, jak zawsze wiodą  prym na zaimprowizowanym parkiecie. 

Że, można się pięknie bawić - to widać na zdjęciach, które prezentuję. Z lekkością jak wykonywane były różnego rodzaju figury.  nie wstydzili, by się uczestnicy popularnego programu - "Tańca z Gwiazdami".

Wracając na parkiet,  to co  się na nim działo budzi wielki szacunek. Chcemy się bawić i to jest przesłanie dla organizatorów. Jest, dla kogo poświęcać swój czas i włożoną pracę.

Po emocjach tanecznych i degustacji "golonki", przyszedł czas na kiełbaski i pieczonego "oscypka". Kilka "rodzinnych" zdjęć na  zakończenie pracowitego wieczoru i finał:

 

wtorek, 14 maja 2013

11.maja. 2013 Wycieczka do Pszczyny - część I

Deszczowa pogoda z jaką przyszło się uczestnikom wycieczki zmierzyć w tym dniu - nie zepsuła dobrych wrażeń z pobytu w Pszczynie.

Już na wstępie dopowiem, że pobyt na Zamku w Pszczynie zaskoczył mnie pozytywnie. Nie spodziewałem się tylu eksponatów i sal tak pięknie pozostawionych potomnym. Bogactwo tutaj wyeksponowane robi wrażenie.


Jest 11 maja 2013 - deszczowo, my zaczynamy przygodę przez wieki: Zamek od wewnątrz;                                                                         Przez takie korytarze możni tamtych czasów przechodzili do swych apartamentów, a służba pilnowała, by być gotowa na spełnienie każdej zachcianki. Pana, Pani.
Podejrzewam, że bliskość tego Zamku powoduje, że większość uczestników naszej wycieczki, była tu paradoksalnie po raz pierwszy lub, jeszcze w czasach w szkolnych. Zastanawiałem się ile lat minęło, ale pamięć jest zawodna i jeżeli miałbym zgadywać..... stawiam na 4 klasę Szkoły Podstawowej. Czyli byłem bardzo, bardzo dawno. Z tamtych lat pobytu tutaj: pamiętam - wrzeszczącą nauczycielkę, która  rozwydrzonych chłopców - przywoływała do porządku.

      

  Przepych tego miejsca robi wrażenie

 Warto kliknąć na zdjęcie , gdzie uchwyceni zostali,  przez aparat fotograficzny uczestnicy wycieczki.


Proszę zwrócić uwagę na zdjęciu po prawej stronie, na bogaty wystrój sali teatralnej.


Na zakończenie pobytu w Zamku, należy wspomnieć o.........

księżnej - Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, urodzona 28 czerwca 1873 roku, znana jako Daisy, czyli Stokrotka – arystokratka angielska związana z pałacem w Pszczynie. Pani, Przewodnik kilka razy z naciskiem, na jej postawę życiową nakreślała jej sylwetkę, jako księżnej z "ludzką twarzą".

Usytuowana jest w gotyckich piwnicach zamku. W sześciu             sklepionych pomieszczeniach oraz przylegającym do nich   korytarzu eksponowane jest europejskie i orientalne uzbrojenie z okresu  XVI po początek XX wieku.
Najliczniej reprezentowana broń palna ręczna obejmuje karabiny, strzelby i pistolety z zamkami lontowymi, kołowymi, skałkowymi, kapiszonowymi i iglicowymi.
Drugą, dużą grupą uzbrojenia jest broń sieczna, przede wszystkim wojskowa. Obok wczesnych, XVI i XVII wiecznych mieczy, rapierów czy szpad wystawione są pochodzące z XVIII-XX wieku pałasze. Z relacji, Pani Przewodnik wynika: że zbroja, ta na prawym zdjęciu waży 30 kilogramów. Nie wyobrażam sobie walki w tym stroju. Dodam od siebie - patrząc na rozmiar: mieścił się w niej rycerz mierzący co najwyżej około 170 centymetrów i 60 kilogramów wagi. Na mnie ta zbroja musiałaby ważyć około - dostosowując proporcje: około 50 kilogramów!

 

 

 

11.maja. 2013 Wycieczka do Browaru Tychy - część II

Tyskie Muzeum Piwowarstwa zostało otwarte w 2004 roku, a zgromadzono tutaj liczne eksponaty dotyczące historii Tyskich Browarów Książęcych. W oryginalnym wnętrzu dawnej kaplicy obejrzymy kolekcje  kufli, beczek, butelek, maszyn i narzędzi związanych  z piwowarstwem. 

Pan, przewodnik próbował wszystkich sposobów, by zwiedzający mieli pojęcie o produkcji piwa, i chwała mu za to. Ja mam jednak zasadę; nie zagłębiać się w jego wywody, kiwać głową jak patrzy na ciebie i najważniejsza zasada: o nic go nie pytać! Wtedy sprawniej, to idzie. Nie będę ukrywał i myślę, że nie jestem w tym osamotniony - że po wyjściu z Browary, z opowiadań przewodnika niewiele zostaje.........














Tu, kończymy zmagania z kuflem piwa, a to nie jest koniec dzisiejszych wrażeń. Czeka nas, jeszcze degustacja kaszanki - by ładnie brzmiało "Śląskie Krupnioki". Trzeba przyznać: tempo jakie narzucono uczestnikom

dzisiejszej wyprawy - duże. Ciekaw jestem ocen, po tej wycieczce. Moim skromnym zdanie - wycieczka spełniła swoje zadanie. Nasuwa się prosty wniosek: nie trzeba jechać daleko, by spędzić wesoło kilka godzin, oderwanych od trosk dnia codziennego. To moja na gorąco ocena wycieczki. Nawet, Przewodniczący w rozmowie, przyznał, że miał obawy o atmosferę dzisiejszej wycieczki.

 


11.maja. 2013 Wycieczka do Zajazdu w Jedlinie - część III

Jak na gospodarza dzisiejszego spotkania przystało - kolega Przewodniczący serwuje pieczone kiełbaski. Pracowity dzień mieli obaj, Panowie Władysławowie. Myślę również o koledze Ziajce, który dostał w formie ustnej pochwałę, od Przewodniczącego za przygotowanie tej wycieczki. Już wcześniej na łamach strony sygnalizowałem, że ta wycieczka przysporzy, " trochę", kłopotów organizatorom. Że się, to wszystko udało - świadczy dobry humor uczestników, a przypominam deszcz, który cały czas dokuczał, nie był ........ sprzymierzeńcem, tych zamierzeń.                      













  Kilka zdjęć uczestników z dzisiejszej wycieczki. Czas powrotów do swych domów.

 

 

piątek, 8 marca 2013

Dzień Kobiet

Pomysł zorganizowania spotkania z naszymi Paniami, narodził się w ubiegłym roku i był pomysłem wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom, docenienia wielkiej roli kobiet w życiu Stowarzyszenia.
Panie niejednokrotnie dały dowód wielkiej pomocy w przygotowanie różnego rodzaju imprez, spotkań.
Są niezbędne i ich fachowa wiedza, jest należycie doceniana, przez Panów.
To, dzisiaj Panowie przygotowali - to spotkanie. Jak im "wyszło"? Tylko Panie są w stanie, na tak postawione pytanie odpowiedzieć.

Krótkie powitanie przez, Pana Przewodniczącego i kwiaty składane na ręce Pań: przez liderów Stowarzyszenia.

.Atmosfera spotkania była "prawdziwie rodzinna."

Ci - siedzący Panowie, to nie "Kółko Wzajemnej Adoracji". Dzięki pracy Panów na zdjęciu, nasze koleżanki mogły poczuć komfort chwilowego rozbratu od obowiązków domowych.

sobota, 2 lutego 2013

Zebranie Sprawozdawcze za rok 2012

Obecnych na sali członków Stowarzyszenia powitał - Pan przewodniczący Władysław Piętka. Omówił dokonania Zarządu minionego roku 2012 i szybko przekazał obowiązki prowadzenia dalszej części Zebrania koledze: Andrzejowi Ryszce.

Przegłosowano program Zebrania.

Głos zabiera: Pani Helena Setkowicz - przedstawia obecnym stan finansów Stowarzyszenia, a Pani Pani Jadwiga Pieczonka w imieniu Komisji Rewizyjnej, odczytała protokół i zgłosiła wniosek o udzielenie absolutorium Zarządowi Stowarzyszenia za działalność w 2012 roku. Wniosek poddano pod głosowanie i został przyjęty - jednogłośnie.

Powołano do Zarządu Stowarzyszenia - dwóch kolegów: Zdzisława Guta i Leona Tworusa.

Zebranie udzieliło Zarządowi Stowarzyszenia absolutorium za rok 2012.

Związku delikatną materią poruszaną na Zebraniu Sprawozdawczym - ograniczę się dzisiaj do przedstawionych powyżej zdarzeń.

sobota, 2 lutego 2013

Biesiada Noworoczna



Pomysł zorganizowania Biesiady Noworocznej, był strzałem w dziesiątkę. Gospodarz dzisiejszego spotkania Prezes Władysław Piętka z żoną.  Dobry humor, to połowa sukcesu.
Zaczynało się dobrze i kończyło dobrze. Niedowiarków odsyłam do ostatniego zdjęcia na dole.
Wniosek sam się nasuwa. Trzeba to powtórzyć.

Szybki rzut okiem na suto zastawione stoliki, gdzie zasiadają goście dzisiejszego spotkania. Znajome twarze.

Panie Kazimierzu, Panie Marianie jest się z czego cieszyć. Czas na zabawę i wymianę poglądów.

Po gorącym posiłku - czas na popisy taneczne. Kapela pod czujnym okiem kolegi Stanisława Paszka: spisała się bez zarzutu.

Ostatnie tańce. Na zegarze wybiła godzina 24.00.




Wspominałem na początku, że po uśmiechu na twarzy można poznać jaka atmosfera panuje na sali. Nie miałbym dużych trudności - bo wyraz twarzy Prezesa na początku i uśmiech na twarzy Z-cy Prezesa są identyczne.

Było pięknie.